Był wielkim ocaleniem irańskiej polityki. Ale w końcu jego śmierć była równie gwałtowna, jak terror i zniszczenie, których doświadczył jego własnych obywateli i których wyeksportował za granicę.
Uważa się, że Ali Hosseini Khamenei, Najwyższy Przywódca Iranu, którego despotyczne rządy trwały ponad czterdzieści lat, doznał „męczeństwa”, jak to określały państwowe media w gruzach swojego kompleksu w Teheranie.
Jego panowanie cechowały arbitralne egzekucje i uwięzienia, terroryzm oraz powszechne korupcje, które zubożyły dziesiątki milionów w „bogatym w ropę” kraju, ale gwiazdą przewodnią Khamenei zawsze była nienawiść do Izraela. To zaś ich bomby zrównały jego teraz dymiący kompleks wczoraj rankiem.
…
Jego śmierć nie przyniesie pociechy rodzinom szacowanych na 40 000 Iranom, którzy zostali zamordowani przez jego obawiane siły Gwardii Rewolucyjnej od wybuchu protestów w całym kraju w grudniu.
Wywiad międzynarodowy poszedł za tym, a amerykańska flota okrętów wojennych ruszyła w region. Prezydent USA Donald Trump miał nadzieję, że pokaz siły zmusi irański reżim do zatrzymania programów wzbogacania uranu i rakiet, ale zakończone negocjacje w Omanie i Genewie nie pozostawiły mu wątpliwości co do tożsamości przeszkody.





