Strona główna Aktualności ANDREW NEIL: Amerykańscy przyjaciele pytają: Czy Wielka Brytania straciła swoje marmury?

ANDREW NEIL: Amerykańscy przyjaciele pytają: Czy Wielka Brytania straciła swoje marmury?

22
0

Wszystko, co musiał zrobić, to pozwolić Ameryce korzystać z dwóch baz wojskowych USA na terytorium Wielkiej Brytanii. To tyle. Jedna w Anglii (RAF Fairford w hrabstwie Gloucestershire), druga na Oceanie Indyjskim (Diego Garcia). Nic więcej. Właściwie nie było presji na Wielką Brytanię, nawet nie było uprzejmie proszone o dołączenie do amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. W rzeczywistości mamy w obecnych czasach niewiele do zaoferowania pod kątem wsparcia wojskowego. Amerykanie nie potrzebują nas. Nawet nie proszono nas o wyrażenie poparcia lub entuzjazmu dla przedsięwzięcia, chociaż rządy centro-lewicowe Kanady i Australii obie je poparły. Tylko korzystanie z dwóch baz, które Ameryka uważa za ważne, jeśli nie kluczowe, dla sukcesu ich misji skierowanej przeciwko tyransom z Teheranu. Jednak Sir Keir Starmer nie mógł zdecydować się na zgodę na to proste żądanie. Skonsultował się ze swoim znajomym prawnikiem i prokuratorem generalnym, Richardem Hermerem, który powiedział, że byłoby to nielegalne zgodnie z prawem międzynarodowym. Bez niespodzianki: to właśnie porada, której można się spodziewać, kiedy powołuje się lewicowego internacjonalistę prawnika na tak kluczowe stanowisko. Pomimo dużych stawek, premier (który uważa się za coś w rodzaju prawniczego geniusza) nie próbował tego kwestionować. Ani nie szukał innych porad prawnych, chociaż jest wielu uznanych, doświadczonych prawników, którzy nie zgadzają się z Hermerem. Po co by to robił? Porada Hermera pasowała do światopoglądu Starmera dotyczącego pierwszorzędnego znaczenia prawa międzynarodowego, dlatego został mianowany prokuratorem generalnym. Prawo międzynarodowe może być niejasną, plastyczną, a nawet tajemniczą konstrukcją z kontrowersyjnymi orzeczeniami, w których sędziowie czasami są mianowani przez dyktatorów. Ale jeśli chodzi o wybór między prawem międzynarodowym a interesem narodowym, Starmer wybiera zawsze prawo międzynarodowe. Żądanie odrzucone, Amerykanie zostali poinformowani. Nastał największy kryzys w stosunkach brytyjsko-amerykańskich we współczesnych czasach. Donald Trump zaatakował Starmera z Biura Owalnego we wtorek. Skojarzył Wielką Brytanię z radykalnie antyamerykańskim socjalistycznym rządem Hiszpanii. Namalował nas jako o wiele gorszych nawet niż zwykle sceptyczni wobec USA Francuzi. Daleko nie tak dobrzy jak Niemcy, których kanclerz siedział obok niego, nie wypowiadając żadnego słowa obrony dla Starmera. Tak więc wszelkie zbliżenia do Europy poszły na marne. Teraz nie trzeba zgadzać się z wszystkim, co powiedział Trump – wręcz przeciwnie – aby zauważyć, że Starmer popełnił poważny błąd. Spowodował poważną rupturę w relacjach transatlantyckich dla zatrzymania Ameryki od korzystania z dwóch baz na naszym terytorium, nad którymi mamy kontrolę..setTo był szczególnie głupi pomysł rozpoczęcia konfliktu z naszym najważniejszym sojusznikiem w czasie ogromnego globalnego niebezpieczeństwa, gdy Wielka Brytania bardziej niż kiedykolwiek zależy ogromnie od Stanów Zjednoczonych dla naszego bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę, w jaki sposób oznaczone rządy, zarówno konserwatywne, jak i socjaldemokratyczne, osłabiły nasze własne siły zbrojne w ciągu ostatnich 20 lat. Prawdziwy przywódca byłby jednoznaczny w stawianiu na pierwszym miejscu interesu narodowego i umożliwiałby Ameryce, jako przyjacielowi i sojusznikowi, korzystanie z naszych baz, nawet jeśli insystowałby, jeśli taka była wybrana polityka, że nie mamy zamiaru dołączyć do USA i Izraela w ich ataku na Iran. Obydwie stanowiska są całkowicie zgodne i obrony. W końcu Margaret Thatcher poradziła sobie z tym, gdy Ronal Reagan poprosił o zgodę na użycie brytyjskich baz do przeprowadzenia nalotu bombowego na Libię pułkownika Gadafiego w 1986 roku. Ale Starmer, oczywiście, nie jest Thatherem. Prawdziwa głupota jego decyzji wyszła na jaw w ciągu 24 godzin. Natychmiastowa reakcja Iranu na pierwszą falę amerykańskiego/izraelskiego nalotu była ostrzaszeniem państw Zatoki Perskiej na ich południu pociskami rakietowymi i dronami. Te kraje to również nasi sojusznicy, jak i Ameryki. Setki tysięcy obywateli brytyjskich mieszkają i wypoczywają w nich. Była to przewidywalna irańska odpowiedź. Przywołuje mi to dyskusje na ten temat, jeżeli wybuchnie gorąca wojna z Iranem, z brytyjskimi dyplomatami i przywódcami emirackimi w Abu Zabi 15 lat temu. Ale najwyraźniej wielkim prawnym umysłom wokół premiera nie przyszło nawet do głowy. Szybko przeprowadzono niezwykłe prawne odwrócenie feretu: ponieważ brytyjskie interesy i obywatele znalazły się teraz w niebezpieczeństwie, ostatecznie zgodzono się, że Ameryka może korzystać z naszych baz. Z jednym zastrzeżeniem: nasze bazy mogą być używane tylko do celów obronnych. W ten sposób początkowa postawa Wielkiej Brytanii w jednym z najważniejszych wydarzeń naszych czasów wkroczyła na pole absurdu. Jak dokładnie Wielka Brytania będzie określać, czy amerykańskie samoloty startujące z Diego Garcia do Iranu są uzbrojone w bomby „obronne” czy „atakujące”? Jeśli trafią w bazy rakietowe skierowane na państwa Zatoki Perskiej, to jest „obronne”? Jeśli trafią w kwatery Gwardii Rewolucyjnej, która kieruje rakietami, to jest atakujące? Prawnicy oczywiście nie wyjaśnili. Ani Starmer. Moje przesłuchanie różnych apologe…