Strona główna Aktualności NIGEL FARAGE: Partia Pracy teraz partią opieki społecznej, a nie pracy

NIGEL FARAGE: Partia Pracy teraz partią opieki społecznej, a nie pracy

40
0

Dużo mówiono i pisano o problemach, przed którymi stał Keir Starmer w ostatnich tygodniach, i nie wszystko nadawało się do publikacji. Sam nazwałem go najgorszym i najmniej patriotycznym premierem w historii Wielkiej Brytanii.

Ale gdy Starmer obudzi się w nadchodzący piątek, sądzę, że będzie miał do rozwiązania jeszcze większe i bardziej trudne problemy. Pozwólcie, że wam powiem dlaczego.

Po wszystkich debatach parlamentarnych i pytaniach dotyczących afery z Peterem Mandelsonem, wiemy teraz jedno z pewnością. Parlament sam nie jest w stanie pozbyć się Starmera. Widzieliśmy to przy głosowaniu w zeszłym tygodniu. Konserwatyści nie mogą go usunąć, a bezkręgowe szeregi posłów Partii Pracy tego nie zrobią.

Ale już w czwartek musi stanąć przed sądem znacznie potężniejszym: brytyjskim społeczeństwem. Tego dnia miliony wyborców udają się do urny w wyborach do rad lokalnych w Anglii, a także do Szkockiego Parlamentu i Senedu Walii.

To będzie prawdziwy dzień rozliczenia dla Starmera, którego nie da się tak łatwo zrzucić z krytycznych słów posłów czy urzędników. Ponieważ Partia Pracy Starmera stoi nie tylko przed porażką 7 maja. Przewiduję, że Partia Pracy doświadczy wyborczej rzezi.

Słynny „Czerwony Mur” bezpiecznych siedzib Partii Pracy na północy Anglii, w Midlands i Walii, właśnie zamieni się w stertę gruzów. I nieodwracalne szkody wyrządzi to Reform UK, partia, którą prowadzę.

Bądźmy jasni. Szkody, jakie Reform UK szykuje dla Partii Pracy w tzw. obszarach Czerwonego Muru w tych wyborach, nigdy wcześniej nie miały miejsca.

W wyborach powszechnych z 2019 roku konserwatyści Borisa Johnsona zdobyli dużo poparcia na północy i w Midlands, obiecując „dokończenie Brexitu”. Partia Pracy straciła tam około 20 procent głosów w porównaniu do wyborów z 2017 roku. Liczba posłów Partii Pracy w Czerwonym Murze zmniejszyła się o ponad połowę, z 63 w 2017 roku do 30 w 2019 roku. Wielu z tych, którzy ocalało, trzymało się ledwie ze zgrzytem zębów.

Do wyborów powszechnych w 2024 roku jednak wahadło przechyliło się, a Partia Pracy zdawała się odbudować Czerwony Mur. Dlaczego? Ponieważ pomimo 80-miejscowej większości konserwatyści po prostu nie zdołali dostarczyć dla kraju.

Dlatego partia Starmera odzyskała wszystkie siedziby w Czerwonym Murze, które straciła w 2019 roku – wyjątkiem był dawny okręg górniczy Ashfield w Nottinghamshire, który Lee Anderson zdobył dla Reform UK. Problem polegał na tym, że Czerwony Mur Starmera opierał się na jego obietnicy „zmiany” wobec lat konserwatywnej władzy. Okazało się jednak, że szybko okazała się kłamstwem.

Prawie dwa lata później główną zmianą, którą ludzie zauważyli pod rządami Partii Pracy, była jeszcze większa pogorszenie! Kryzys kosztów utrzymania trwa nieustająco, podatki są jeszcze wyższe, imigracja pozostaje niekontrolowana, przestępczość rozpowszechniona.

W tych tygodniowych wyborach Starmer i jego kanclerz Rachel Reeves stawią czoło rachunkowi za wszystko, co zrobili brytyjskiemu społeczeństwu. Wyborcy, którzy pragną prawdziwej zmiany, a nie więcej tego samego, zwracają się w stronę mojej partii.

Ankiety od dawna pokazują rosnącą popularność Reform, ale to właśnie wybory uzupełniające do rady w silnej twierdzy Partii Pracy dwa tygodnie temu powinny dać do myślenia sztabowi ich partii.

