<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
<!–
Psychiatra zdobył dziewięć punktów karnych na swojej jezdni za przekroczenie prędkości do 22 mil na godzinę w Londynie.
Dr Gary Duffield, 67 lat, z północnego Londynu, zostanie pozbawiony prawa jazdy, jeśli otrzyma jeszcze jedno mandat za przekroczenie prędkości.
Gdy konsultant psychiatra sądowy został złapany za prowadzenie z prędkością 22 mil na godzinę w strefie 20 mph w zeszłym roku, otrzymał mandat i uczestniczył w kursie świadomości prędkości.
Ale po ponownych trzech egzekucjach w Hackney i Camden, za dwukrotne przekroczenie 22 mph i raz 25 mph, dr Duffield grozi utrata prawa jazdy na sześć miesięcy, jeśli zostanie ponownie złapany na przekroczenie prędkości.
To w kontekście tego, że ponad połowa ulic Londynu ma teraz ograniczenie prędkości do 20 mph w ramach działań SirSadiqa Khana mających na celu zmniejszenie ofiar śmiertelnych na drogach.
Transport for London (TfL) poinformował, że samochody uderzające w pieszych z prędkością 30 mph miały pięciokrotnie większe szanse na śmierć niż z prędkością 20 mph.
W tym tygodniu Daily Mail donosił, że strefy 20 mph w całej Wielkiej Brytanii są obwiniane za gwałtowny wzrost liczby kierowców otrzymujących punkty karnych na swoich prawach jazdy, aż do prawie miliona.
W ubiegłym roku liczba ta była prawie o trzecią wyższa niż 678 000 kierowców, którzy otrzymali punkty karne w 2022 roku.
Ponad połowa ulic Londynu ma teraz ograniczenie prędkości do 20 mph w ramach tzw. „wzbraniać się przed kierowcami’.
Dr Duffield powiedział, że nie jest „wyścigowym chłopakiem” i nazwał karę za „drobne naruszenia” „nieproporcjonalną”.
Oświadczył, że brak tempomatu w jego Toyocie Prius powoduje, że czasami przekracza limit, patrząc na drogę, jak donosi gazeta.
„Staram się trzymać się limitu, ale jest granica, do której można sprawdzać prędkościomierz,” powiedział.
„Moim zdaniem nie ma elastyczności w stosowanych karach.”
Dr Duffield skarżył się, że rowery Lime „mkną” obok niego, łamiąc limity prędkości, podczas gdy sam próbuje kontrolować swoją prędkość.
Jako lekarz powiedział, że potrzebuje samochodu i pozbawienie go prawa jazdy spowodowałoby u niego problemy.
Badania przeprowadzone przez Insight Warehouse wykazały, że szacuje się, iż 19,1 miliona Brytyjczyków mieszka teraz w dzielnicach z ograniczeniem prędkości do 20 mph.
Takie strefy są szczególnie powszechne w Walii, gdzie ponad 90% dróg miejskich podlega temu limitowi – walijski rząd Pracy zrezygnował ze swojego powszechnego przepisu na 20 mph w 2024 roku, zaledwie rok po jego wprowadzeniu, po sprzeciwie społecznym.
Aktywiści nazwali strefy „niesłuszne i zbędne”, a limity zostały również uznane za element „wojny z kierowcami” Partii Pracy.
W zeszłym miesiącu ponoć burmistrz Londynu rozważał szereg środków, w tym więcej stref 20 mph, nowy podatek na tzw. „ciągniki Chelsea” i wykorzystanie sztucznej inteligencji do ujmowania łamiących zasady na drogach.
Rzecznik brytyjskiego Ministerstwa Transportu ponoć powiedział: „Władze lokalne są odpowiedzialne za ustalanie ograniczeń prędkości w swoich obszarach, a nasze wytyczne są jasne, że limity 20 mph powinny być stosowane tylko tam, gdzie są odpowiednie i poparte dowodami.
„Jasno mówimy, że fotoradary służą bezpieczeństwu, a nie zbieraniu gotówki.”







