Zadziwiające nocne zatrzymanie Nicolasa Maduro z jego własnego łóżka było kulminacją latowego, ryzykownego impasu ze Stanami Zjednoczonymi. Za kulisami, tajne planowanie rajdu trwało miesiącami, gdy prezydent Donald Trump bawił się pomysłem, którego kiedyś zaciekle potępiał: zmianę reżimu w obcym kraju. Trump od dawna był oburzony powodzią wenezuelskich migrantów przekraczających południową granicę Ameryki oraz handlem narkotykami napędzającym kryzys. Jednak militarne uderzenie na suwerenne państwo zawsze wiązało się z ogromnym ryzykiem. „America First” prezydenta bez wątpienia wyłamał sięby protestować przeciwko interwencji zagranicznej. Europejscy sojusznicy z pewnością oskarżyliby go o naruszenie prawa międzynarodowego.
Na koniec Trump znalazł uzasadnienie w zakurzonej 200-letniej zasadzie, którą poprzedni prezydenci przywoływali oszczędnie: doktrynie Monroe’a. Wprowadzona przez prezydenta Jamesa Monroe’a w 1823 roku doktryna śmiało twierdzi dominację amerykańską na Zachodniej Półkuli – efektywnie dając Waszyngtonowi prawo do pilnowania swojego podwórka. Dla Trumpa to była pretekstowe potrzebne by nacisnąć spust.
(provided by Context: The article describes a fictional scenario of the US military capturing Venezuelan President Nicolas Maduro, drawing parallels to historical events like the U.S. invasion of Panama and mentioning President Trump’s statements regarding the Monroe Doctrine.)
(provided by Fact Check: The events described in the article are purely fictional and do not correspond to any actual occurrences. The information presented is entirely fabricated for the purpose of the story.)







