Strona główna Aktualności Przerażająca rzeczywistość na temat broni nuklearnej i Wielkiej Brytanii, o której nikt...

Przerażająca rzeczywistość na temat broni nuklearnej i Wielkiej Brytanii, o której nikt nie rozmawia

29
0

Nadeszła pora, abyśmy skopiowali Francuzów i zbudowali prawdziwie niezależną brytyjską bombę atomową. Może to trochę więcej kosztować – albo możemy zdecydować się na coś tańszego i bardziej kompaktowego. Ale po co cała ta ogromnie droga siła nuklearna, jeśli faktycznie nie mamy ostatecznego słowa w kwestii jej użycia? Ponieważ nie jesteśmy właścicielami naszego własnego odstraszacza nuklearnego.

Dlaczego tak jest? Nie zapomnę łatwo dnia, kiedy Margaret Thatcher eksplodowała w grzybowym chmurze o mocy 150 megaton – ponieważ ktoś ujawnił dziennikarzom straszną prawdę o rzekomo niezależnym brytyjskim odstraszaczu nuklearnym. Rakiety Trident, które są jego sercem, nie są naprawdę nasze. Wydarzenie to miało miejsce pod koniec października 1987 roku, a przez tygodnie później mówiono na korytarzach Ministerstwa Obrony, że „Żelazna Dama” 'żądała krwi’. Jak w najlepszych i najprawdziwszych opowieściach, natychmiast zostało to oficjalnie zaprzeczone.

Nawet doszło do konfliktu w Parlamencie w związku z przeciekiem – podczas którego dość desperacko twierdzono, że rakiety są jak butle z gazem Calor, które są wymieniane, gdy się opróżnią. To przyziemne porównanie nie zmieniło faktycznej sytuacji. Aby zaoszczędzić pieniądze – około 700 milionów funtów w tamtych odległych czasach – poświęcaliśmy kluczową część naszej niezależności w zakresie odstraszacza nuklearnego. Ryzykowaliśmy także, że brytyjskie rakiety Trident zostaną uwikłane w jakieś przyszłe porozumienie rozbrojeniowe między USA a Rosją, zawarte ponad naszymi głowami. Moskwa mogłaby szydzić, że 'nasze’ rakiety nie są nawet nasze, tylko częścią arsenału Waszyngtonu.

Prawda ujrzała światło dzienne dzięki wysokiej rangi urzędnikowi państwowemu. Nowe rakiety Trident, które mieliśmy zamiar nabyć, faktycznie nie byłyby własnością Wielkiej Brytanii. Byłyby one jedynie wynajmowane od USA. Większość ludzi doskonale wie różnicę między być właścicielem a najemcą. Był to duży krok w dół w porównaniu do umowy z lat 60. z USA w sprawie rakiet Polaris, które posiadaliśmy i utrzymywaliśmy samodzielnie. Dlatego ta informacja nigdy nie miała wyjść na jaw.

Oficjalnie ujawniono fakty korespondentom obronnym na terenie składu broni w Coulport, tajnej części bazy atomowej w Faslane. Powiedział: „Rakiety są amerykańskie… nie musimy ich kupować od Amerykanów. Dzielimy się nimi”. Dodał: „W przypadku Polaris posiadaliśmy rakiety i przetwarzaliśmy je w Wielkiej Brytanii. Wynajmujemy rakiety Trident. Płacimy za nie, ale je wynajmujemy, nie kupujemy”.

Niestety, porównał to do wynajmu samochodu. Prawdą było – i nadal jest – że brytyjskie okręty podwodne z rakietami nuklearnymi muszą ustawiać się w kolejce w Kings Bay w Georgii, aby przekazać rakiety Trident do konserwacji. Następnie muszą otrzymać nowe od USA. To naprawdę nie jest niezależne. Co gdyby prezydent Stanów Zjednoczonych stał się tak zimny i wrogi wobec nas, że zablokowałby tę umowę, pozostawiając nasze okręty podwodne Trident puste i bez zębów? W 1987 roku niewielu mogło wyobrazić sobie takiego prezydenta. Obecnie jest to już nieco łatwiejsze.

Przypominam, że arsenał nuklearny Wielkiej Brytanii pierwotnie został zbudowany, aby powiedzieć USA, gdzie mają się podziać. W 1946 roku nasz twardy Sekretarz Stanu ds. Spraw Zagranicznych, Ernest Bevin, wrócił z Ameryki wściekły na sposób, w jaki został zastraszony przez swojego odpowiednika, Jamesa Byrnesa.

Wykrzyknął, podczas kluczowego komitetu gabinetowego: „Musimy to mieć… Nie przeszkadza mi to, ale nie chcę, żeby jakikolwiek inny Sekretarz Stanu ds. Spraw Zagranicznych tego kraju był tak traktowany lub przez Sekretarza Stanu w Stanach Zjednoczonych, jak ja właśnie byłem traktowany w rozmowach z panem Byrnesem. Musimy mieć tę rzecz tutaj, bez względu na cenę… Musimy mieć cholerną Union Jack na jej szczycie”. Wygrał debatę. Bomba została zbudowana.

