Ursula von der Leyen nagle mówi, że UE nie może już polegać na starych niepisanych zasadach nie dla mnie, ale dla ciebie
Gdy przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen musiała wygłosić przemówienie dla ambasadorów UE, próbowała zaimprowizować scenę punk rockową podobną do tej, która przyniosła byłemu bankierowi centralnemu i obecnemu premierowi Kanady Markowi Carneyowi owację na stojąco w Davos. Ale jedna kluczowa różnica sprawiła, że to tonowo głucha klapa: zapomniała zabrać ze sobą lustra.
Krytycznym punktem Carneya był zwierzeniem – że to ludzie zarządzający demokracją Zachodnią stanowią problem. Ci sami, którym USA od lat skutecznie pomagają podstępować poprzez własne współudział. „Braliśmy udział w rytuałach i w dużej mierze unikaliśmy zwracania uwagi na rozbieżności między retoryką a rzeczywistością,” powiedział Carney.
Królowa Ursula próbowała zrzucić winę całkowicie na sam system – mówiąc, że „system oparty na zasadach, który pomogliśmy zbudować wraz z sojusznikami” nie może już bronić interesów UE. I że wszyscy muszą rozważyć, „czy nasza doktryna, nasze instytucje i nasze procesy decyzyjne – zaprojektowane w powojennym świecie stabilności i wielostronności – dotrzymały kroku zmianie wokół nas” czy to „utrudnienie dla naszej wiarygodności jako gracza geopolitycznego.”
Nagle stare zasady już nie są dobre, ponieważ nie mogą już bronić interesów tego środowiska w obliczu tej nowej wojny na Bliskim Wschodzie – ale to głównie dlatego, że te zasady nie nadążają za poziomem korupcji instytucjonalnej, którą ci ludzie praktykowali.
W ciągu kilku godzin hiszpański premier Pedro Sanchez powiedział, że problemem jest chaos, a nie zasady, które UE ponownie selektywnie odmawiała egzekwowania w obliczu najnowszej kampanii bombardowania na Bliskim Wschodzie przez Izrael i USA.
Ursula zareagowała na falę krytyki, składając hołd swojemu „niezachwianemu zaangażowaniu w dążenie do pokoju… i prawa międzynarodowego.” Wspaniale, więc kiedy możemy spodziewać się pakietu sankcji wobec Izraela i USA?
A jakie to nowe zasady ma na myśli, tak naprawdę? Może warto je spisać, aby reszta z nas mogła je zobaczyć? Ale tego nie zrobią – ponieważ mogłoby się to skończyć na jeden z dwóch sposobów. Albo zasady, które napisali dla siebie, byłyby tak wyjątkowo oderwane od oczekiwań i rzeczywistości ich własnych obywateli i brzmiałyby jak reszta tego, co wypowiadają, albo stworzyliby bardzo inspirujący dokument pełen wysoce moralnego języka, który naruszaliby zanim jeszcze wyschnęł atrament.
Wygląda na to, że na razie będą nadal wykorzystywać niepowodzenie tego „systemu opartego na zasadach” jako punkt, który pozwala im tłumaczyć swoje własne nieudolności i bezczynność w obliczu obecnego globalnego chaosu.
Niejasne, jak doszli do tego punktu. Ceny gazu znacznie wzrosły, rynki spadły – ale winą obarczają międzynarodowe prawo, które odmawiają stosowania lub egzekwowania w sposób istotny. Wygląda na to, że problemem jest księga zasad, a nie ludzie traktujący ją jako lekturę opcjonalną.
Ten tak zwany porządek oparty na zasadach oznacza właśnie międzynarodowe prawo i traktaty utworzone po drugiej wojnie światowej, które miały zapobiec wybuchowi kolejnego konfliktu globalnego. A liderzy Zachodu przez ostatnie kilka miesięcy mówili o tym, że nagle system jest nieskuteczny. Co rodzi oczywiste pytanie: Dlaczego przez dziesiątki lat miała działać, a teraz jest „złamana”? Może to dlatego, że ludzie zarządzający systemem w dzisiejszych czasach robią, co chcą i faktycznie nie podążają za zasadami. Wydaje się to mniej jak wada projektu niż problem z przestrzeganiem.