Po śmierci radnego Partii Pracy w Salford wyborcy zwrócili się ku Reformie. Nasz kandydat Michael Felse niespodziewanie wygrał z 35-procentowym poparciem; głosy dla Partii Pracy po prostu zniknęły.

Przed ogólnokrajowymi wyborami tej tygodni miałem trasy kampanii po Anglii, Szkocji i Walii. Odwiedziłem serca Partii Pracy nieustannie, od Sunderlandu po Sedgley, od Barnsley do Bradfordu.

Pozwólcie mi powiedzieć, że poczucie zdrady, jakie odczuwają pracujący ludzie, jest jeszcze silniejsze i bardziej namacalne na miejscu. Nie da się tego prawdziwie zrozumieć na szczeblu westminsterskim, dlatego do tej pory przeprowadziłem ponad 70 wizyt i spotkałem się z 25 000 członkami publiczności w tej kampanii.

To są wyborcy, których poparcie Partia Pracy brała za pewne przez pokolenia. A dziś alienacja, jaką ci patriotyczni ludzie pracy czują wobec londyńskiej Partii Pracy kierowanej przez prawników zajmujących się prawami człowieka, jest wyraźna.

Wielu z tych dobrych ludzi widzi, że Partia Pracy stała się partią opieki społecznej, a nie pracy.

Widzą, jak „Rachel z rachunkowości” systematycznie podnosi ich podatki i zwraca się przeciwko emerytom, oszczędzającym, właścicielom nieruchomości, małym firmom, rolnikom, kierowcom – i właściwie każdemu, kto pragnie polepszyć swoje życie rodziny.

Sukces Reform UK w tych obszarach Czerwonego Muru w tym tygodniu będzie ostrzeżeniem dla Partii Pracy przed następnymi wyborami powszechnymi, kiedykolwiek miałyby one nastąpić.

Zyskaliśmy poparcie wielu ich byłych wyborców – a także byłych konserwatystów i tych, którzy nigdy nie głosowali.

Są to ludzie, którzy teraz widzą moją partię jako partię prawdziwej zmiany i prawdopodobnie ostatnią szansę na odwrócenie losów tego wspaniałego kraju.

Moja obietnica dla brytyjskiego społeczeństwa polega na tym, że będziemy bronili patriotycznych społeczności, które ciężko pracują i postępują zgodnie z zasadami. Zatrzymamy nielegalną imigrację, przywrócimy kontrolę nad granicami, anulujemy miliardy funtów, jakie Wielka Brytania płaci obywatelom zagranicznym na zasiłki i deportujemy wszystkich nielegalnych imigrantów.

Zajmiemy się kosztami życia, by złagodzić presję na rodziny. Jak? Poprzez zniesienie podatku VAT oraz opłat zielonych na ogrzewanie domowe, aby obniżyć rachunki za energię o 200 funtów, oraz poprzez odwrócenie wzrostu akcyzy na paliwa zainicjowanego przez Partię Pracy.

Już udowodniliśmy, że prawdziwa zmiana jest możliwa. Dziewięć rad, gdzie Reform UK ma większość, oszczędziły już setki milionów funtów – poprzez cięcie marnotrawstwa, a nie usług podstawowych.

Udało im się osiągnąć niższe średnie podwyżki podatku od nieruchomości niż jakakolwiek inna partia. I walczą, by zapobiec marnotrawieniu pieniędzy podatników na takie rzeczy jak hotele dla imigrantów.

To dlatego Starmer stanie przed swoim dniem rozliczeniowym w tym tygodniu. Parliament sam go nie usunie. Ale brytyjskie społeczeństwo tak. Obłędna porażka Laburzystów w ich siedzibach będzie kroplą, która przeleje czarę goryczy.

Duży głos na Reform UK w Czerwonym Murze wyjawi do Westminster, że to już za wiele. Wreszcie zmusi jego własnych posłów do zrozumienia rzeczywistości i usunięcia tego premiera, który jasno nie wierzy w ten kraj.

W rezultacie dążymy do osiągnięcia czegoś, czego nigdy wcześniej nie widziano w brytyjskiej polityce, i dotarcia do części elektoratu, na której nie zdołała przeniknąć żadna partia prawicowa.

Weszlibyśmy dalej i głębiej w Czerwony Mur niż konserwatyści Borisa Johnsona mogli sobie kiedykolwiek wyśnić – i wyrzucilibyśmy Labour z tych miast na zawsze.