Proces w sprawie zabójstwa nowojorskiego policjanta Jonathana Dillera przerwał się w chaos po tym, jak jeden z jurorów nagle ujawnił, że nie mogą osiągnąć jednomyślnego werdyktu.
Guy Rivera, 34 lata, czekał na usłyszenie swojego losu, kiedy jeden z jurorów zdecydował się zaprzeczyć, że werdykt przekazany sędzi był jednomyślny. Po chwili jury powróciło, uzgadniając werdykt uniewinniający Riverę z pierwszego stopnia morderstwa.
Rivera został uznany winnym w sprawie mniejszego zarzutu zabójstwa z zaostrzającymi okolicznościami .
Podejrzany stał przed sądem za morderstwo ukochanego policjanta NYPD, który został śmiertelnie postrzelony 25 marca 2024 roku podczas rutynowej kontroli drogowej samochodu zaparkowanego nielegalnie w Far Rockaway.
W środę na rozprawie w Sądzie Karnym Najwyższym w Queens, jurorzy obradowali przez godziny, zanim powrócili do sali sądowej z rzekomym werdyktem ogłaszającym uniewinnienie Riverę z zarzutów morderstwa pierwszego stopnia.
Przewodniczący jury powiedział sędziemu o winnych werdyktach w pozostałych zarzutach wobec Riverę, w tym o zabójstwo z zaostrzającymi okolicznościami pierwszego stopnia, próbę zabójstwa pierwszego stopnia i nielegalne posiadanie broni, donosi New York Post.
Jednak gdy sędzia Michael Aloise pytał każdego z jurorów, czy zgadza się z werdyktem, wszyscy oprócz jurora numer pięć zgodzili się.
'Jak mówiłem, werdykt jury musi być jednomyślny. Proszę wrócić do obrad’ – powiedział Aloise, według Posta.
[Kontekst: Proces w sprawie zabójstwa nowojorskiego policjanta Jonathana Dillera]
[Prawdziwość: Treść pochodzi ze sprawozdania prasowego i nie obejmuje żadnych niepotwierdzonych informacji]