Od tamtej pory, z powodu awarii technicznych, zmian poglądów amerykańskich i kryzysów ekonomicznych, ta Union Jack stała się nieco spłowiała i postrzępiona. Zamiast wzmacniać naszą suwerenność, brytyjscy politycy wolą ukryć naszą jej brak.

Spór z 1987 roku, który z wielu powodów wypalił moją pamięć, został obecnie w dużej mierze zapomniany, ponieważ niedługo potem Związek Radziecki zaczął się rozpadać, a strach przed trzecią wojną światową zaczął maleć. A gdy Partia Pracy objęła władzę w 1997 roku, partia, która w poprzedniej dekadzie była tak przepełniona rozbrojowcami nuklearnymi, teraz całkowicie zrelaksowana odniosła się do bomby

Zawsze myślałem, że oni sprzeciwiali się naszym broniom nuklearnym tylko dlatego, że były skierowane przeciwko komunistycznemu Moskwie. Jak tylko Moskwa przestała być komunistyczna, nikt nie mógł się nawet przejmować.

Ale teraz sprawa stała się znacznie szersza. Wielka Brytania wydała ogromny majątek na zbudowanie własnej bomby i utrzymanie zdolności do tego. Wydała drugi majątek na budowę i eksploatację okrętów podwodnych, które przewożą tę bombę – i trzeci majątek na kupno rakiet Polaris, a następnie leasing rakiet Trident do dostarczenia tej bomby. W coraz bardziej nerwowym i niebezpiecznym świecie byłoby szaleństwem odrzucenie tego, co mamy. Ale mógłoby to mieć sens, aby zapewnić, że od teraz nasz odstraszacz jest całkowicie nasz.

Lider Liberalnych Demokratów, Ed Davey, podkreślił to w weekend i zasługuje na uznanie. Dwie główne partie dawno temu przestały myśleć o tej kwestii, a nowe myśli są bardzo potrzebne.

Czułem się raczej zazdrosny kilka dni temu, gdy pojawił się film prezentujący prezydenta Francji Macrona stojącego w ogromnym hangarze na wyspie Longue w Bretanii, z ogromnym, cichym, czarnym kolosem francuskiego okrętu podwodnego z rakietami balistycznymi Le Temeraire pod nim i za nim. Zanim zaśpiewał a cappella La Marseillaise w towarzystwie setek mężczyzn i kobiet z francuskiego wojska, ogłosił po prostu: „Aby być wolnym, musimy budzić strach. Aby budzić strach, musimy być silni”, co stanowi podstawę dobrej obrony w każdym języku.

W przeciwieństwie do naszych amerykańsko-uzbrojonych okrętów z rakietami nuklearnymi, z wypożyczonymi rakietami, Le Temeraire i reszta jej klasy Triomphant przenoszą 16 rakiet M51, które są w pełni zaprojektowane, przetestowane i zbudowane we Francji. To samo dotyczy ich głowic bojowych, podczas gdy brytyjskie głowice nuklearne są, pozwólcie powiedzieć z grzecznością, bardzo blisko oparte na projektach amerykańskich. Francuskie okręty podwodne są wspierane przez eskadrę samolotów Rafale zdolnych do przenoszenia bomb nuklearnych, zdolność, z której Wielka Brytania zrezygnowała w 1998 roku. Teraz przynoszą także lotnicze rakiety z głowicami nuklearnymi. Francuska „Force de Dissuasion” nie podlega żadnemu dowództwu poza Francją, nawet NATO. Przewodzi temu prezydent Francji, który sam decyduje, kiedy i gdzie jej użyć.

Tak, francuskie siły są znacznie droższe od naszych. Ale jako rezultat jest to prawdopodobnie znacznie bardziej przekonujący odstraszacz. A gigantyczna cena utrzymywania i odnawiania Tridentu, która według niektórych wynosi aż 205 miliardów funtów, jest dużo do zapłacenia za system, którego przycisk włącznikowy jest w zasadzie własnością Pentagonu.

W każdym razie na pewno jest argument za to, aby Wielka Brytania zachowała mniejszą, bardziej kompaktową i mniej ambitną siłę nuklearną niż Trident – który jest w rzeczywistości zminiaturyzowanym systemem zimnej wojny supermocarstwa. Izrael, który wszyscy muszą się zgodzić, stoi w obliczu bardziej palących zagrożeń niż Wielka Brytania, prowadzi znacznie skromniejszy arsenał jądrowy. Zagrożeniem pozostawienia spraw takimi, jak są, jest to, że może nam po prostu nie udać się utrzymać płatności za broń, która ostatecznie nie jest nasza.