W odważnym ruchu zza kulis, pełniąca obowiązki szefowej komunikacji w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego zaapelowała bezpośrednio do rzeczniczki Białego Domu Karoline Leavitt o uzyskanie stałego awansu, gdy departament, który nadzoruje, tonie w tym, co insajderzy opisują jako „pożoga śmietnika” wewnętrznego sabotażu.
Cztery źródła powiedziały Daily Mail, że Lauren Bis podjęła nadzwyczajny krok lobbowania bezpośrednio do Leavitt wcześniej w tym roku – mając nadzieję zastąpić swoją byłą szefową, Tricię McLaughlin, jako stała Zastępca Sekretarza ds. Spraw Publicznych.
Dział komunikacji DHS znajduje się na styku wysokich stawek kryzysu granicznego, kontrterroryzmu i reagowania na klęski. Podczas gdy staranie o awans nie jest przestępstwem, insajderzy twierdzą, że czas i intensywność próby ujawniają głębokie pęknięcia w departamencie już cierpiącym z powodu próżni przywództwa.
Kolegium nie tylko narzeka na ambicje Bisa; biją na alarm z powodu tego, co opisują jako „odwetową” i „toksyczną” metodę zarządzania, która pozostawiła już zmagający się sklep komunikacji.
Insajderzy z DHS i ICE twierdzą, że Bis naciskała na ujawnienie informacji o zastrzeżonych aktach oskarżenia i aktywnych śledztwach – ruch, jak mówią źródła, mógłby „zagrozić” wrażliwym operacjom policyjnym.
Źródło zaznajomione z działaniem DHS zaprzeczyło zarzutom nadużyć, nazywając tarcie „nieporozumieniem” codziennych operacji i piętnując krytyków jako „albo głupich, albo mściwych”.
Bis i jej była szefowa McLaughlin zostały oskarżone o kierowanie falą zwolnień i wygnania innych pracowników do innych departamentów.
„Chyba jest robotem,” powiedział jedno źródło zaznajomione z wewnętrznymi tarćami. „Pracuje dużo i nie śpi. Ale też nie dogaduje się z ludźmi. Szybko pozbywa się osób, co spowodowało wiele stresu.






