O 16:00 większości dni, gdy na drodze szkolnej tworzy się ruch uliczny, a pracownicy biurowi zaczynają przygotowywać się do dojazdu do domu, Megan Rox dopiero rozpoczyna swoją zmianę. 29-latka z Birmingham pracuje do północy, czasami dłużej, chociaż w jej przypadku nie ma zmęczonych kolegów ani wścibskich kierowników, o których trzeba by się martwić. Jedynym jej towarzystwem jest pierścień świetlny, szafa pełna starannie wybranych ubrań, laptop – i świadomość, że to, co sprzedaje, to dostęp do siebie. „Pracuję także w ciągu dnia, głównie jednak późno w nocy, gdy nadchodzi czas na przedstawienie” – mówi równo. „Wtedy żony i dzieci już poszły spać.” To właśnie wtedy dziesiątki subskrybentów Megana logują się na jej stronę OnlyFans, prosząc o zdjęcia, filmy i rozmowy personalne, za które płacą od 100 do kilkuset funtów za raz. Dobry miesiąc może przynieść nawet do 11 000 funtów. To daleko od jej poprzedniego życia jako pracownika opieki paliatywnej, który wykonywał 14-godzinne zmiany za skromne wynagrodzenie. „Właściwie kochałam tę pracę” – mówi. „Ale była ona wyczerpująca. Nagle miałam całą tę wolność.” A także pieniądze, które pomogły jej opłacić luksusowego Mercedesa zaparkowanego na zewnątrz. Wolność i pieniądze stanowią dwie podstawy, które podtrzymują niezwykły rozwój OnlyFans – platformy subskrypcyjnej należącej do brytyjskiej firmy-matki Fenix International, która stała się jednym z głównych źródeł przychodów w kraju. W zeszłym roku prognozowano, że zarobi ona 5,3 miliarda funtów, napędzana prostym modelem biznesowym, który sprawia, że platforma pobiera 20 procent prowizji od wszystkich dochodów generowanych poprzez comiesięczne subskrypcje, treści pay-per-view (znane jako „customs”), prywatne wiadomości i napiwki poprzez „twórców treści” – zatuszowany termin dla tego, co w większości przypadków jest pracą seksualną online. I na nich z pewnością nie brak, gdy tylko w samej Wielkiej Brytanii działa około 280 000 kont – jedno z największych skupisk na świecie. Niektóre raporty sugerują, że aż cztery procent kobiet w wieku od 18 do 34 lat w Wielkiej Brytanii ma konta na platformie, choć nie wszystkie są aktywne. Z zewnątrz może to wyglądać kusząco prosto: łatwe pieniądze zarabiane z wygody własnej sypialni, jeśli jesteś gotowy zdjąć wystarczająco dużo ubrań. Jednak rozmowy z samymi twórcami wyłaniają nieciekawy, bardziej skomplikowany, mniej lśniący obraz: dobre zarobki dla niektórych oraz elastyczność i autonomia, ale także nieustanne promowanie siebie i niestabilne dochody – nie mówiąc już o tym, że jakkolwiek by się to nie nazywało, „treści dla dorosłych”, z których znany jest OnlyFans, jest pornografią pod inną nazwą. Użytkownicy mogą składać upokarzające prośby, skłaniając wykonawców do zastanowienia się, za jaką cenę są skłonni wymienić swój szacunek własny. Również związki cierpią, gdy twórcy treści mają trudności ze znalezieniem znaczących połączeń „w prawdziwym życiu”, ponieważ potencjalni partnerzy albo odrzucają ich wybrane zajęcie, albo traktują osobę jedynie jako obiekt seksualny. A bez względu na to, co oni sami myślą, większość osób na platformie zarabia bardzo niewiele pieniędzy. „W wielkim wymiarze rzeczy 98 procent osób na OnlyFans nie zarabia więcej niż płaca minimalna” – mówi Jordan Smith, założyciel Rebel, agencji reprezentującej twórców treści cyfrowych. „W rzeczywistości średnie dochody wynoszą około 200 funtów miesięcznie. Wiele młodych osób myśli, że jeśli mają obserwujących na Instagramie, mogą po prostu ruszyć do przodu i stać się milionerami, ale to o wiele bardziej skomplikowane. To biznes, który, jak każdy inny, wymaga odpowiedniej infrastruktury.” Jordan, mający 31 lat, założył Rebel cztery lata temu po wcześniejszym prowadzeniu