Załóżmy na chwilę, że policja zignoruje instytucjonalne opory i przystąpi do gruntownego i szeroko zakrojonego śledztwa w sprawie Andrew Mountbatten-Windsor. Wyobraźmy sobie, że wynik tych dochodzeń może skończyć się w Sali Numer Jeden w Old Bailey.
Teraz wyobraźmy sobie scenę w plenerowej sali rozpraw, miejscu rozpraw karnych z ostatniego stulecia od sprawy Timothy’ego Evansa, straconego po niesłusznie uznanym winnym zabójstwa swojej żony i dziecka, przez Ruth Ellis, ostatnią kobietę powieszoną w Wielkiej Brytanii, po „Rippera z Yorkshire” Petera Sutcliffe’a i innego seryjnego mordercę Dennisa Nilsena, który rozszatkował i zagotował zwłoki swoich ofiar.
Wszystkie te procesy, choć szokujące, zblednąłby wobec brata Króla siedzącego na ławie oskarżonych. Byłoby to globalna sensacja i mogło by to spowodować nieodwracalne szkody dla monarchii. Być może nawet doprowadziłoby to do jej upadku.
Nigdy do tej pory stawką w sprawie Andrew nie była tak wysoka, od jej brudnych początków w domniemanej prostytucji aż po najnowsze zarzuty nadużyć w urzędzie publicznym.
Eminencje takie jak Gordon Brown, były premier, nalegają, aby policja Metropolitalna zbadała zarzuty dotyczące handlu ludźmi po ujawnieniu dowodów na to, że prywatny odrzutowiec przyjaciela pedofila Andrew, Jeffrey’a Epsteina, lądował w Wielkiej Brytanii co najmniej 90 razy.
Dyrektor prokuratury, Stephen Parkinson, wygłosił dumne słowa, że „nikt nie jest ponad prawem”, dodając, że ma „całkowite zaufanie”, iż detektywi zbadałby jakiekolwiek dowody sugerujące popełnienie przestępstwa.
Piękne słowa, ale gdzie jest działanie?
Wielu będzie miało wrażenie, że już to przerabialiśmy. Od samego początku wstrząsającej historii zaangażowania Andrew z młodą kobietą o imieniu Virginia Giuffre, która stała się sensacją na pierwszych stronach gazet 15 lat temu, było nieskończenie wiele okazji, aby poznać prawdę.
Dlaczego wtedy, gdy wspomnienia były jeszcze stosunkowo świeże, ochroniarze księcia Yorku nie zostali właściwie przesłuchani w sprawie jego ruchów?
Powinni być przesłuchani jako możliwi świadkowie. Co najmniej ich kieszonkowe, w których znajdowały się precyzyjne informacje na temat działalności Andrew, osoby, które spotykał i miejsca, w których się zatrzymywał, powinny zostać zabezpieczone.
Zamiast kpin, jakie spotkały dziwaczne alibi Andrew o byciu w Pizzy Express i o tym, że nie potrafi pocić się, jego twierdzenia mogłyby zostać należycie przeanalizowane.
Nie zapominajmy, że dwaj ochroniarze Andrew spędzili ponad tydzień w domu w Nowym Jorku Epsteina podczas jego źle przemyślanej podróży, która miała rzekomo zakończyć jego związek z pedofilem.
Zamiast tego, większość czasu panowała cisza i zmylenie ze strony Andrew i kompleksu pałacowego.
Tylko teraz, gdy makabrze interesy ujrzały światło dzienne poprzez ujawnienie akt Epsteina, publiczność w końcu może dowiedzieć się, co się działo.
To, co początkowo uważano za brudną historię wykorzystywania seksualnego, zaczyna wyglądać na sprawę obejmującą korupcję finansową na znaczną skalę.
Dzień po dniu, z coraz większych dziur w cenzurowanych aktach wyciąga się coraz bardziej nieprzyjemne i potencjalnie obciążające szczegóły. Obejmują one e-maile pokazujące, że w 2010 roku Andrew przekazał poufną informację ujawniającą kryzys finansowy trawiący wtedy Islandię swojemu przyjacielowi bankowemu z pomocnym komunikatem „zanim podejmiesz swoje działania”.
W lipcu tego samego roku przesłał swojemu doradcy Davidowi Sternowi wymianę e-maili, którą miał z bankierem inwestycyjnym zawierającą poufną informację o podlegającym właścicielowi podatkowemu Royal Bank of Scotland. Stern z kolei przesłał materiał do Epsteina.
Stern, który był doradcą zarówno Andrew, jak i Epsteina, poprosił o „pomoc” w zaplanowaniu oficjalnej wizyty księcia w Chinach – i po wizycie powiedział Epsteinowi, że planuje zawarcie umów biznesowych dzięki wizycie Andrew.
