Rada Pokoju Donalda Trumpa. Brzmi jak zmyślona superagencja, o której marzyłyby dzieci, wysyłając wyimaginowanych agentów, aby przynieśli pokój na światowe punkty konfliktowe. W obu przypadkach zasady są arbitralne. „Kiedy ta rada będzie w pełni uformowana, możemy zrobić praktycznie wszystko, co chcemy zrobić” – powiedział w tym tygodniu prezydent USA w Davos, Szwajcaria, gdy ogłosił nowo mianowanych członków rady podczas Forum Ekonomicznego Świata. Członkostwo jest możliwe tylko przez zaproszenie, a jeśli kraj chce stałego miejsca przy stole, cena wynosi 1 miliard dolarów amerykańskich. W innym przypadku kadencja trwa trzy lata lub do woli przewodniczącego dożywotnio, Donalda Trumpa. Już wykorzystał swoje umiejętności z „zwolnienia” ze swojego programu The Apprentice, korzystając z mediów społecznościowych, aby poinformować premiera Marka Carneya, że jego zaproszenie zostało odwołane. „Nie sądzę, że Trump ma dużo szacunku dla ONZ” – powiedział Yossi Mekelberg, współpracownik londyńskiego think-tanku Chatham House. Dotychczas około 30 krajów od Bułgarii po Białoruś dołączyło do rady, którą krytycy nazywają próbą Trumpa zbudowania alternatywy dla Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wcześniej w tym miesiącu Biały Dom podjął decyzję o wycofaniu się i zaprzestaniu finansowania 31 agencji ONZ. W Davos Trump powiedział, że Rada Pokoju będzie działać „w współpracy” z ONZ. Powiedział również, że może „rozprzestrzenić się na inne obszary.” „Myślę, że to, co widzisz, to rada, która została szybko złożona dla Gazy z dużo większymi aspiracjami” – powiedział Shashank Joshi, redaktor obronny z czasopisma The Economist, „ale z zestawem umiejętności i osób, które są naprawdę bardzo skupione na Bliskim Wschodzie i mają mało znaczenia dla kryzysów poza tą regionem.” Zaproszenia do dołączenia do rady opisują ją jako „giętkie i efektywne ciało międzynarodowego budowania pokoju”, szeroko interpretowaną jako krytyka dla ONZ. Rada Donalda Trumpa zawdzięcza swoją legitymację rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ 2803, która w listopadzie poparła jego 20-punktowy plan zawieszenia broni w Gazie, w tym ustanowienie rady do jej nadzorowania. „Stany Zjednoczone starają się uzyskać maksymalną legitymację międzynarodową od ONZ, jednocześnie starając się utrzymać wpływ i kontrolę ONZ nad operacją jak najmniejszy” – napisał wtedy Marc Weller, dyrektor programu prawa międzynarodowego w Chatham House. Według przecieków, w statucie rady nie ma mowy o Gazi, chociaż kilka kluczowych państw Bliskiego Wschodu popierających stan Palestyny dołączyło do niej, w tym Katar, Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania i Arabia Saudyjska. I choć ma za zadanie odbudować Gazę, w Radzie Pokoju nie ma Palestyńczyków. Ani nie ma ich w zarządzie wykonawczym zasiadającym pod nią. Repr: Gazeta Wyborcza, Reuters, BBC.
Strona główna Aktualności ANALIZA | „Rada Pokoju” Trumpa czerpie swoją legitymację od ONZ, agencji którą...





