Oliver Bradshaw, pracownik ds. zdrowia psychicznego, był na wyjeździe z grupą pacjentów podczas Halloween, gdy jeden z nich wszedł do labiryntu.
Kiedy Oliver podążył, aby upewnić się, że pacjent się nie zgubił, ciężki głośnik PA spadł mu na głowę. Doznał stłuczenia – siniaka na mózgu – a następnie wstrząsu, częstego objawu stłuczenia.
Przebywał na oddziale ratunkowym przez dwa dni, a następnie kolejne pięć w oddziale neurochirurgii w Centrum Medycznym Królowej w Nottingham.
Po wypisie Oliver wcale nie czuł się jak zwykle i doświadczał problemów z widzeniem i bólów głowy.
„Czułem się źle” – mówi Oliver, który miał wtedy 32 lata i mieszka w Derby.
„Miałem zamazane widzenie i aury w postaci wzoru zygzaków, a moja głowa bezustannie bolała. Czułem się oderwany od otaczającego mnie świata, jakbym „zakręcił”.
„Miałem zrobione skany CT mojej głowy, ale nic nie wskazywało na nic niepokojącego”.
Oprócz objawów związanych z głową, miał też kołatania serca, a jego puls raz wzrósł do 200 (normalne odczyty to 60-100).
W ciągu kolejnych trzech miesięcy objawy Olivera pogorszyły się, a jego poczucie oderwania stało się tak ostre, że w połączeniu z bardzo niską energią, nie był nawet w stanie poradzić sobie z myciem czy gotowaniem.
„Miałem poważne mętlik w głowie, czułem się jak samochód bez benzyny – bezwładny, apatyczny i zdeprymowany” – mówi.







