Małe firmy biją na alarm z powodu „niszczącego” wpływu podwyżek podatków i wzrostu rachunków za energię ze strony Partii Pracy.
W miarę jak zaufanie spada do najniższego poziomu od czasów pandemii, ciasnota finansowa oznacza, że miejsca pracy są redukowane, a plany inwestycyjne ulegają zatrzymaniu, tak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Federację Małych Przedsiębiorstw (FSB).
„Tym, co liczy się najbardziej w tych danych, jest niszczycielski efekt dla ludzi” – powiedziała Tina McKenzie z FSB. „Małe przedsiębiorstwa, które przez lata budowały coś stabilnego, teraz są zmuszone do podjęcia bolesnych decyzji, wstrzymując wzrost po prostu po to, aby przetrwać”.
Raport wskazał na wpływ nieudanej reformy stawek podatków od przedsiębiorstw rządu, a także obawy o „bombę zegarową z rachunkami za energię” wraz z planowanym wzrostem opłat w kwietniu.
I ujawnił, że jeszcze więcej firm obawia się podatków – które nadal pozostają głównym zmartwieniem dla szefów małych firm.
„Kiedy aż 64 procent firm twierdzi, że opodatkowanie jest dla nich największym naciskiem kosztowym, wyższym niż koszty związane z pracownikami czy energią, świadczy to o systemie, który czyni zatrudnienie i inwestycje coraz trudniejszymi do utrzymania” – powiedziała pani McKenzie.
„To wynik decyzji politycznych, które uczyniły wzrost nieosiągalnym”.
To wszystko po tym, jak oddzielne dane innego grupy biznesowej, Brytyjskich Izby Handlowej (BCC), pokazały, że mniej niż jedna czwarta firm (23 procent) planuje zwiększyć liczbę pracowników w ciągu następnych trzech miesięcy.
Jane Gratton, zastępca dyrektora ds. polityki publicznej w BCC, powiedziała: „W miarę jak coraz więcej firm boryka się z rosnącymi naciskami kosztowymi, zaczynamy obserwować niekorzystny wpływ na rynek pracy.
„Wysokie podatki i rosnące rachunki za wynagrodzenia stanowią ogromne bariery dla inwestycji i wzrostu”.






