Strona główna Aktualności JAN MOIR: Obraza Starmera na Ikeę pokazuje, jakim jest Tarnestad kutas.

JAN MOIR: Obraza Starmera na Ikeę pokazuje, jakim jest Tarnestad kutas.

11
0

Keir Starmer poniósł kolejne fatalne wystąpienie na pytaniach do premiera w tym tygodniu. Jak z drobnego dziecka rzucającego swoimi zabawkami z wózka, błądził, zamieszał, a potem się zdenerwował, jego ceglana głowa czerwieniła się, twarz wyglądała jak zły karton buta. Jak długo jeszcze kochany Keir będzie kontynuować? Jego wskaźniki popularności są na najniższym poziomie, podczas gdy jego ciągłe zwroty w polityce są krajowym żartem. Taka kapryśność jest wyraźnym znakiem rządu w chaosie, a nawet jego własni posłowie partii zaczynają czuć się coraz bardziej nieswojo w tym bałaganie. A dla mnie gwóźdź do trumny przyszedł z jego „żartem” o Ikei. Po przejściu Nadhima Zahawiego do Reform, premier sugerował, że Gabinet Cieni został zrobiony przez Ikeę, wygłaszając płaski punchline: „Nikt nie chce tego kupić, to głównie zrobione z starego, martwego drewna, i za każdym razem, gdy zgubisz nakrętkę, ona przystępuje do Reformy.” Co? A uwaga była jeszcze bardziej rażąca, ponieważ Starmer odwiedził sklep Ikea w Croydon w poniedziałek, aby chwalić nową Ustawę o Prawach Pracowniczych swojego rządu. Stojąc wśród mis Blanda i sof Ektorp, prawił o zmianach, takich jak wprowadzenie urlopu rodzicielskiego od pierwszego dnia i więcej urlopu z powodu śmierci. „Przyszliśmy do Ikei, ponieważ dobrzy pracodawcy już to robią”, mówił, próbując dowieźć wrażenie, że postępowość szwedzkiej firmy ma w jakiś sposób związek z nim. A jednak tylko dwa dni później stary oszust wkładał nożem Ikea Vardagen (£12, rączka dostępna ze stali nierdzewnej lub orzecha) jak opętany. Jak obraźliwe dla pracowników i zarządu Ikei, którzy uprzejmie się zjawili, aby go przywitać i spotkać. Jak nieuprzejme wobec największego na świecie detalicznego sprzedawcy mebli – z rocznymi światowymi obrotami około 38 miliardów funtów – być demolowane przez zdesperowanego lidera, próbującego zdobyć tanie punkty polityczne. Teraz możemy dodać złe maniery do jego listy zbrodni. Starmer jest kompletnym idiotą, oczywiście. Czy on po prostu ślepo czyta wszystko, co mu podadzą? Jednak co ważniejsze, obelga wobec Ikei pokazuje jak wyniośły i oderwany od rzeczywistości naprawdę jest, nie wspominając o solidnym gałce z dębu Tarnestad (£5 za paczkę dwóch). Zawsze stara się przedstawiać jako mężczyzna bez określonego pochodzenia i prostoduszny człowiek ludu, a jednak teraz szydzi z tej bardzo lubianej, przyjaznej dla portfela sieci sklepów meblowych. Prawdę o Starmerze jest taka, że żyje w bańce w Islington z jego olśniewającą żoną machającą w jej sukienkach Me+Em, cały czas doradzaną przez swoich nie wiedzących nic doradców i prymitywnych autorów mów. Razem tworzą nieuki kolektyw ambitnych kujonów, którzy nie mają połączenia z elektoratem – ani z rzeczywistością. „Nikt nie chce tego kupić”? Prawda jest taka, że zdumiewające 60 procent Brytyjczyków ma coś od Ikei. A dlaczego tak jest? Ponieważ jest przystępna cenowo, dobrze zaprojektowana i – pomimo tego, co mówi premier – ogólnie bardzo dobrej