Rozpoczęto wczoraj śledztwo w sprawie francuskich właścicieli szwajcarskiego baru narciarskiego ogarniętego śmiertelnym pożarem w sylwestra, w obliczu twierdzeń, że wyjście awaryjne w lokalu było ” zawsze zamknięte”. Policja poinformowała, że Jacques Moretti, 49 lat, i jego żona Jessica, 40 lat, są badani pod kątem podejrzenia o nieumyślne spowodowanie śmierci, uszkodzenia ciała i podpalenie po straszliwym pożarze, w którym zginęło 40 osób, a 119 zostało rannych. Pożar w Le Constellation w alpejskim kurorcie Crans-Montana wybuchł w piwnym barze lokalu, gdy błyski w butelkach szampana podpaliły sufit pokryty pianką izolacyjną. Drastyczne nagrania video pokazały imprezowiczów, w tym wielu nastolatków, którzy kontynuowali imprezę, gdy płomienie rozprzestrzeniały się po suficie, tracąc cenne sekundy, podczas których mogli uciec. Miejsce zostało określone jako „pstryczek na śmierć”, gdy wyszło na jaw, że uczestnicy imprezy przepychali się wąskimi schodami, by uciec przed płomieniami i toksycznym dymem w piwnicy. Jednak w ważnym odkryciu twierdzono wczoraj, że istniała inna potencjalna droga ewakuacyjna przez wyjście awaryjne w piwnicy – ale rzekomo zawsze było zamknięte. Andrea, 31 lat, barman pracujący gdzie indziej w kurorcie, ale bywający regularnie w Le Constellation, powiedział w niemieckiej gazecie Bild: „Było wejście, które służyło także jako wyjście. I był awaryjny wyjście. Ale kiedykolwiek tam byłem, było zawsze zamknięte. Wszyscy w mieście wiedzieli, że prędzej czy później coś pójdzie nie tak”. (Kontekst: Śledztwo w sprawie tragicznego pożaru w szwajcarskim barze narciarskim; Fakt Sprawdź: Policja podejrzewa właścicieli o nieumyślne spowodowanie śmierci, uszkodzenia ciała i podpalenie)
Strona główna Aktualności Wyjście awaryjne „zawsze zamknięte”, twierdzi barman w trakcie śledztwa pożarowego w Szwajcarii



