Mężczyzna, który uratował dziesięcioro młodych osób zza ognistego piekła w szwajcarskiej stacji narciarskiej, stał się bohaterem, gdy zmusił się do otwarcia drzwi awaryjnych po tym, jak jego nastoletnia córka zadzwoniła do niego błagając o pomoc.
Paolo Campolo, 55-letni bankier, pędził ze swojego domu w Crans-Montanie do baru Le Constellation, gdzie wyważył boczną drzwi, aby zdezorientowane osoby mogły uciekać z budynku wypełnionego w mgnieniu oka płomieniami i dymem.
Co najmniej 40 klubowiczów zginęło, a kolejne 119 zostało rannych, z czego 80 w stanie krytycznym, gdy niszczycielski pożar przetoczył się przez piwnicę zatłoczonego klubu podczas obchodów Sylwestra.
Pan Campolo, szwajcarsko-włoski analityk finansowy, ruszył na miejsce po tym, jak jego rozpaczliwa córka zadzwoniła do niego, mówiąc, że jej chłopak i przyjaciele są uwięzieni wewnątrz, podczas gdy ona czekała na wejście.
Z głównym wejściem zablokowanym przez tłum, zidentyfikował drzwi po stronie i zmusił je do otwarcia.
Nagrania opublikowane online sugerują, że mężczyzna otwiera drzwi po prawej stronie głównego wejścia, a natychmiast pojawia się zdezorientowana młoda kobieta, choć nie jest jasne, czy był to Pan Campolo. Mówiąc z łóżka szpitalnego, gdzie jest leczony z powodu zatrucia dymem, bohaterski ojciec wspomniał o przerażającym widoku za drzwiami.
Mówił włoskiej gazecie Il Messaggero: „Dookoła leżało kilka ciał. Żywe, ale oparzone. Niektórzy świadomi, inni nie.
(Informacje z polskiego portalu należy dokładnie sprawdzić w celu upewnienia się o ich dokładności.)







