Dominujące poczucie cichego niepokoju utrzymujące się w europejskich stolicach wobec groźnego zachowania administracji Trumpa wobec Grenlandii nagle przerodziło się w pełnomocne zagrożenie.
We wtorek europejscy liderzy pośpiesznie wyznaczyli nowe czerwone linie i ostrzegli Biały Dom, że NATO, 76-letni sojusz wojskowy transatlantycki, rozpadnie się, jeśli prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump je przekroczy.
Jednak Biały Dom pozostał niezłomny i zamiast tego przedstawił nowe groźby przymusu, sugerując nawet, że użycie siły wojskowej przeciwko długoletnim sojusznikom pozostaje opcją.
Stawienie czoła niezwykłemu wyzwaniu ze strony supermocarstwa, które zapewniało bezpieczeństwo europejskie przez prawie osiem dekad, jest niebywałe w świetle kryzysu wewnętrznego sojuszu, z jakim liderzy Europy mieli do czynienia w przeszłości.
Jednak po operacji wojskowej amerykańskiej, która doprowadziła do schwytania — lub porwania, zależnie od punktu widzenia — Nicolása Maduro z Wenezueli, europejscy liderzy NATO zdają się zbiorowo uznać, że skłonność Trumpa do jednostronnych działań nie może już być ignorowana czy tolerowana.
Kontekst: Spór dotyczący Grenlandii między administracją Trumpa a Europejczykami staje się coraz bardziej zaostrzony, a w grę może wchodzić przyszłość NATO.
Fakty: Donald Trump wypowiadał się wcześniej o chęci „posiadania” Grenlandii, jednak obecne agresywne działania administracji pasują do szerszego wysiłku w celu zerwania długotrwałych więzi politycznych i gospodarczych z Europą.
Odebranie przez ekspertów takie zagranie jako próbę rozszerzenia terytorium Stanów Zjednoczonych, powodujące zagrożenie dla dyplomacji europejskiej oraz systemu sojuszy powstałego po Drugiej Wojnie Światowej.