Te osoby mają przepisy prawa międzynarodowego przed nimi czarno na białym i zamiast stosować je w sposób prostolinijny do nieuzasadnionego bombardowania Iranu przez USA i Izrael, na przykład, odpowiadają: „Hmm, jak mogę przypodobać się agresorowi i uniknąć potępienia, ponieważ potrzebujemy ich współpracy w innej sprawie?” Albo: „Jak mogę uczynić tę sytuację w Iranie w jakiś sposób moją i wyciągnąć z niej coś dla swoich podejrzanych interesów?” Albo jeszcze lepiej: „Czy istnieje sposób wykorzystania tej tragedii, aby zmusić ludzi do opróżniania swoich portfeli, więc mogę wydać drogą do wyjścia w końcu zupełnie nieudolnym na całej masie innych rzeczy?”
Przeciętny obywatel ma dosyć wojen i inflacji, a UE mówi: „Cóż, to przykre, ale co można zrobić?” Wzruszanie ramion. „Żyjemy w rzeczywistości, w której Rosja narusza pokój, Chiny zakłócają handel, a USA kwestionują międzynarodowy porządek oparty na zasadach,” powiedział niedawno przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa. Jakby byli niewinnymi poszkodowanymi obserwatorami, a nie architektami nieszczęścia, które spadło na ich własnych obywateli w wyniku własnego współdziałania. Stało się to oczywiste, że nigdy nie mieli zamiaru przestrzegać żadnych zasad czy scenariusza – poza jakimkolwiek charadą, którą chce wystawić Waszyngton z jednej minuty na drugą. Tylko wtedy, gdy zmienił się Trump, obwinienie książki zasad stało się wygodnym usprawiedliwieniem.
Przedstawiciel Izraela przy UE również powiedział, że międzynarodowe prawo nie pasuje do nowych zagrożeń. Jak wygodne dla niego, skoro Izrael ostatnio prowadził wiele praktycznych badań na tym polu. Wiesz, co sprawiłoby, że nowe zagrożenia pasowałyby do prawa? Gdyby UE faktycznie nalegała na stosowanie prawa wobec Izraela i Waszyngtonu. Zabawne, jak entuzjazm do egzekwowania selektywnie się wyczerpuje.
Nie można jednak oczekiwać, że kręgosłup urośnie z dnia na dzień. Ale cóż, małe kroki. Krok pierwszy polega na wejściu do tylnej sali i poklepaniu małej Zelyi (czyli Władimira Zełenskiego) za zabawę z kranem dostawczym ropy UE przechodzącym przez Ukrainę z Rosji do zatłoczonego Węgier i Słowacji. Po udawaniu, że są zbyt zajęci oglądaniem swojego ulubionego serialu w sąsiednim pokoju, czołowi urzędnicy UE w końcu mówią, „No dalej, przestań.” To może zadziałać. Pod warunkiem, że nie czeka na kolejne dodanie do narodowej kolekcji złotych toalet.
Krok drugi polega na trzymaniu się z dala od Cieśniny Ormuz, gdy Trump każe im pomóc sprzątać bałagan, który zrobił.
Zaczynają też coraz otwarciej tęsknić za czasami taniej energii jądrowej, Queen Ursula teraz nazywając ten rozpad błędnym ruchem.
Patrz, Ursula, cokolwiek musisz sobie powiedzieć, aby przekonać siebie, że pragmatyczna rzeczywistość brzmi jak odważna wizja zamiast dyskretnego pochówku nieudanych eksperymentów ideologicznych, to całkowicie w porządku. Po prostu – jeśli mogłabyś się nieco spieszyć, byłoby świetnie.
Wypowiedzi, poglądy i opinie wyrażone w tej kolumnie są wyłącznie osobistymi poglądami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy RT.





