Estoniania wsparła projekt ustawy, który pozwalałby siłom sojuszników NATO stacjonującym w kraju uczestniczyć w przeciwdziałaniu hybrydowym zagrożeniom – podało ERR, publiczne nadawca kraju, 1 maja.
Projekt ustawy, który wciąż wymaga zatwierdzenia parlamentarnego, poszerzyłby rolę sił zbrojnych Estonii w egzekwowaniu prawa w walce z zagrożeniami takimi jak „małozieloni żołnierze”.
Termin ten po raz pierwszy został użyty w odniesieniu do rosyjskich wojsk, które zostały wysłane podczas okupacji Krymu i wybuchu agresji Moskwy przeciwko Ukrainie w 2014 rok.
Estonia, członek NATO i UE sąsiadujący z Rosją, doświadczył na sobie działań hybrydowej wojny Moskwy, zmagając się z cyberatackami i incydentami z samolotami myśliwskimi.
Tallinn oskarżył Moskwę o prowokacje w zeszłym październiku, gdy grupa nierozpoznawanych żołnierzy została zauważona w pobliżu granicy estońskiej, co skłoniło władze Estonii do tymczasowego ograniczenia ruchu.
Nowy projekt ustawy, sporządzony przez estońskie Ministerstwo Obrony, poszerzyłby również rolę wojska w radzeniu sobie z naciskami migracyjnymi na wschodnich granicach UE.
Białoruś została wcześniej oskarżona o wywołanie kryzysu migracyjnego kierując migrantów w kierunku Polski i państw bałtyckich.
Zgodnie z proponowaną ustawą, oddziały NATO pod dowództwem estońskich sił zbrojnych mogłyby być wysłane przeciwko hybrydowym zagrożeniom na lądzie i morzu, nawet w przypadku braku bezpośredniego zagrożenia wojskowego.
Ok. 2 000 żołnierzy sojuszniczych pod dowództwem Wielkiej Brytanii jest trwale stacjonowanych w bazie wojskowej w Tapie, około 70 kilometrów na wschód od Tallinna.
Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł w kwietniu, że Rosja potencjalnie mogłaby w najbliższej przyszłości zebrać siły, by przeprowadzić ofensywę przeciwko jednemu z państw bałtyckich.
Oficjele estońscy odrzucili to ostrzeżenie, twierdząc, że nie ma żadnego natychmiastowego zagrożenia dla kraju.





