Strona główna Aktualności Miesiąc przed tym, jak Milano Cortina 2026 zapowiada się jako stonowane Igrzyska...

Miesiąc przed tym, jak Milano Cortina 2026 zapowiada się jako stonowane Igrzyska Olimpijskie

53
0

Chris Jones relacjonuje z Włoch przed Olimpiadą w Mediolanie i Cortinie.

Śpiew nie ustawał przez całą niedzielę wieczór na San Siro, dopóki Inter Mediolan nie rozebrał Bolonii, a radosni kibice nie wyrazili swojej wdzięczności dość długo.

Organizatorzy olimpiady muszą liczyć na podobnie entuzjastyczną reakcję, kiedy ten sam stadion będzie gościł ceremonię otwarcia 6 lutego.

Czy ta stolica futbolu – Inter i AC Milan są niekwestionowanymi gigantami sportowymi miasta – znajdzie apetyt na hokej i łyżwiarstwo figurowe, pozostaje niepokojącym pytaniem.

Miesiąc przed Mediolanem Cortina 2026 kształtuje się na stonowane igrzyska. Z obiektami rozproszonymi po czterech różnych klastrach w północnych Włoszech i wolnymi sprzedażami biletów wśród mieszkańców, wszystko to wydaje się nieco ubogie.

W Mediolanie, na razie olimpiady są praktycznie niedostrzegalne, z wyjątkiem nieprzychylnej uwagi, którą przyciągnął hala hokejowa Milano Santagiulia, wciąż widocznie w budowie.

Sklep tymczasowy na słynnym placu Piazza del Duomo to jedyny inny przypominek zbliżających się triumfów, ale tysiące weekendowych odwiedzających plac bardziej zainteresowało potężna choinka, która go wciąż okupuje.

Pozostałe obiekty sportowe miasta są prowizoryczne i daleko od siebie. Łyżwiarstwo figurowe i długodystansowe odbędą się w Assago na południe. Druga, mniejsza lodowiska hokejowe i łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim znajdą się w Fiera Milano, rozległym kompleksie pawilonów wystawowych w Rho, daleko na zachód.

Cały kompleks, który wygląda jak ogromna operacja importowo-eksportowa, był zamknięty i cichy w niedzielę, chyba że pociąg przejeżdżał.

Poza Milano Santagiulia, jedynym specjalnie zbudowanym miejscem w mieście jest wioska dla sportowców, jedna z sześciu rozsianych po północnych Włoszech. Curlerzy nie spotkają się tu z hokeistami podczas tych igrzysk. Narciarze dowolni nie porównają swoich przypływów adrenaliny podczas śniadania z saneczkarzami.

Mieszkaniówka Mediolanu, choć skromna w porównaniu z przeszłymi edycjami, budzi kontrowersje wśród mieszkańców. Niektórzy dostrzegają elegancję w kanciastych blokach apartamentowców. Inni uważają je za zimne, a nawet sowieckie.

„Milanograd”, czytamy w jednej z recenzji na Google.

Przynajmniej jest prawie skończony. W niedzielny poranek, mężczyzna przechadzał się między budynkami z checklistą, zaznaczając odpowiednie pola. Wioska nadal była otoczona barierami budowlanymi, ale obiecujące białe zasłony wypełniały każde okno apartamentu.

W mniejszych miastach współgospodarzy, takich jak Cortina i Livigno, igrzyska na pewno będą bardziej bezpośrednie i świąteczne, mając spektakularne tła i intymną skalę. Góry są gotowe i piękne.

Jednak w Mediolanie – gdzie nie ma śniegu i tyle innych atrakcji – losy Interu i AC Milan, uwikłanych w desperacką walkę o tytuł Serie A, wydają się znacznie ważniejsze.

Może Milano Cortina jest przyszłością nowoczesnych, mniej obciążających mega wydarzeń: mniej romantycznych dla sportowców i gości, ale bardziej ekonomicznych i bardziej przyjaznych dla środowiska dla gospodarzy.

Za dużo poprzednich globalnych zawodów – Mistrzostwa Świata dla mężczyzn 2010 w Południowej Afryce, Letnie Igrzyska Olimpijskie 2016 w Brazylii – było nieudanymi pokazami, z drogimi, opuszczonymi infrastrukturami w krajach, które sobie nie mogą na to pozwolić. A kraje, które sobie mogą, mniej chętnie decydują się na organizację, obawiając się rosnących kosztów i niepewnych zwrotów.

Milano Cortina, ostrożne i powściągliwe, opiera się praktycznie w całości na istniejących obiektach, a po zakończeniu ceremonii zamknięcia plany są z nimi związane. Między innymi wioska olimpijska w Mediolanie stanie się mieszkaniem dla 1300 studentów po wyprowadzce medalistów.

Nawet hala hokejowa, choć była problematyczna, jest finansowana prywatnie i stanie się najbardziej znaczącym obiektem sportowym i rozrywkowym Mediolanu.

W wiecznym starciu między myśleniem krótko- i długoterminowym, może to być zwycięstwo, gdy myślenie długoterminowe tymczasowo prowadzi.

Była kolejna przyczyna optymizmu na San Siro w niedzielny wieczór.

Rzeczywiście ich było dziesiątki tysięcy.

San Siro jest ogromny, ale nie jest wspaniały. To góra wylanej betonu zwieńczona czerwoną stalą, o zimnej i brutalistycznej twarzy, przeznaczona do rozbiórki.

To tłumy, a nie architektura, sprawiają, że każde widowisko piłkarskie staje się niezapomnianym przeżyciem. To pasja widoczna w ich okrzykach. To gęsia skórka, która powstaje dzięki ich piosenkom.

Na zewnątrz wioski olimpijskiej biegnie nadal sklejka. Została pomalowana muralami sportowców, cioszących lód swoimi łyżwami, mknących wokół bramek slalomowych.

„WYSTAW IM BŁĘDNE”, czytamy w dużych blokowych literach, zachęta dla mężczyzn i kobiet, którzy niedługo tu zatrzymają się i będą rywalizować.

To może też być przesłanie dla całego Mediolanu.