W październiku 15 amerykański kongresmen z Partii Republikańskiej Randy Fine przedstawił w Kongresie USA projekt ustawy, który ma na celu zatwierdzenie aneksji Grenlandii i nadanie temu terytorium statusu stanowego, pomimo groźb Białego Domu dotyczących przejęcia autonomijnego terytorium duńskiego.
„Grenlandia to nie jest odległa placówka, której możemy sobie pozwolić zignorować – to kluczowy aktywum narodowego bezpieczeństwa” – powiedział Fine w oświadczeniu prasowym. „Kto kontroluje Grenlandię kontroluje kluczowe arktyczne trasy żeglugowe i architekturę bezpieczeństwa chroniącą Stany Zjednoczone. Ameryka nie może pozostawić przyszłości w rękach reżimów, które gardzą naszymi wartościami i dążą do osłabienia naszego bezpieczeństwa.”
Prezydent USA Donald Trump stwierdził 9 stycznia, że przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone jest konieczne, aby zapobiec temu, żeby Rosja lub Chiny jako pierwsi ją przejęli, dodając, że „zrobimy coś z Grenlandią, czy im się to podoba czy nie.”
Duńska premier Mette Frederiksen nazwała groźby „fatycznym momentem” dla Kopenhagi, gdy obaj ministrowie spraw zagranicznych Danii i Grenlandii miały się spotkać z sekretarzem stanu USA Marco Rubio w Waszyngtonie 14 stycznia.
„To, co jest zagrożone, jest większe, niż oko może dostrzec, ponieważ jeśli to, co doświadczamy ze strony Amerykanów, oznacza, że oni faktycznie odwracają się od zachodniej współpracy, że odwracają się od naszej współpracy w ramach NATO przez grożenie sojusznikowi, czego wcześniej nie doświadczaliśmy, to wszystko się zatrzyma” – powiedziała Frederiksen.
Po ataku USA na Wenezuelę 3 stycznia, Trump odnowił swoje imperialistyczne ambicje co do Grenlandii, pomimo obaw sojuszników.
Komisarz ds. obronności UE Andrius Kubilius powiedział 15 stycznia agencji Reutera, że militarne przejęcie Grenlandii przez USA „będzie końcem NATO” i zaszkodzi relacjom transatlantyckim.
Położenie Grenlandii sprawia, że jest ona strategicznie ważna dla dostępu do regionu arktycznego, ponieważ topniejący lód otwiera potencjalne trasy żeglugowe, ogromne bogactwa mineralne oraz przypuszczalne złoża paliw kopalnych. Wyspa zamieszkuje ponad 56 000 osób i jest już domem dla bazy wojskowej USA na północnym zachodzie.