platformy z wiadomościami od celebrytów. Teraz reprezentuje ponad 40 największych zarabiających na OnlyFans (czyli przynoszących więcej niż pięciocyfrowe sumy miesięcznie), pomagając w marketingu promocyjnym i organizowaniu „wydarzeń współpracy w zakresie treści”, podczas których twórcy wynajmują duże lokale, aby nagrywać materiał na media społecznościowe. W zamian pobiera 30 procent prowizji, chociaż niektóre rosnące agencje zarządzania tak zwanymi OnlyFans Management oraz samodzielni operatorzy pobierają 60 procent i więcej. „Są osoby popełniające czyny nieuczciwe, ukrywające się za laptopami za granicą, podpisywujące brytyjskie modele na umowy, które są trudne do wypowiedzenia” – mówi Jordan. „Czasem zmuszają one ludzi do podpisywania umowy, a następnie sprzedają ją innej agencji. Są także agenci, którzy próbują zmusić twórców do wysunięcia się poza strefę komfortu, aby przynieść więcej pieniędzy, obiecując duże obietnice, które nigdy się nie spełniają.” Innymi słowy, nawet w świecie reklamowanym jako emancypacja, stare dynamiki eksploatacji dalej nie zniknęły. Niemniej jednak pobieranie prowizji z pewnością nie wstrząsnęło dochodami jednego z największych podpisów Jordana, 23-letniego Zaka Blackmana z Watford, który do lata 2023 roku zarabiał 1500 funtów miesięcznie jako marynarz-obserwator na pokładzie lotniskowca HMS Prince of Wales. Według jakichkolwiek standardów miał solidną karierę przed sobą – ale był niespokojny. „Miałem przyjaciół w Manchesterze żyjących tym niesamowitym stylem życia z influencerów” – wspomina. „Penthousy, samochody, wszystko. Ta wolność, jaką mieli, była niewyobrażalna. Po prostu chciałem odrobinę z tego.” Założył konto na OnlyFans „w wolnym czasie”, publikując zdjęcia i filmy siebie w – i być może istotniejszym – poza swoim mundurem marynarskim. W ciągu trzech miesięcy ktoś go zgłosił („skapnęli” zak używa). Wrócono załogę z urlopu lądowego, zwolniono go za naruszenie godności marynarki wojennej i zlecili spakowanie swoich rzeczy. Historia obiegła cały świat – i zwiększyła jego liczbę subskrybentów. „Przeszedłem z zarobku około 2 000 funtów w wojsku na około 15 000 funtów miesięcznie” – mówi. Teraz, pod przewodnictwem Jordana, ta zdumiewająca suma wzrosła jeszcze bardziej. „W ciągu ostatnich 30 dni zarobiłem niemal 50 000 funtów” – mówi z lekkością. Znakomitości są oczywiste; Zak prowadzi 80 000 funtów żółtego Audi R8 Spyder i mieszka w apartamentowcu w Manchesterze – miejscu niektórych bardziej eksplicitnych treści z udziałem kobiecych współpracowniczek. Znalazł również niszę w nieprawdopodobnym świecie fetyszy związanych z skarpetkami po odkryciu, że wielu jego obserwatorów ma słabość do jego stóp. Teraz zarabia na sprzedaży swoich skarpetek poprzez swoją własną stronę internetową i układa je w przypadkowych miejscach w całym kraju, aby obserwujący mogli je znaleźć. „Dostaję tak wiele żądań o stopy, to szalone” – śmieje się. Udanowi również zapłacić mu za różne rzeczy: w poranek naszej rozmowy zakasował 100 funtów, by położyć swojego telefon na podłodze i na nim stanąć, jakby był gigantem, a także 180 funtów za 20-sekundowy film pokazujący go czeszącego włosy – tak zwane żądania „custom”, i przynoszące prawdziwe zyski pieniężne. „Niektórzy muszą ciężko pracować, aby to zarobić, a ja tylko przeciągam grzebień przez włosy. To takie dziwne” – mówi. I możliwe, że poniżające, choć zak nie postrzega tego w ten sposób: w tej rzeczywistości sprzedawania pornografii i zaspokajania fetyszy przesłania się językiem dotyczącym „marketingu” i „algorytmów”. „To siedmiodniowa praca” – upiera się. „To nie tylko OnlyFans. To tworzenie materiałów marketingowych, reelów, TikTok, codzienne odpowiedzi. Jeśli przegapisz dzień, tracisz na algorytmie. Konsekwencja