Strona główna Aktualności DAN HODGES: To już nie będzie kandydować Angela Rayner – ale czy...

DAN HODGES: To już nie będzie kandydować Angela Rayner – ale czy może wygrać?

15
0

Angela Rayner nie jest już „w manewrach”. Zamiast tego ma teraz na celowniku Keira Starmera i zaczęła strzelać żywą amunicją. „Angela się zdobywa,” powiedział mi minister wczoraj wieczorem. „Postanowiła, że nadszedł czas, aby rozpocząć swoje działania.” Do tej pory kilku pretendentów do przywództwa w Partii Pracy w sposób sugerujący krytykowało premiera, ale robiąc to zgodnie z eufemistycznym kodeksem westminsterskim. Wes Streeting skarżył się na „ludzi wokół Keira”. W następstwie porażki Partii Pracy w wyborach uzupełniających w Gorton i Denton, Andy Burnham wezwał do „poważnej rozmowy na temat naszego systemu politycznego i jego kultury”. Jednak we wtorek Rayner ostatecznie wyłączyła scrambler. Zwracając się do publiczności członków Mainstream – miękkiego ugrupowania lewego skrzydła – bezpośrednio zaatakowała Starmera za prowadzenie partii na skraj zagłady. „Przetrwanie Partii Pracy jest zagrożone,” ostrzegła. „Jako partia i ruch nie możemy ukrywać się: nie możemy zachowywać się rutynowo w obliczu upadku. Zaczyna nam kończyć się czas.” Następnie zaatakowała jedną z jego kluczowych polityk, proponowaną reformę Nieograniczonego Pobytu na Określony Czas, która spowoduje, że niedawno przybyłym migrantom zostanie powiedziane retroaktywnie, że będą musieli poczekać dłużej na status osiedlenia. „Nie możemy mówić o zdobyciu statusu osiedlenia, jeśli będziemy stale zmieniać warunki,” powiedziała. „To podważa nasze poczucie fair play. To nie jest brytyjskie.” Co więcej, najnowszy wpis w rejestrze interesów członków pokazuje, że Rayner niedawno pozyskała 70 000 funtów na „personel” i „działania kampanijne”. Poszerzyła swoje zasoby również o szacowane 100 000 funtów z wynagrodzeń za przemówienia. Według jej agencji, Chartwell Speakers, była wicepremier może być zatrudniona do rozmów „bezpośrednich i wiarygodnych na temat kierowania pod presją”. Pojawiają się również doniesienia, że podpisała lukratywną umowę na publikację swoich wspomnień. Niektórzy obserwatorzy twierdzą, że to frenetyczne zbieranie funduszy ma pomóc jej wpisać dużą kwotę na rzecz Urzędu Skarbowego w związku z niewłaściwie opłaconym podatkiem od czynności cywilnoprawnych w jej luksusowym mieszkaniu w Hove, East Sussex, co stało się przyczyną jej dymisji z urzędu pod koniec ubiegłego roku. Jednak jedno z sojuszniczek Rayner powiedziała mi, że oczekuje pełnego uniewinnienia przez HMRC, gdy długo oczekiwane śledztwo w jej sprawach podatkowych zostanie zakończone pod koniec tego roku. Koleżanka z pracy uważa, że istnieje bardziej oczywisty powód, dla którego zwiększa swoje osobiste finanse. „Dlaczego ona potrzebuje tych wszystkich pieniędzy na „personel”?” – pyta jedna minister. „Nie jest ministrem ani zastępcą lidera. Istnieje tylko jedno wyjaśnienie: buduje ona zapas finansowy na swoją kampanię na lidera.” Ta teoria jest wspierana faktem, że pod koniec stycznia Rayner oficjalnie zarejestrowała nową, dość okazałą firmę: „Biuro Angela Rayner Limited”. Jej zwolennicy twierdzą, że firma ta została założona wyłącznie w celu zarządzania jej dochodami z działalności pozaparlamentarnej. Jednak takie firmy są rutynowo zakładane przez posłów do zarządzania ich kampaniami na lidera. Co więcej, zgłoszenie w Companies House jasno określa cel firmy jako „wspieranie wartości demokratycznych i postępowych poprzez pracę polityczną i policymakerską, w tym bez ograniczeń wspieranie Partii Pracy”. Prawdą jest, że Rayner od miesięcy cicho pracuje nad swoją