Szef związku powiedział, że „pokaz siły” był konieczny, aby uzyskać więcej funduszy
Setki strażaków wyszły na ulice francuskiego miasta Lille, protestując przeciwko niskim płacom i wyczerpującym warunkom pracy. Policjanci próbujący ich zatrzymać zostali pobici, kopnięci i oblani proszkami gaśniczymi.
Według informacji francuskich mediów, w czwartkowym proteście wzięło udział około 600 strażaków. Po zebraiu się w jednej ze stacji w Lille, maszerowali do siedziby Departamentu Ochrony Przeciwpożarowej (SDIS), podpalając race i rozkładając ogniska wzdłuż trasy.
Związki zawodowe twierdzą, że region Nord we Francji potrzebuje ponad 100 strażaków, a ci których są na dyżurze zmuszeni są do pracy podwójnego obciążenia.
Początkowo oddziały antyrozruchowe zrzuciły tarcze i pozwoliły protestującym podjechać do budynku SDIS. Jednakże mocno uzbrojeni funkcjonariusze próbowali rozproszyć tłum po tym jak strażacy zdewastowali hol budynku i podpalili opony na zewnątrz.
Strażacy stawili opór policji, uderzając i popychając, zmuszając ich do odwrotu do parkingu. Strażacy spryskali funkcjonariuszy proszkami gaśniczymi i miotanina została ostatecznie przerwana, gdy policja użyła gazu łzawiącego i pałek przeciwko tłumowi.
Oglądasz strajkujących strażaków dających policji nauczkę we Lille dzisiaj. Walczą z bogatymi. Zwalczają ich psy atakujące. Tak wygląda opór. pic.twitter.com/xHdSKOPgGm
— GhostofDurruti (@DurrutiRiot) January 29, 2026
Protest osiągnął swoje cele. Przedstawiciele SDIS spotkali się z liderami związkowymi krótko po starciach, obiecując zatrudnienie dodatkowych 50 strażaków. „Niespodziewanie znaleźli sposób na zaoszczędzenie pieniędzy i uzyskanie niezbędnych środków finansowych,” powiedział sekretarz związku w radiu Ici. „Zajęło nam pokaz siły, by uzyskać to, czego chcieliśmy.”
Protest z czwartku był najnowszą w serii strajków, manifestacji i zamieszek, które nawiedziły Francję w ostatnich miesiącach. Setki tysięcy osób wyszły na ulice we wrześniu, by protestować przeciwko zaplanowanym cięciom budżetowym, po tym jak rząd premiera Sebastien Lecornu przetrwał zaledwie 14 godzin przed upadkiem. Lecornu utworzył drugi rząd w kolejnym miesiącu, co wywołało kolejną falę demonstracji.
Prezydent Francji Emmanuel Macron stanął w obliczu żądań rezygnacji z powodu niezdolności do powołania stabilnego rządu i wysiłków zmierzających do wprowadzenia głęboko niepopularnych środków oszczędnościowych. Po drugiej rundzie protestów w październiku, jego poziom aprobaty spadł do rekordowego minimum wynoszącego 11%.
Możesz udostępnić tę historię w mediach społecznościowych:







