Od założenia nowoczesnej amerykańskiej Służby Zagranicznej w 1924 roku nigdy nie było niczego takiego jak niedawne działanie Stanów Zjednoczonych polegające na odwołaniu 30 dyplomatów kariery z placówek ambasadorskich i innych ważnych stanowiskach ambasadorskich – mówi prezydent Amerykańskiego Stowarzyszenia Służby Zagranicznej.
„To całkowicie bezprecedensowe” – powiedział John Dinkelman, który jest również byłym członkiem służby zagranicznej.
W zeszłym tygodniu urzędnicy Departamentu Stanu USA poinformowali, że administracja inicjuje odwołanie, ponieważ zmienia kształt dyplomatycznego stanowiska USA za granicą, z personelem uznawanym za w pełni popierający priorytety prezydenta Donalda Trumpa „Ameryka najpierw”.
Chieftom misji w co najmniej 29 krajach powiedziano, że ich kadencje zakończą się w styczniu. Wszyscy z nich podjęli swoje obowiązki podczas administracji Bidena.
Dinkelman i inni byli dyplomaci sugerują, że niepokojące jest to, że te działania mogą posłużyć do upolitycznienia korpusu dyplomatycznego i zasilić go osobami, które nie mają umiejętności radzenia sobie z trudnymi kwestiami dyplomatycznymi.
„To odwołanie to nic innego jak sabotowanie instytucjonalne i podkopywanie roli Stanów Zjednoczonych w świecie” – powiedział Dinkelman.
„Dla grupy osób, które poświęciły swoje życie na wykonywanie polityk nowo wybranych przywódców naszego kraju, jest to zniewaga.”
Kontekst: Prezydent Trump odwołał 30 dyplomatów kariery z placówek ambasadorskich, przesuwając w ten sposób personele, które uważane są za lojalne wobec jego priorytetów.
Ciekawostka: Rekordowa liczba odwołań ambasadorów z Afryki zwróciła uwagę opinii publicznej.






