Minęło trochę ponad rok od upadku Baszara al-Asada w Syrii, co zakończyło 14-letnią wojnę domową, która pochłonęła setki tysięcy ofiar i zniszczyła kraj. Ponad 1,3 miliona Syryjczyków powróciło do domu od tego czasu, według Agencji ONZ ds. Uchodźców, głównie z sąsiednich krajów, takich jak Turcja, Liban, Jordania, Irak i Egipt, ale także z miejsc tak oddalonych jak Kanada. Dla wielu upadek Asada otworzył wąskie okno – szansę na powrót na ulice znane z przeszłości, odwiedzenie miejsc wspomnień i sprawdzenie, czy powrót do domu nadal jest możliwy. Rozmawialiśmy z czwórką syryjskich Kanadyjczyków, którzy odbyli tę podróż.
Wracają na stałe
Muzna Dureid, 36 lat, i Mustafa Alio, 42 lata, przekroczyli granicę z Jordanii do Nasib, Syrii, z jednorocznym synem pod koniec grudnia 2024 roku, jako część konwoju pojazdów, który przemierzał opuszczone punkty kontrolne, które kiedyś wzbudzały strach. „To było jak sen – bardzo emocjonalne,” powiedział Alio. „Wszyscy po prostu płakaliśmy, zdumieni, że możemy wejść i jesteśmy wolni.” Alio po raz pierwszy przyjechał do Kanady jako student w 2007 roku. Ostatni raz wrócił do Syrii w 2010 roku, zanim jego wpis na blogu, popierający wczesny ruch protestacyjny, wywołał reakcję ze strony byłych przyjaciół popierających reżim Asada. Ponieważ Alio jest z Latakii, miasta położonego na wybrzeżu z bliskimi więzami z reżimem, sytuacja wydawała się ryzykowna wtedy. Trzymał się z dala. Jego pierwszym przystankiem po powrocie do Lataki była mogiła jego ojca, który zmarł w 2017 roku, krótko przed tym jak papierologia wizowa, która pozwoliłaby mu dołączyć do Alio, matki Alio, dwóch sióstr i bratanka w Kanadzie, została załatwiona. „To był pierwszy raz, gdy miałem szansę usiąść i być z nim przez pół godziny,” powiedział Alio odwiedzając grób. „Po prostu próbowałem powiedzieć to, co chciałem powiedzieć.” Gdy Alio chodził ulicami Lataki, próbując pogodzić pamięć z rzeczywistością, to, co go najbardziej uderzyło, to jak niewiele się zmieniło.
(Ekranizacja drogi do przemian)
Latakia nie została zniszczona jak inne duże miasta syryjskie, ponieważ była chroniona przez elitarną siłę wojskową. Ale lata wojny i zaniedbania miały inne konsekwencje. Klub sportowy, w którym Alio grał w koszykówkę, wydawał się zamrożony w czasie, powiedział. „Podłoga, kosze, struktura, to było dokładnie takie samo jak zostawiłem to prawie 20 lat temu, bez jakiejkolwiek konserwacji. Było dość smutno to widzieć.”
Dosłownie zniknąłe
Dla Dureid, rzeczywistość powrotu do domu także wymagała czasu, by zrozumieć. „Było tak trudno uwierzyć, że Asad odszedł,” powiedziała. „A teraz mam możliwość wejścia do kraju bez narażania swojego życia.” Nie wróciła od przyjazdu do Kanady w 2016 roku. Dureid była częścią opozycyjnego ruchu w Syrii i straciła wuja, który został zastrzelony przez siły Asada podczas demonstracji ulicznych w początkowych miesiącach powstania w 2011 roku. Noc wcześniej on i Dureid przygotowywali plakaty protestacyjne razem, powiedziała. Podczas gdy wielu Syryjczyków wahało się przed powrotem, Dureid obawiała się, że straci szansę na zobaczenie kiedykolwiek kraju ponownie. Odwiedziła Al-Qadam, południową dzielnicę Damaszku, gdzie dorastała, mimo ostrzeżeń ocalałych krewnych. Nie pozostały żadne stojące budynki, żadne usługi, nawet odbiór telefonu komórkowego, powiedzieli jej. Poszła mimo to. „Starałam się zrozumieć obszar – lokalizację naszego domu – ale to nie było łatwe,” powiedziała. „Cały czas płakałam.” Zauważyła kawałek marmuru wśród gruzów, będący kiedyś jej blatem kuchennym, oraz puste pojemniki na witaminy z Costco – zaopatrzenie, które wysyłała krewnym podczas wojny, gdy jedzenie było rzadkie. „Było dla mnie tak trudne uwierzyć, że ludzie, którzy tam byli, odeszli,” powiedziała. Al-Qadam była jedną z kilku dzielnic Damaszku oblężonych przez siły Asada między 2013 a 2018 rokiem, które odcięły obszary kontrolowane przez opozycję od dostaw żywności i środków medycznych.
(Kontekst: Obecność Kanadyjczyków w Syrii po upadku Asada)
Po kilku podróżach Dureid i Alio zdecydowali się opuścić życie, które zbudowali w Montrealu i osiedlić się w Syrii. Alio udało się zachować pracę w sektorze wsparcia uchodźców i pracuje zdalnie, podczas gdy Dureid szuka pracy w Syrii. „Upadek reżimu nie oznacza, że wszystkie rozwiązania po prostu się pojawiły,” powiedziała Dureid. „Wręcz przeciwnie – teraz nadszedł czas odbudowy Syrii.” Ich syn mówi po angielsku i arabsku w swoim nowym przedszkolu, ale Dureid rozmawia z nim po francusku w domu, jako drobny sposób na utrzymanie więzi z Kanadą.
