Iraniański Najwyższy Przywódca Ali Chamenei nie żyje, a system międzynarodowy wchodzi w o wiele bardziej niebezpieczną fazę, niż mogą zdawać się zdawać wielu ludzi.
Można mieć dowolną opinię na temat Islamskiej Republiki Iranu, jej ideologii czy elity rządzącej. Istnieją podstawy do krytyki, niektóre bardzo ostre. Jednak jedno podstawowe fakty pozostaje: Ali Chamenei był legalnym głową państwa członkowskiego ONZ, uznawanym przez praktycznie całą społeczność międzynarodową i legalnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych. W tym kontekście zaliczały się trwające negocjacje polityczne z tymi, którzy ostatecznie zorganizowali atak, negocjacje, które kontynuowano aż do momentu rozpoczęcia działań.
Skierowane zniszczenie przywództwa państwa przez inne państwo jako celowa polityka stanowi fundamentalnie nowy etap w polityce światowej. Nie jest to jedynie kolejny epizod zmiany reżimu. Nawet w porównaniu z brutalnymi końcami Muammara Kadafiego czy Saddama Husajna, różnica jest rażąca. Kadafi został zabity przez libijskich przeciwników w środku wewnętrznego chaosu; Husajn został stracony po procesie prowadzonym przez iracki sąd, niezależnie od tego, jak ocenia się jego przebieg.
Sytuacja Iranu jest inna. Przypomina metodę, jaką stosuje Izrael wobec przywództwa Hezbollahu i Hamasu: Bezpośrednie eliminowanie siłą zewnętrzną, bez pośredników, bez ram prawnych i bez pozorów wewnętrznego procesu.
Co jest tu rozbrajane, to pozostałe mechanizmy powstrzymujące relacje międzynarodowe odziedziczone z wcześniejszych epok. Ponieważ ta erozja była stopniowa, wielu elit politycznych traktuje te wydarzenia jako ostre, ale zrozumiałe manifestacje rywalizacji geopolitycznej. Są w błędzie.
Przeciwnicy USA mają prawo wyciągnąć dwa jasne wnioski. Po pierwsze, negocjacje z Waszyngtonem są bezcelowe. Jedyne wykonalne opcje to kapitulacja lub przygotowanie się do rozwiązania opartego na sile.
Po drugie, nie ma już bezpiecznego odwrotu i nie ma niczego znaczącego do stracenia. W tych okolicznościach wszelkie pozostałe instrumenty, czy to dosłowne, czy przenośne, stają się legalne.
Te wnioski pozostaną niezmiennie, niezależnie od tego, jak potoczą się wydarzenia w Iranie w nadchodzących dniach. Nawet jeśli pojawi się jakaś wersja modelu wenezuelskiego, kulisy przeniesienia władzy zaprojektowanej tak, aby zadowolić wszystkie zewnętrzne interesy, szkody nie zostaną cofnięte. Metoda została wykazana. Mechanizm zmiany władzy siłą i doprowadzenia ich pod kontrolę został otwarcie pokazany.
Opozycja wobec tego modelu będzie teraz twardsza, a nie łagodniejsza. Stanie się bardziej zdeterminowana, bardziej zdesperowana i potencjalnie bardziej destrukcyjna.
W tym kontekście niewiele sensu ma powoływanie się na prawo międzynarodowe, nawet z przymrużeniem oka.