nieoficjalną kampanią na lidera. Na początku roku na obiad zaproszono mnie słowo od posła Partii Pracy, który powiedział mi, że zaczęła otwarcie oferować stanowiska w gabinecie zaufanym sojusznikom. Inny powiedział mi, że prowadziła bezpośrednie rozmowy z burmistrzem Manchesteru, Andy Burnhamem, na temat startu w „wspólnym biegu” z tak zwanym Królem Północy. Sojusznicy Burnhama zaprzeczają, żeby jakiekolwiek formalne porozumienie zostało osiągnięte. Ale przyznają, że on i Rayner mają półoficjalny „pakt o nieagresji”. „Nie widzę żadnych okoliczności, w których Andy ubiegałby się przeciwko Angeli” – powiedział mi jeden z nich. Więc pytanie już nie brzmi, czy Angela wystartuje? Teraz pytanie brzmi, czy może wygrać? Na to pytanie odpowiedź brzmi tak. Bez względu na to, co myśli o niej szersza opinia publiczna, Rayner jest lubiana w szerszym ruchu pracowniczym Partii Pracy – jeśli nie zawsze wśród jej kolegów posłów. Kiedy wysłałem SMS-a do jednego posła pytając, co myśli o jej kandydaturze na lidera, odpowiedział: „Nie mogę tego napisać, jest zbyt złe”. Następnie dodał po prostu: „Więcej ego niż mózgu, obawiam się”. Ale to jest mniejszościowe zdanie wewnątrz Partii Pracy – również wśród coraz większej liczby posłów tylnych ław. Od czasu katastrofalnej porażki partii z Zielonymi w Gorton i Denton, nastroje wśród zszokowanych oddziałów Starmera zmieniły się. Wcześniej ich nastroje były: „chcę go pozbyć, ale nie jestem pewny, kto byłby odpowiednim kandydatem”. Teraz stało się: „Nieważne, kto jest kandydatem, nie mogą zrobić nic gorszego. Musi odejść”. Przed Gorton i Denton posłowie Partii Pracy byli gotowi tolerować strategię, która skupiała się na neutralizacji Reform UK. Teraz nie obchodzi ich, co Nigel Farage robi: ich jedynym celem jest skupienie się na skrajnie lewicowym Zacku Polanskim i Zielonych. Jak powiedział jeden poseł: „Farage zagraża naszej większości. Ale Polanski jest zagrożeniem dla całej partii. To egzystencjalne zagrożenie. Jeśli go nie odsuniemy, to koniec dla nas.” Oznacza to, że kandydaci na lidera, którzy nawet kilka miesięcy temu mogliby być nieapetyczni, nagle zyskują na atrakcyjności. Rayner. Burnham. Nawet Ed Miliband – zdecydowanie najbardziej popularny poseł wśród członków partii. Wśród większości posłów Partii Pracy panuje pogląd, że partia musi skręcić w lewo. A jeśli to oznacza opuszczenie Czerwonej Ściany, czy środka politycznego na rzecz Reform i Partii Konserwatywnej, to niech tak będzie. „Kto zastąpi Starmera musi umieć wzmocnić naszą bazę” – powiedział mi jeden minister. „Mamy trzy lata: mamy czas, aby przekonać zmiennych wyborców do powrotu na pokład. A jeśli nasze główne wsparcie nas opuści, to już po nas.” Dla mnie to wygląda na panikę udającą strategię. Ale trzeba przyznać, że posłowie Partii Pracy powinni panikować. Ponieważ ma rację Rayner. Starmer prowadzi swoją partię do ruiny. Na jego rzecz Reforma wtargnęła na północne bastiony Partii Pracy, podczas gdy Kemi Badenoch zdaje się być odpowiedzialna za ożywienie Partii Konserwatywnej. Byli zwolennicy uciekają. Związki zawodowe grożą, że odetną swoje historyczne wsparcie dla Partii Pracy. Biznes ponownie widzi Partię Pracy jako zabójców wzrostu. Baza aktywistyczna partii stoi na krawędzi unicestwienia w wyborach lokalnych. Szkocja i Walia mają stać się strefami zakazanymi dla każdego, kto ma na sobie czerwoną kokardę. Dlatego też perspektywa premiera Raynera już nie jest niewyobrażalna. Faktycznie, może już nawet nie być mało prawdopodobna. Fałszywa wojna dobiegła końca. Oficjalnie rozpoczęła się kampania na zastąpienie Starmera. Angela Rayner oddała pierwsze strzały – ale nie będą to ostatnie.