(Misja Gamala Mansoura)
Horyzont jest otwarty
Kiedy Gamal Mansour, 53 lata, mający siedzibę w Toronto, opuścił Syrię ponad dekadę temu, przysiągł, że nigdy nie wróci, dopóki Assadowie pozostaną u władzy. Dorastał najpierw pod rządami Hafeza al-Asada, a następnie jego syna Baszara. Jego decyzja o wyjeździe nie była podyktowana jednym wydarzeniem, ale „skumulowanymi milionem cięć papierowych” represji, strachem i ograniczeniami. Kres nadszedł, kiedy były przyjaciel doniósł na niego do służb bezpieczeństwa po tym, jak dyskutował o organizowaniu pomocy humanitarnej dla obszarów kontrolowanych przez opozycję pod oblężeniem. Kiedy Asad upadł, Mansour – który wtedy był doktorantem politologii na University of Toronto – wracał do swojego rodzinnego miasta Damaszku w ciągu kilku dni.
(Kontekst: Zarzuty wobec rządów Asada)
Ujrzał sceny celebracji i zobaczył plakaty Hafeza i Baszara al-Asada, które kiedyś górowały, rozerwane i deptane. „Być zdolnym do spacerowania po ulicach Damaszku i nie musieć zmagać się z jego [Asada] obecnością… było jak tchnienie świeżego powietrza. Było to ożywiające. To dawało siłę.” Jednak również stanął naprzeciwko skali zniszczenia. „Całe dzielnice zrównane z ziemią, żaden budynek nie stoi,” powiedział Mansour. „Poziom zniszczenia w aspekcie fizycznym, ale także w życiach, rodzinach, strukturze społecznej, gospodarce, jest niszczycielski. Zaczynasz odczuwać ciężar tego.” Kiedy po raz pierwszy wrócił, nastroje były euforyczne, ale gdy wrócił kilka miesięcy później, to zaczęło zanikać. „Niesamowicie zniszczona infrastruktura zaczęła teraz ciążyć na umysłach ludzi, stają się niespokojni, zdenerwowani i pragną, wiesz, jakiejś poprawy w swoim życiu,” powiedział Mansour. Nawet gdy towary są dostępne, ceny są wygórowane, a wynagrodzenia pozostają niskie, zmuszając wiele rodzin do polegania na przekazach pieniężnych od krewnych zza granicy. Jedną z najbardziej oświecających refleksji, powiedział, było to, jak trudno będzie odbudować życie polityczne po pokoleniach autorytarnego rządzenia. „Wychowaliśmy się w stłumionym miejscu, nawet nie odważając się marzyć,” powiedział. „A potem, by to się zmieniło – zdajesz sobie sprawę z wyzwań.” Mansour nie osiedlił się w Syrii, ale regularnie wraca, aby uczyć i utrzymywać kontakty w syryjskich kręgach politycznych, naukowych i rządowych. „Jestem nadal pełen nadziei,” powiedział. „Horyzont jest otwarty.”
Trudna decyzja
Amrou Nayal, 39 lat, opuścił Syrię w 2009 roku i nie mógł wrócić przez 16 lat. Jego udział w protestach przeciwko Asadowi przed ambasadą syryjską w Ottawie i zbieranie funduszy na wsparcie narażonych cywilów w Syrii wpisał go na listę poszukiwanych przez rząd, powiedział. Wrócił tam w zeszłym roku i zauważył zmianę już po wylądowaniu w Damaszku. “To, co przedtem było miejscem, gdzie byliście dręczeni przez służby bezpieczeństwa, dzisiaj jest miejscem, gdzie jesteście witani z otwartymi ramionami, uśmiechami, ludźmi, którzy cieszą się na wasz powrót.”
(Gość w Damaszku)
W Aleppo, znalazł niewiele śladów miasta, które pamiętał. „Wchodzisz do miejsca, które przedtem znałeś – wciąż widzisz je w swoim umyśle, ale przechadzając się tam, nie ma żadnych punktów orientacyjnych, byłoby niemożliwe rozpoznanie, gdzie jesteś,” powiedział. Większość jego krewnych i przyjaciół dawno już odeszła – martwi bądź rozproszeni przez wojnę. W Aleppo Nayal wrócił do swojego domu z dzieciństwa, który został przeszukany przez siły bezpieczeństwa Asada i częściowo spalony w 2016 roku, gdy z sąsiedniem obserwował. „Mimo to miałeś przebłyski wspomnień tu i ówdzie – miejsce, gdzie siadałeś, by się uczyć, miejsce, gdzie zbierała się rodzina,” powiedział. Większym szokiem było dla niego odwiedzenie terenów wiejskich poza Aleppo, gdzie jego rodzina miała domek letniskowy. „To była jedynie ślad wspomnień, nic więcej.”
(Gość w Aleppo)
Nayal mówi, że nadal marzy, aby pewnego dnia powrócić i wykorzystać swoje ekspertyzy w statystyce i ekonomii do Beitragania w odbudowie Syrii. Ale na razie stabilna praca żony i potrzeby ich pięcioletniej córki trzymają go w Mississauga, Ont. „To dylemat znany imigrantom na całym świecie: pragnienie przekazania poczucia przynależności młodszego pokoleniu wobec trudności powrotu do kraju, który wciąż się odbudowuje.” „Smutkiem jest ogrom zniszczenia i utrata możliwości powrotu,” powiedział Nayal, a także „utrata życia, utrata wspomnień lub szansa na stworzenie więcej wspomnień z twoimi dziećmi teraz.”







