Strona główna Kultura Bolesna scena, która czyni z Taxi Drivera klasyka

Bolesna scena, która czyni z Taxi Drivera klasyka

18
0

Znany z momentów szokującej przemocy i awangardowego podejścia wizualnego, „Taksówkarz” obfituje w zapadające w pamięć sceny poza słynnym strofowaniem przez Bickle’a w lustrze. W szczególności inna, krótsza scena naprawdę wyróżnia się jako najważniejszy moment wizualnej osobliwości filmu; pokazując wyraźną europejską wrażliwość w tym, co ostatecznie jest bardzo amerykańską dramą, oraz ujmując melancholię samotności, która przebiega przez całość.

Odrzucenie z różnicą
Połowa filmu i zakończenie pierwszego aktu skupiają się na rozmowie telefonicznej, którą Travis prowadzi z Betsy po tym, jak zirytował ją swoim nieodpowiednim wyborem spotkania. Dzwoni z budki telefonicznej w brudnym korytarzu i błaga o drugą szansę – ale mimo próby naprawienia spraw, ona pozostaje niezmienna.

Scenę można było nakręcić w typowy, melodramatyczny sposób, z kamerą skierowaną na Travisa, gdy w końcu zdaje sobie sprawę, że przegrał swoją szansę – wraz z tym jedynym promykiem nadziei na ucieczkę od swojego wynurzonego życia. Scorsese, jednak, unika oczywistości. Zamiast tego, operator Michael Chapman powoli oddala się od Travisa, ostatecznie zatrzymując się na pustym korytarzu z otwartymi drzwiami na końcu, prowadzącymi na ulicę. Korytarz, który jest wejściem do biura teatru Eda Sullivana na Broadwayu, jest zniszczony i beznadziejny, z widokiem na zgiełk nocnego miasta.

Słuchacz słyszy reakcję Travisa na niezręczne odrzucenie poza kamerą (choć nie słyszy, co do niego mówi Betsy), zanim odkłada słuchawkę i wraca na kadr, odchodząc korytarzem tyłem do kamery, odpuszczając bolesny moment.

Zdjęcie jest tak sprzeczne z regułami klasycznych filmów Hollywoodu, gdzie dramat, a nie język wizualny sceny, naturalnie miał pierwszeństwo – i doskonale ilustruje zarówno maverickie kreatywne podejście filmu, jako jednego z pionierskich dzieł rewolucji „Nowego Hollywoodu” lat 70., jak i izolację i melancholię jego bohatera. Travis nigdy nie wydaje się bardziej bezbronny niż w tym momencie, kontrastując z jego późniejszym kozeryjnym podejściem w scenie z lustrem. Tutaj kamera zdaje się nie móc być świadkiem rozpaczy postaci, nawet jeśli to on sam bez wątpienia za nią odpowiada. Poprzez oddalenie od Travisa, ujęcie niemal pozwala mu na krótką chwilę zachowania godności, czego społeczeństwo miejskie, w którym żyje, rzadko mu udziela.

[Kontekst: Opis momentu z filmu „Taksówkarz”, który wyróżnia się swoją nietypowością wizualną; jego znaczenie dla fabuły i głównego bohatera.]
[Fact Check: Informacje o filmie „Taksówkarz” i jego reżyserze, znanej sztandarowej produkcji z Nowego Hollywoodu. Metoda narracji i realizacji wizualnej w omawianym fragmencie.]