buduje publiczność, a wielu ludzi po prostu tego nie rozumie, albo tego, że jest dużo pracy za kulisami.” Ten sam sentyment wyraża Georgia Pridding, słodka 23-letnia dziewczyna z Manchesteru, która szykuje się na pomysł, że praca na OnlyFans jest „łatwa”. „Ludzie myślą, że wystarczy założyć bieliznę, aby pieniądze zaczęły wpływać. Tak nie jest. Musisz mieć samodyscyplinę” – nalega. „Musisz regularnie publikować, angażować się w media społecznościowe, nagrywać treści na żądanie”. Georgia wcześniej pracowała w centrum zabaw dla dzieci, zanim została zwolniona po pomyłce w teście na Covid. Jako że zarobiła już około 750 funtów miesięcznie na OnlyFans jako dodatkowe źródło dochodu, postawiła całą energię w platformie i zobaczyła, jak jej zarobki wzrosły do 5 000 funtów miesięcznie – suma wzrosła do pięciocyfrowej po podpisaniu umowy z agencją Jordana. Wesółmym przyznaje, że robi „prawie wszystko” – bielizna, nagie zdjęcia i to, co bezceremonialnie opisuje jako „treści fetyszy” – spędzając cztery do pięciu godzin dziennie na nagrywaniu i produkowaniu spersonalizowanych filmów, które zaczynają się od 110 funtów i wzrastają w zależności od długości i treści. Jeden klient zapłacił 500 funtów, aby zobaczyć, jak wchodzi do wanny w pełnym ubraniu i wiąże gorące różowe i zielone limo na siebie. „Czy to zawsze jest seksualne?” pyta. „Nie zawsze, to nie jest seks” – odpowiada. „Myślę, że ludzie są sami sobą. Często po prostu chcą komuś porozmawiać.” Czy te prośby jej nie upokarzają? Georgia patrzy zdezorientowana. „Myślę, że ludzie są, czym są” – mówi mi. Mimo że jej zarobki pozwoliły jej wynająć własne miejsce, w początkowym okresie nagrywała z pokoju swojego dzieciństwa, jej matka – kucharka – było początkowo błoga nieświadoma tego, co jej córka robiła. Gdy prawda wyszła na jaw, nie poszło to dobrze. „Była zasmucona” – mówi Georgia. „Ale teraz widzi, że mi się powodzi, i jest wspierająca”. Finansowo na pewno się powodzi, jednak niewielu rodziców postawiłoby „twórca treści dla dorosłych” na szczycie listy zawodów doradcy zawodowego. Megan, która nadal mieszka w domu z mamą i tatą, zdradza, że odmówili jej rozmowy przez dwa tygodnie, gdy prawda wyszła na jaw kilka lat temu. „Powiedzieli mi, że zepsuję sobie życie” – mówi. Zmienili zdanie, gdy spłaciła długi, kupiła Mercedesa. Pieniądze, wydaje się, mają zdolność łagodzenia moralnych sprzeciwów. „Teraz ich postawa to: „Rób, co chcesz. Po prostu nie chcemy słuchać o tym” – mówi. Wciąż jednak tkwi stigma. „Jak mężczyźni dowiadują się, że pracujesz na OnlyFans, chcą tylko dostać się do twoich majtek – nie zawsze traktują cię jak prawdziwą osobę”. Zak zgadza się. „Związki są trudne” – mówi. „To nie jest normalne życie.” Obok nich 22-letni Ben Wright jest być może najbardziej drastyczną ilustracją przyciągania platformy. Sześć miesięcy temu pracował na nocne zmiany w kasynie, wcześniej obsługiwał kotlety w McDonald’s za nieco powyżej płacy minimalnej. W ciągu dwóch miesięcy od dołączenia do OnlyFans zrezygnował z sieci restauracji. Obecnie zarabia między 7500 a 11 000 funtów miesięcznie. Jeden klient zapłacił 750 funtów za filmik, na którym jest przebrany za krolika. „Miałem szczęście” – mówi. „Założyłem instagrama i po prostu wystrzelił”. Jego publiczność, podobnie jak Zak, składa się w dużej mierze z gejów – przypuszczalnie około 95 procent subskrybentów OnlyFans to mężczyźni – wielu żądających tego, co Ben określa jako „pikantne” treści, choć upiera się, że ma jasne granice. „Wczoraj ktoś poprosił mnie, abym posmarował się masłem orzechowym. Powiedziałem nie. Odepchnęłoby mnie to od tosta” – mówi. Nie spotka się z nikim osobiście. „To absolutny zakaz” – mówi. Jestem zaskoczony, gdy dowiaduję się, że Ben nadal mieszka z






