Donald Trump był jasno na końcu kolejki, gdy rozdawano uwagę na szczegóły i myślenie perspektywiczne. Nigdy nie było to bardziej oczywiste niż po miesiącu wojny z Iranem, że rozpoczął tę eskapadę z minimalnym planowaniem i brakiem jasno określonej strategii wyjścia. Wyniki poszły tak daleko, że świat pogrążony został w stanie wcześniej nieznanego chaosu, a sam prezydent USA pozostał w tyle jak postarzały bokser, który po prostu nie wiedział, kiedy powiesić rękawice na kołek. Pomimo swojej chlubnej i ostrych słów, Trump wydaje się coraz bardziej zagubiony z każdym upływającym dniem. Jego coraz bardziej chaotyczne wypowiedzi sprawiają, że coraz mniej osób byłoby skłonnych uwierzyć w Modlitwę Pańską wypowiadanej przez niego. Chyba że przedłużenie terminu umowy z Iranem okaże się zasłoną dymną dla rozmieszczenia tysięcy dodatkowych amerykańskich wojsk w regionie, zachowanie prezydenta w ciągu zeszłego tygodnia było zachowaniem człowieka w desperacji. I z dobrą przyczyną. Teraz jest jasne, że Waszyngton poważnie niedoszacował zdolności irańskiej przed podjęciem ofensywy przeciw nim. Tak jak wcześniej w wojnach w Wietnamie i Afganistanie, perspektywa powrotu amerykańskich wojsk do domu z niczym na pokaz jest bardzo realna. Nic, co widzieliśmy do tej pory, nie sugeruje, że reżim w Teheranie jest nawet szczególnie zaniepokojony amerykańskim atakiem – chociaż może to być przynajmniej częściowo wyjaśnione wsparciem moralnym i praktycznym, jakie otrzymuje od Rosji i Chin. Kreml dostarcza turboodrzutowe drony Shahed do Iranu jest na tyle wyraźne w kontekście tych konfliktów. Ale w związku z piątym rokiem wojny Putina na Ukrainie, rośnie przekonanie, że zmierzamy w kierunku zupełnie innego świata. Coraz bardziej wydaje się, że te poszczególne konflikty są częścią większego obrazu, który ostatecznie opowiada o demokracji Zachodu wobec reżimów rządzonych przez tyranów i autokratów. Również wydaje się prawdopodobne, że to, co się rozwinie się na polach bitewnych w nadchodzących miesiącach i latach, ukształtuje stosunki międzynarodowe i arenę geopolityczną na dekady. W kraju nie ma ucieczki od faktu, że był to zniechęcający tydzień dla wszystkich, którzy kochają Wielką Brytanię. To wystarczająco złe, że skutki uboczne wojny uderzą nas wszystkich w portfel w postaci wyższych cen paliwa, wzrostu cen żywności i większych spłat kredytu hipotecznego. Ale to głęboko przygnębiające, że gospodarka jest tak krucho pod rządami socjalistycznej administracji Keira Starmera, że jest ona poważnie nieprzygotowana na jakąkolwiek globalną turbulencję. To jedyny logiczny wniosek z ostatnich prognoz Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), która stwierdziła, że Wielka Brytania ma szansę na znaczniejsze uderzenie niż jakikolwiek inny kraj G20, ponieważ nasza pozycja była już „relatywnie słaba” przed rozpoczęciem wojny. Co gorsza, w obecnym klimacie, brak zainteresowania ze strony rządu w Siły Zbrojne jest całkowicie nie do przyjęcia. Nasza znacząco osłabiona siła wojskowa została ujawniona dla całego świata w ciągu ostatnich czterech tygodni, zwłaszcza gdy Royal Navy musiała znosić upokorzenie prosząc o pożyczenie okrętu wojennego od Niemiec. Cywilizacja na krawędzi trzeciej światowej wojny, Sir Keir powinien schować głowę w zaruhaniu za zostawienie Wielkiej Brytanii bez głosu, bez głosu i bez politycznej siły na arenie międzynarodowej.