jakości. Ikei sprzedaje około 2,3 miliarda funtów wartości towarów każdego roku w Wielkiej Brytanii, przy czym najpopularniejsze linie to produkty do przechowywania i organizacji, takie jak stojaki na buty, szafy i półki. Tak, dzięki politykom jak Keir Starmer świat idzie do piekła (pojemnik na kółkach Ivar, £35), ale przynajmniej Brytyjczycy mają swoje przyprawy poukładane alfabetycznie i swoje kapcie schludnie ułożone na półkach Tjusig (£29). To wszystko jest całkiem świetne, chociaż nie wszystko jest idealne, oczywiście. Niektóre z ich sof są jak siedzenie na skalistym urwisku na lodowcu Upsala. Mimo to Ikea trwa w chwale, a ich bestsellery obejmują fotel Poang, szafy Pax, a nie zapominajmy o ukochanych szwedzkich klopszach. Keir Starmer na pewno nie zapomniał. Powiedział pracownikom Ikei w Croydon, że szczególnie lubi wersję wegetariańską, bezczelnie serwując swoją zupę dla zwykłych ludzi, zanim zaczął rzucać obelgi. Mówiąc o tym, niektóre nie miały nawet sensu. Na pewno syn tokarza powinien wiedzieć, że całe drewno jest martwe, gdy jest wycięte? W każdym razie nie ma potrzeby współczuć Ikei, globalnie udanej firmie znanej z życzliwości wobec swoich pracowników i trwałego legendarnego statusu w świecie gotowych do montażu. Mimo to nie zasługują na szyderstwo wyniosłego premiera, który totalnie sobie zaszkodził. Roxana rządzi. Ostrzeżenie o spoilerze! Jestem prawdziwie wściekły na The One Show (BBC One). W poniedziałkowym programie podano olbrzymi spoiler na temat nowego sezonu The Night Manager, konkretnie o odcinku wyemitowanym poprzedniego wieczoru i który, jak miliony, jeszcze nie oglądałem. W dzisiejszych czasach usług catch-up, czy na pewno zbyt szybko ujawniać główny wątek fabularny? Gość i gwiazda The Night Manager, Tom Hiddleston, powinien ich zatrzymać – tym bardziej, że jego alter ego ma być mistrzem szpiegowskiego rzemiosła międzynarodowego. Tymczasem, niczym nie zdradzając, trzeba powiedzieć, że zmysłowe stroje nocnego menedżera noszone przez Roxanę Bolaños (grana przez Camilę Morrone) to lekcja mistrzowska w eleganckim tropikalnym ubiorze. Moje życie jest kompletne. Księżna Sussex wydała zakładkę! Jest zrobiona ze skóry. Ma jej charakterystyczne pismo. I kosztuje tylko 13,40 funta. Możesz ją kupić jako część jej zestawu na zimową wygodę, obok słoika miodu i herbaty ziołowej. Taka marketingowa szaleństwo! Czym jesteśmy – hibernujące niedźwiedzie z pragnieniem? Zakładka jest indywidualna, miękka, wykonana z ekologicznych materiałów i już się wyprzedała. Meghan reklamuje ją jako „pamiątkę zaprojektowaną dla tych, którzy zatrzymują się, zatrzymują i wracają”. Po co? Więcej nonsensu i konfitur z nim? Dzięki, nie. „Normalni” Tindallowie naprawdę dobrze sobie radzą. Zara i Mike Tindall są naprawdę spryciaste, prawda? Są królewscy-lecz-niekrólewscy, wykorzystując swoje powiązania z Windsorami, jednocześnie udając, że są tylko bardzo zwykłymi Małżeństwem Tindall. On to były międzynarodowy rugbysta Anglii, który nie pracował (w sensie prawdziwego słowa) od zakończenia swojej kariery sportowej; ona jest znaną Not Princess Zara, ale równie dobrze mogłaby nią być. Razem z trójką małych