Ministrowie zostali oskarżeni o złamanie kodeksu ministrów, zatwierdzając wypłatę w wysokości 75 000 funtów dla Petera Mandelsona.
Oficjalne dokumenty opublikowane w tym tygodniu ujawniły, że lord Mandelson otrzymał niezwykłe rozstanie pomimo tego, że został zdymisjonowany w skandalu związanym z jego relacją z Jeffreyem Epsteinem.
Siedziba Downing Street w czwartek broniła decyzji dotyczącej dokonania tajnej wypłaty – jednak jednocześnie insyntowała, że lord Mandelson powinien teraz zwrócić pieniądze lub przekazać je na cele charytatywne,
Ale posłowie konserwatywni twierdzili, że wypłata naruszyła zasady skarbu publicznego – a może także być sprzeczna z kodeksem ministrów.
Poseł konserwatywny Neil O’Brien nazwał tę wypłatę „pieniędzmi za milczenie”, mówiąc, że wygląda na to, że została dokonana, aby uniknąć dalszej kompromitacji lorda Mandelsona na szkodę Keira Starmera.
„To jest czarne na białym,” powiedział pan O’Brien. „Miał ujawnić pewne rzeczy, więc dano mu 75 000 funtów z pieniędzy podatników, aby zamknął usta.”
Kontrakt Lorda Mandelsona uprawniał go do wypowiedzenia z trzymiesięcznym wypowiedzeniem warte 40 330 funtów. Ale otrzymał także „specjalną wypłatę rozstaniową” warte dodatkowo 34 670 funtów.
W rzeczywistości jego kontrakt stanowił, że mógł zostać zwolniony bez odszkodowania w razie „rażącego nadużycia”.
Keir Starmer zwolnił Lorda Mandelsona z powodu jego przyjaźni z Jeffreyem Epsteinem – ale wciąż dał mu wypłatę w wysokości 75 000 funtów finansowaną przez podatników
Ale urzędnicy twierdzili, że lord Mandelson domagał się kupienia reszty swojego czteroletniego kontraktu w cenie 547 000 funtów i wierzył, że może pozwać.
Jednakże wydawało się także, że obawiali się, że publiczna sprzeczka z lordem Mandelsonem może przynieść złą reklamę.
Jeden z wysokich urzędników powiedział, że wypłatę trzeba było zatwierdzić szybko, dodając: „Istnieje potencjalne zagrożenie, że w przypadku braku pozytywnego sygnału Peter publicznie ujawnia niektóre z jego roszczeń, więc jest pewna pilność.”
W osobnej notatce urzędnik z Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział: „Osoba ta ma wysoką pozycję, co mogłoby skutkować szkodą dla reputacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych i rządu, gdyby dochodziło do procesu przed sądem lub trybunałem.”
Urzędnicy gratulowali sobie „załatwienia tej ugody za minimalną cenę”.
Sekretarz Departamentu Spraw Zagranicznych Sir Olly Robbins nazwał to „dobrym przeliczeniem”.
Ale oficjalny podręcznik skarbu państwa dotyczący „Zarządzania Pieniędzmi Publicznymi” stanowi, że departamenty nie powinny traktować tzw. „specjalnych wypłat na rozstanie” jako łatwej opcji, na przykład dla uniknięcia działań zarządczych, procesów dyscyplinarnych, niepożądanej publiczności lub szkodzenia reputacji.
Skarb państwa twierdzi, że departamenty powinny walczyć z wątpliwymi roszczeniami dotyczącymi zatrudnienia, nawet jeśli przewidywane koszty przewyższają kwotę wypłaty, ponieważ „wygranie takich spraw pokazuje, że rząd nie nagradza porażki”.
Zasady te są ujęte w kodeksie ministrów, który stanowi, że ministrowie „powinni pamiętać o wymogach określonych w Zarządzaniu Pieniędzmi Publicznymi i o roli Pełnomocnika ds. Rachunków jako zarządcy zasobów departamentu”.
Poseł konserwatywny Kieran Mullan powiedział Mailowi: „Teraz nie ma odwrotu. To czarno na białym, że złamali kodeks ministrów.
„Bezpośrednio złamali swoje własne zasady tą haniebną wypłatą. Nie wolno używać pieniędzy podatników jako łapówki do zarządzania złą reklamą, ale dokładnie to zrobili.
„Nie musimy tego domyślać się czy wnioskować. To jest tam czarno na białym w dokumentach. Sekretarz Spraw Zagranicznych, Skarb Państwa i Nr 10 wszystkie to zatwierdziły. Kto teraz poniesie odpowiedzialność i złoży dymisję?”
Siedziba Downing Street broniła wypłaty, mówiąc, że sekretarz skarbu państwa James Murray zatwierdził wypłatę „zgodnie ze standardowym przewodnikiem skarbu państwa dotyczącym stosowania wypłat rozstaniowych”.
Oficjalny rzecznik premiera zaprzeczył, że gotówka stanowiła „pieniądze za milczenie”, mówiąc, że została wypłacona w celu szybkiego zakończenia zatrudnienia lorda Mandelsona bez ryzyka dalszych działań prawnych.
„Miał prawo iść do sądu pracy,” powiedział rzecznik. „Był istny strach, że długa bitwa sądowa finansowana przez podatnika mogłaby kosztować setki tysięcy funtów.”






