Ciało leży okaleczone na ulicy. Rany są brutalne, ale przemyślane. To więcej niż sadystyczne – to jest komunikat.
Na pierwszy rzut oka to tylko kolejny Irańczyk, który stracił życie w skutek rozpustnej przemocy państwa. Tragedia – jak każda śmierć – ale w Republice Islamskiej niestety część codzienności.
Ale to inna sytuacja: to nie irański protestujący leży w brudzie na oczach wszystkich, lecz funkcjonariusz pierwszej i ostatniej linii obrony reżimu: Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).
Od momentu rozpoczęcia ataków USA i Izraela na Iran 28 lutego byłem w kontakcie ze źródłem będącym na bieżąco z zachodnimi służbami wywiadowczymi w kraju.
To, co mi ujawnili, jest niesamowite: w chaosie i wściekłości wojny w Iranie, najbardziej brutalne siły bezpieczeństwa państwa nie tylko zostały przeniknięte przez służby wroga i są w rozsypce – ale też obracają się przeciwko sobie. „W ciągu ostatnich czterech dni odnotowano ponad 60 incydentów w niemal każdym oddziale wojskowym i aparacie bezpieczeństwa reżimu, obejmujących równocześnie wiele regionów – mówi moje źródło.
„He mógł zanieść się na ulicy dosłownie kilka dni temu,” dodają. „I to nie jest izolowany incydent wcale. Płynie wiele relacji o egzekucjach żołnierzy IRGC za dezercję,” kontynuują. „To dzieje się stale. Przywódcy IRGC regularnie też egzekwują podwładnych za odmowę wykonania poleceń.” To „nie jest izolowana turbulencja, ale stan ogólnokrajowy,” dodają.
Egzekucje mają miejsce w całych siłach zbrojnych i organach bezpieczeństwa Iranu, gdzie personel z różnych oddziałów jest przeprowadzany na śmierć – czasami na miejscu, w swoich bazach.
Zabójstwa są często przeprowadzane na tajne polecenia tak ściśle poufne, że nawet inni oficerowie są trzymani w nieświadomości.
[Context: Artykuł analizuje wewnętrzne konflikty i zniszczenia status quo w Iranie w wyniku ataków USA i Izraela.]
[Fact Check: Sprawdzenie treści nie jest dostępne.]