dzieci, Tindallowie mieszkają na dworze księżnej Anny Gatcombe Park i cieszą się reputacją „najbardziej bliskich królewskich”, ale czy to w pełni zasłużone? Para jest w trakcie Magic Millions tour w Australii, biorąc udział w wyścigach konnych i klubach turfowych, które organizatorzy określają jako „królewskie”, ponieważ Not Princess Zara bierze udział w wyścigach konnych. „Jak ci poszło?” zapytał ją reporter w tym tygodniu. „Doszedłem do mety przed chłopcami, ale to był dość wolny wyścig” – odpowiedziała. Czyż nie jest cudowna? Tak erudyci. Przypuszczam, że Tindallowie są hojnie wynagradzani za udział w tych wydarzeniach na Gold Coast, ale mogę się mylić. Być może są motywowani by podróżować przez cały świat z miłości do koni i altruizmu? Przez lata Tindallowie spokojnie zbudowali majątek wart 30 milionów funtów, zwiększając go dzięki umowom z luksusowymi markami takimi jak Musto, Rolex i Land Rover (jej), a także Domino’s Pizza, Amazon Prime i Pureis CBD (jego). Wątpię, czy to by się stało, gdyby matką Not Princess Zary nie była Very Much Princess Anne, więc proszę, nie próbuj mi mówić, że są bliscy. Jeśli dobrze się nad tym zastanowić, są równie sympatyczni i przyziemni jak książę i księżna Sussexu. Wielu z nas słusznie jest zmęczony niższymi rangą członkami rodziny królewskiej, którzy przedstawiają się jako filantropijne pary potęgi, korzystając z lukratywnych powiązań rodziny i – zbieżnie! – stając się ogromnie bogatymi w procesie. Nie obrażaj naszej inteligencji. Płacenie za głupotę. Poprawa zepsutych procedur chirurgii plastycznej przeprowadzonych za granicą kosztuje NHS 20 000 funtów za pacjenta. No dalej. Czy naprawdę powinniśmy płacić za głupotę tych, którzy szukają piękna taniego kosztem? Być może rząd powinien rozpocząć kampanię edukacyjną i odstraszającą te młode kobiety – i zazwyczaj są to młode kobiety – od szukania tanich alternatyw dla swoich problemów piękna. To jest wyłącznie ich wybór, czy poddać się procedurze zwiększenia pośladków lub powiększenia biustu w klinice nad sklepem z kebabem na tureckiej osiedlowej ulicy, bo jest to o połowę tańsze. Ale NHS i brytyjscy podatnicy nie powinni już dłużej ponosić konsekwencji (w bardziej niż jednym znaczeniu), kiedy, jak można przewidzieć, wszystko idzie źle. Jestem naprawdę zły na gorzkie bułki. Gorzkie bułki dostępne przez cały rok, jajka wielkanocne w sklepach na Wigilię, widoki na maślane babeczki we wrześniu? Jak przygnębiające, że odłożona przyjemność sezonowych smakołyków została zastąpiona natychmiastową gratyfikacją, którą domagają się rozpieszczeni konsumenci. Rosnący sceptycyzm oznacza również, że ich pierwotne znaczenie religijne szybko zanika lub często jest utracone. Ile osób zdaje sobie sprawę, co oznacza ten prosty krzyż, wykonany z pasty z mąki i wody i rurkowany na każdej bułce przed pieczeniem? Prawdopodobnie myślą, że to pocałunek. Jest tak samo z winem różowym – kiedyś piękna letnia przyjemność, teraz pito przez cały rok. To samo dotyczy Aperol Spritz. Posiadanie cierpliwości, doświadczenie tęsknoty, cieszenie się oczekiwaniem – to wszystko ważne aspekty ludzkiego losu. Czy tracimy je w oberwacji konsumenckiej chciwości?