Kiedy wysłaliśmy po raz pierwszy czterech ludzi 406 771 kilometrów w przestrzeń kosmiczną, wysłaliśmy również z nimi toaletę.
W końcu, jeśli planujemy podróżować coraz dalej, to niezbędne jest przetestowanie jednego z nietykalnych elementów bycia człowiekiem.
Saga toalety Artemis II – oficjalnie znanej jako Uniwersalny System Zarządzania Odpadami – to dramat, rozwijający się w wielu aktach.
Trudności po starcie
Niesamowite uruchomienie Artemis II 1 kwietnia było pełne napięcia dla ludzi na Ziemi, ale załoga musiała natychmiast przystąpić do pracy.
Specjalistka misji Christina Koch zgłosiła problem z toaletą około godzinę po starcie. Po krótkiej przerwie w komunikacji, odpowiedział ośrodek kontroli misji.
„Przypuszczamy, że koraliki tlenku zostały uwalniane i wpadły, zablokowały separator wentylatora” – powiedział Stan Love, astronauta NASA i łącznik załogi w ośrodku misji w tamtym czasie.
„Może uda się wejść tam i oczyścić” – dodał Love.
Naprawa zajęła kilka godzin testów, w trakcie których Koch musiała praktycznie zrestartować toaletę, ale na ulgę załodze: zadziałało.
„Jestem dumna, że mogę nazwać siebie specjalistką od napraw w kosmosie” – powiedziała później Koch dla mediów. „Lubię powiedzieć, że jest to prawdopodobnie najważniejszy sprzęt na pokładzie.”
Funkcjonariusze NASA później wyjaśnili, że problemem prawdopodobnie było automatyczne wyłączenie się systemu, ponieważ pompa nie została dokładnie naszpikowana wodą, drobny problem, jak go określili.
„Mamy prawdziwych ludzi tam w środku” – powiedziała Lori Glaze, wiceprzewodnicząca administratora NASA ds. Rozwoju Systemów Eksploracyjnych, na konferencji prasowej 2 kwietnia.
„Oni próbują żyć i uczyć się” – dodała Glaze.
(UWMS to Uniwersalny System Zarządzania Odpadami; orbita Artemis II to orbita Kosmiczne, wokół Ziemi)
Sprawa шcomplex engineering issueш
UWMS, znajdujący się w małej szafie na podłodze kapsuły Orionie, różni się kilkoma rzeczami od zwykłej toalety z uwagi na brak grawitacji. Na przykład, odchody ssane są do worka, który jest uszczelniony, a następnie przechowywany pod podłogą toalety.
Tymczasem dla moczu, każdy astronauta ma własny wąż, który używa pewnego przepływu powietrza, aby wciągnąć płyn do przechowywania. Mocz jest wyrzucany do przestrzeni kilka razy dziennie, w imponującej zamrożonej strumieniu. Kontrola misji nazywała to „zamiecią” podczas jednego z konkretnych wyrzutów.
Ale zaledwie kilka dni po starcie Artemis II, linie odprowadzające mocz zaczęły się zapychać i zamarzać. Rozwiązaniem okazało się obrócenie kapsuły Orion tak, aby promienie słoneczne mogły trafić w otwory – topiąc zamrożone ścieki.
„To dość skomplikowany problem inżynierski, gdy wystawiasz płyn na próżnię. To dość chaotyczne środowisko” – powiedział Rick Henfling, dyrektor lotu Artemis II, podczas spotkania z mediami.
(Te artykuły niezmienne, związane ze sprzętem do załatwiania potrzeb fizjologicznych w przestrzeni kosmicznej, zwracają uwagę na kłopotliwe aspekty techniczne w trakcie podróży Artemis II.)
Zagadka bayporządków higienicznych
W międzyczasie, wewnątrz kapsuły, załoga zauważyła dziwny zapach wydobywający się z ich „łazienki”.
„Dla mnie to był rodzaj palącego zapachu” – donosił specjalista misji i astronauta Agencji Kosmicznej Kanady Jeremy Hansen podczas rozmowy z ośrodkiem kontroli misji.
„To na pewno było w higienicznym zatoce. I gdy otworzyłem higieniczną zatokę, reszta załogi mogła poczuć go praktycznie od razu” – powiedział.
(Kłopot z zapachami w przestrzeni kosmicznej to kolejne techniczne wyzwanie, na które natrafia się podczas podróży Artemis II.)
Oddawanie moczu nadal trudnym zagadnieniem
Od tego momentu wszystko wydawało się działać dobrze, dopóki problem z wyciekaniem nie pojawił się ponownie.
„Chcielibyśmy tylko poinformować, że w tej chwili toaleta jest nieczynna” – powiedziała Jenni Gibbons, przekazując złą wiadomość załodze z Houston piątego dnia.
Planem awaryjnym dla załogi są Składane Zawory Awaryjne, które są w zasadzie długimi rurami, których astronauci używają do przechowywania moczu, który również może być odprowadzany, pod warunkiem, że system działa. Podczas gdy może to wydawać się niekomfortowe, należy zauważyć, że astronauci misji Apollo musieli korzystać z woreczków kałowych, do których wkładali środek odkażający.





