Gnał w moją stronę twarz zakryta czarną maską… z wyjątkiem maleńkiego rozporka, który ujawniał jego groźne ciemne oczy.
Kiedy zbliżył się, jego owinięte rękawice dłonie wyszły z kieszeni bluzy z kapturem. Wskoczyłem do samochodu i uciekłem, gdy jego pięści waliły w tył pojazdu.
To było moje pierwsze „spotkanie” z Jordanem Lindenem – albo przynajmniej z jego bardzo niesmacznymi współpracownikami.
Był to 16 września 2023 roku, kiedy pojechałem do Bellshill w Lanarkshire, aby skonfrontować się z Lindenem, byłym przywódcą rady SNP, który został skazany na szereg okropnych nadużyć seksualnych – z powodu zarzutów o to, że nękał i napadał na wielu młodych mężczyzn i chłopców podczas swojego pobytu w SNP i Szkockim Parlamencie Młodzieżowym.
Ściskałem jego drzwi frontowe tego popołudnia, oczekując zero odpowiedzi lub lakonicznego „spadaj”.
Zamiast tego z drzwi dwupokojowego mieszkania na poddaszu wyłonił się wtedy chłopak Lindena z warczeniem.
Twierdził, że Linden „dawno się wyprowadził”, mimo że drapieżnik był wyraźnie widoczny w oknie na górnym piętrze, próbując skryć się za parapetem przede mną i moim fotografem.
Kiedy się przedstawiłem, chłopak Lindena zaklął i trzasnął drzwiami.
W tym momencie usiedliśmy w samochodzie z fotografem, i wtedy przyszedł wściekły do nas i krzyczał, abyśmy „przestali robić zdjęcia”. Twierdził, że „przysłałby kogoś”, gdybyśmy się nie „od..znęli”.
„Masz zamiar nas zastraszać?” zapytałem, a on zrezygnowany odszedł.
Ok. dziesięć minut później mój fotograf wskazał zakapturzonego młodego mężczyznę idącego z przeciwnej strony osiedla. „Obserwuj go” powiedział.
Najpierw nie zwróciłem na to uwagi, mężczyzna był tak daleko i zbliżał się od przeciwnego kierunku do domu Lindena.
Ale kiedy zbliżył się i zobaczyłem jego czarne rękawiczki, kaptur zaciągnięty na twarz i czarny szal typu snood na szyi, włosy na moim karku stukały.
A kiedy zacząłem wracać do samochodu, spojrzał w górę, zaciągnął szal aż na nos, tylko jego przenikliwe oczy były widoczne, i rzucił się prosto w moją stronę.
Moje serce biło mocno, gdy wskoczyłem z powrotem do samochodu i trzasnąłem drzwiami, fotograf ruszył na pobliskie rondo i trzymał kciuki, żebyśmy się nie rozbili. Mężczyzna uderzył w bok samochodu, gdy odjeżdżaliśmy.
Było to moje pierwsze doświadczenie, gdy ktoś stosował wielkie wysiłki, aby chronić Lindena.







