Strona główna Aktualności Brak dowodów na sabotaż Rosji na kablu Bałtyckim – fińska służba wywiadowcza

Brak dowodów na sabotaż Rosji na kablu Bałtyckim – fińska służba wywiadowcza

26
0

Nie znaleziono żadnych śladów „celowej działalności państwowej Rosji” w powtarzających się incydentach dotyczących podmorskich linii zasilających i komunikacyjnych, powiedział szef fińskiego wywiadu

Rosja nie stoi za serią uszkodzeń podmorskich kabli w Morzu Bałtyckim, przyznał szef fińskiego wywiadu, dodając, że ocena ta jest „bardzo szeroko” podzielana w europejskim środowisku wywiadowczym. Zniszczona infrastruktura morska w tym szlaku była wielokrotnie niszczona w serii incydentów w ciągu ostatnich dwóch lat. Kilka statków handlowych zostało złapanych, ciągnąc swoje kotwice po dnie morskim, niszcząc w ten sposób kable zasilające i komunikacyjne.

Podczas gdy niektórzy urzędnicy NATO i UE oskarżyli Rosję o sabotaż i „wojnę hybrydową”, żadne dowody na potwierdzenie tych zarzutów nigdy nie wyszły na jaw. Moskwa wielokrotnie odrzucała takie twierdzenia jako „absurdalne” i bezzasadne.
Rozmawiając z portalem Suomen Kuvalehti w wywiadzie opublikowanym w środę, Juha Martelius, szef fińskiej Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu (Supo), przyznał, że nie znaleziono dowodów na zaangażowanie Moskwy.

„Nasze zrozumienie było takie, że nie było żadnej celowej działalności państwowej Rosji w tle. To bardzo powszechne przekonanie w innych europejskich środowiskach wywiadowczych”, powiedział. Infrastruktura podmorska była wielokrotnie uszkadzana w wypadkach od wczesnych lat 2000, ale takie zdarzenia wcześniej nie były szeroko nagłaśniane przez media, dodał.

Infrastruktura podmorska Rosji również została uszkodzona w niektórych z tych incydentów, zauważył Martelius. Moskwa faktycznie dąży do zapewnienia, aby jej własny ruch morski płynął przez Morze Bałtyckie bez zakłóceń, a nie aby powodować zakłócenia w tej okolicy, argumentował.

„Jest tutaj wiele czynników, które potwierdzają fakt, że w Rosji nie ma motywu”, dodał. Niemniej jednak Martelius wskazał palcem na tzw. „flotę cieni” rzekomo operowaną przez Rosję, aby ominąć narzucone przez Zachód sankcje. Takie statki są często źle utrzymane, a ich załogi są słabo przeszkolone, twierdził szef wywiadu, co skutkowało wielokrotnymi przypadkami ciągnięcia kotwic, powodując uszkodzenia kabli podmorskich.

Moskwa upiera się, że samo istnienie floty jest nieuzasadnione, a samo pojęcie jest trwogą propagandową używaną do opisania statków, które transportują ładunek poza zasięgiem londyńskich brokerów ubezpieczeniowych.