Po latach kłamstw i oszczerstw, rodziny, które straciły swoich bliskich po zarażeniu się w szkockim szpitalu przewodnim, w końcu mogą dostrzec nieco światła w swoim poszukiwaniu odpowiedzi i sprawiedliwości.
W ciągu ostatniego tygodnia miały miejsce dwa ogromne wydarzenia, które wyniosły aferę w szpitalu Uniwersyteckim Królowej Elżbiety (QEUH) na szczyt szkockich wiadomości i agendy politycznej.
Pierwszym było ujawnienie w ubiegłotygodniowym Mail on Sunday, że NHS Greater Glasgow and Clyde (NHSGGC) wreszcie zgadza się przyznać, że zanieczyszczona woda w flagowym super-szpitalu wartym miliard funtów spowodowała poważne infekcje u młodych pacjentów z rakiem.
Drugim był gwałtowny zamykający oświadczenie instytucji zdrowotnej przed Szkocką Komisją ds. Szpitali, która została powołana w 2019 roku, aby zbadać problemy związane z budową kampusu QEUH oraz Szpitala Królewskiego w Edynburgu dla Dzieci.
Odwołując się do QEUH, czytamy: „Nałożono presję, aby szpital otworzyć na czas i zgodnie z budżetem, i teraz jest jasne, że szpital otworzono zbyt wcześnie. Nie był gotowy.”
Dla rodzin dotkniętych tą sprawą, te ujawnienia wywołały ulgę i złość w równym stopniu. Ulga, że w swojej walce o prawdę i odpowiedzi, zostali formalnie zrehabilitowani – i złość, że oni i informatorzy NHS zostali potraktowani z lekceważeniem przez tych na szczytach władzy.
Mimo że musimy poczekać na ustalenia i zalecenia przewodniczącego komisji, lorda Brodie’go, wydaje się, że w ciągu ostatnich siedmiu dni tamy zostały przebyte.
Pod lupę trafiają nie tylko szefowie instytucji zdrowia.
To sięga aż do samego szczytu rządu SNP – i nie tylko dlatego, że ministrowie są ostatecznie odpowiedzialni za działania szkockich instytucji zdrowia.
Pomimo jedynej afirmacji NHSGGC w ostatniej chwili wczoraj wieczorem, że wszelkie „presje” związane z ukończeniem Szpitala Królowej Elżbiety na czas i zgodnie z budżetem faktycznie pochodziły od wewnętrznych źródeł, wydaje się niewiarygodne, że nie było żadnych nacisków politycznych ze strony partii rządzącej.
Politycy SNP, w tym ówczesna Pierwsza Minister Nicola Sturgeon, spędzili większość kampanii wyborczej w 2015 roku przechwalając się lśniącym nowym szpitalem, który zbudowali w Glasgow.
Planowane otwarcie miało miejsce dziesięć dni przed dniem głosowania.
Był to prezent kampanijny dla SNP i każde opóźnienie byłoby katastrofą wizerunkową.
Dla tych, którzy myślą, że kwestia czasowania była czystym przypadkiem, pamiętajcie, że data wyborów parlamentarnych w 2015 roku została ustalona na lata przez ustawę Parlamentu o Stałym Terminie Wyborów Koalicyjnych.
To nie było decyzją David’a Camerona sześć tygodni wcześniej.
John Swinney zaprzeczył mi w czasie Pytań do Pierwszej Minister w czwartek, że presja pochodziła od rządu Sturgeon.
Ale – jako druga co do ważności postać w tym rządzie – powiedziałby to, prawda?
Pierwsza Minister powiedziała później dziennikarzom, że to coś, co zostanie ustalone przez lorda Brodiego w jego ustaleniach z dochodzenia.
Prawdopodobnie wnioski nie zostaną opublikowane aż po majowych wyborach parlamentarnych w Szkocji.
To, co działo się w QEUH, ma wiele podobieństw do innych niedawnych skandali dotyczących szkockich instytucji publicznych.
Ten rząd SNP rządzi cyniczną kulturą zdefiniowaną przez arogancję, tajność i zatajenie.
Byliśmy tego świadkami w dochodzeniu dotyczącym Covid, ze wstydemjącym usunięciem WhatsAppów przez Swinney’a i Sturgeon.
I zaledwie dwa dni temu, Komisarz Informacji Szkocji ogłosił, że podjął kroki prawne przeciwko rządowi SNP za jego niezdolność do
przedstawienia dokumentów związanych z dochodzeniem Salmondowskim.
Niestety, zbyt wiele instytucji publicznych bierze przykład od rządu, który je finansuje.
Ryba psuje się od głowy.







