Ponad miesiąc po tym, jak studentka z Texas A&M spadła z balkonu na 17. piętrze na śmierć, jej rodzina przedstawiła nowe dowody, które mogą obalić twierdzenie policji, że zmarła przez samobójstwo. Brianna Aguilera, 19-letnia studentka drugiego roku, spadła z budynku w stolicy stanu 28 listopada po uczestnictwie w corocznym meczu futbolowym rywalizacji między Texas A&M i Uniwersytetem Teksasu w Austin. Śledczy ustalili później, że Aguilera odebrała sobie życie, ujawniając w grudniu, że znaleźli tzw. list pożegnalny na jej telefonie. Jednak na konferencji prasowej w Houston w tym tygodniu rodzina nastolatki – reprezentowana przez prawnika Tony’ego Buzbee – przedstawiła sąsiadkę, która twierdzi, że usłyszała niepokojące dźwięki z apartamentu Aguilery tuż przed tragicznym upadkiem.
[Context: Tragic fall of Texas A&M student in Austin]
[Fact Check: Clear distinction between police conclusion and family’s doubts]
Rodriguez, mieszkanka kampusu studenckiego 21 Rio, w którym Aguilera mieszkała podczas pobytu w Austin, powiedziała, że usłyszała krzyki i burzliwą rozmowę z udziałem kilku osób.
'Zaczęłam słyszeć, jak dziewczyna kłóciła się z innymi osobami,’ wspomniała Rodriguez. 'Słyszało się, jak kilka osób chodziło tam i z powrotem po apartamencie, więc było trudno przypomnieć sobie dokładnie, co było powiedziane podczas kłótni.’
[Fact Check: Testimony from a neighbor contradicts police findings]
Policja w Austin twierdzi, że Aguilera odebrała sobie życie, ujawniając w grudniu, że znaleźli list pożegnalny na jej telefonie. Rodriguez mówi, że konfrontacja przeszła do etapu, w którym jej matka, która była wtedy w odwiedzinach, rozważała przejście przez korytarz, aby interweniować – chwilę przed tym, jak Aguilera spadła z balkonu.
[Fact Check: Family’s lawyer casts doubt on police investigation]
Usłyszeli głośne krzyki, a potem hałas zelżał. Rodriquez powiedziała dziennikarzom, że mieszkała przez cały rok naprzeciwko 'Natalie’ i słyszała wszystko, co działo się w apartamencie Natalie przez 'papierowe cienkie’ ściany.
[Fact Check: Witness testimonies vary between police and family accounts]