Dalej twierdzi się, że Andrew próbował zorganizować spotkanie między Epsteinem a libijskim tyranem pułkownikiem Kaddafim, że lobbował za Epsteinem podczas oficjalnej wizyty w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i że przekazywał pedofilowi kilka innych poufnych informacji.
Wszystkie te działania mogą się okazać całkowicie niewinne. Ale dopóki nie zostaną zbadane, nie będziemy wiedzieć.
To, co wiemy, krok po kroku, to że publiczne zaufanie do monarchii jest podkopywane.
Odbierając Andrewowi tytuły, styl królewski i wszelkie inne aspekty jego przywilejów rodowego pochodzenia, Król Charles próbował postawić mur oddzielający go od reszty rodu Windsorów. Jednak perspektywa bycia dawnym księciem na procesie niewątpliwie stanowi kolejne zagrożenie dla instytucji.
Dwa razy w tym roku Król był wygwizdany publicznie ze względu na swojego brata. Gdy udaje się do USA wiosną, aby uczcić 250. rocznicę niepodległości Ameryki – podróż, której obawia się – jest prawdopodobne, że stanie w obliczu pytań zespołów telewizyjnych i mediów społecznościowych, które nie okazywały mu takiego szacunku, jaki prezentuje brytyjskie media. Ofiary Epsteina nie muszą wiele myśleć o zasadzce na Króla także.
Jak bardzo Charles musi życzyć sobie, by pozostał przy swoich przekonaniach 25 lat temu, gdy Andrew pierwszy raz był sugerowany jako przedstawiciel handlu UK. Gdy ujawniłem jego obawy już te wszystkie lata temu, zostało to zlekceważone jako kolejny przykład rywalizacji istniejącej między dwoma dworami królewskimi, jednym (reprezentującym interesy Andrewa) wokół jego matki Królowej Elżbiety, a drugim skupionym na Karolu jako dziedzicu tronu.
Andrew chciał „dużej pracy”, gdy opuścił Marynarkę Wojenną, proporcjonalnej do jego przesadnego widoku swoich własnych zalet. Za zgodą swojej zmarłej matki został zobowiązany. Jako przedstawiciel handlu UK, były książę odwiedził Bahrajn.
Charles, który proroczo ostrzegł, że nominacja zakończy się źle, zaproponował umieszczenie go na swojej liście płac, aby Andrew mógł najpierw zdobyć niezbędne umiejętności dyplomacji królewskiej.
Hindsight jest wartościową rzeczą, ale publiczny niepokój nie został uspokojony staraniami Króla, by powstrzymać swojego brata. Pełne dochodzenie policji to nie tylko krok logiczny: to jedyny sposób na przywrócenie zaufania.
Ale czy to się wydarzy? Gdy kontrowersyjne związki Lorda Mandelsona z Epsteinem zostały ujawnione, policja pojawiła się w jego dwóch domach i zabrała pudła z materiałami.
Czy policja zabezpieczyła dokumenty od Andrew? Jeśli tak, nie mówią o tym. Przeprowadzając przeprowadzkę z Pałacu Królewskiego do znacznie mniejszego domu na posiadłości Sandringham, jest możliwe, że papiery pana Mountbatten-Windsora są przechowywane w „magazynach w Kalifornii”, ogromnym królewskim magazynie w Windsorze.
Jeśli Andrew miałby zostać oskarżony, nie stałby się jedynie pierwszym królewskim od nowożytnych czasów stającym przed sądem z poważnego przestępstwa.
Sprawa karna przywołałaby niekomfortowe wspomnienia innego procesu z kilka lat temu, dotyczącego byłego lokaja Paula Burrella, który był oskarżony o kradzież przedmiotów należących do księżnej Diany.
W 2002 roku proces Burrella sensacyjnie zawalił się, gdy przedstawiono dowody, że powiedział Królowej, że przechowuje niektóre z rzeczy Diany „w bezpiecznym miejscu”.
Wyobraźcie sobie, gdyby Andrew powiedział, że zwierzył się Karolowi ze swoich działań. Monarcha nie może być świadkiem w swoich własnych sądach i każda sprawa by się zawaliła.
Więc, niech będzie przeprowadzone dochodzenie. Ale niektórzy mogą również zastanawiać się, czy ci, którzy uznali za stosowne przekazać wrażliwy materiał królewskiej postaci określonej przez dyplomatę jako „bufon”, powinni sami stawić się przed sądem.
(fig.) – Context: Andrew Mountbatten-Windsor is the second son of Queen Elizabeth II. He has faced accusations of inappropriate behavior and associations with convicted sex offender Jeffrey Epstein.
(fig.) – Fact Check: The content revolves around the potential consequences of a thorough investigation into Andrew Mountbatten-Windsor’s alleged involvement in illegal activities, including sex trafficking and financial corruption. It highlights the impact such revelations could have on the monarchy and calls for a transparent inquiry to restore public trust.







