Strona główna Aktualności Dziś miałem szczęście, że to nie ja” – Ukraińscy dziennikarze o przeżyciu...

Dziś miałem szczęście, że to nie ja” – Ukraińscy dziennikarze o przeżyciu rosyjskich terrorystycznych ataków

70
0

Gdy pociski rosyjskie lecą, Ukraina przeprowadza losowanie. Niektórzy ludzie znajdą się w promieniu wybuchu. 16 kwietnia ucierpiał 12-letni chłopiec z Kijowa, wraz z co najmniej 18 innymi osobami. Ponad sto osób odniosło obrażenia.
Rosja przeprowadziła swoją największą atak od miesięcy w czwartek, który obejmował setki dronów oraz dziesiątki rakiet balistycznych i marszowych. Chociaż siły ukraińskie konsekwentnie strącają ponad 80% rosyjskich broni, zdolności antybalistyczne kraju są niemal wyczerpane. Ataki Moskwy mają zwiększyć się, odbywając się nocami.
Ludzie umrą, gdzieś i kiedyś.
Te ataki terrorystyczne, które były szokujące w 2022 roku, są obecnie dla Ukraińców makabrycznie znajome.
W ocalałych, którzy stracili swoich bliskich, budzą lęk; w pozostałych budzą uczucie tonącego, zamrożonego strachu, odrętwiałej apatii lub irytacji z powodu przerwanego snu. Niektórzy ludzie wciąż szukają schronienia. Niektórzy nawet się nie martwią. Niektórzy muszą rozważyć plusy i minusy każdej podróży – który wybór może cię zabić szybciej, z jakim bólem.
Oto, jak to wygląda z punktu widzenia dziennikarzy Euromaidan Press.
Olena Mukhina, zastępca kierownika działu wiadomości
Śmierć i strach – nie mogę się do tego przyzwyczaić.
Chciałbym powiedzieć, że jedynym uczuciem, jakie odczuwam podczas ataków, jest frustracja, że nie będę spał dobrze tej nocy i nie będę mógł być w pełni skoncentrowany na pracy jutro. Ale to nieprawda.
Ostatnim razem nie mogłem zasnąć i zobaczyłem powiadomienie: zagrożenie balistyczne z Brześcia.
Kurwa, pomyślałem. Dawno temu to się nie zdarzało. A kiedy zdarza się, oznacza to nie tylko, że obrona powietrzna jest na ostrzeżeniu. Oznacza to, że nadchodzą prawdziwe pociski.
Twój organizm reaguje zanim zrobi to twoja świadomość. Jest to tępy, fizyczny ból, bo już wiesz, co się stanie dalej. Mówią, że nie usłyszysz pocisku, który cię trafi. Ale ocalali mówią, że słyszeli wszystko.
Mam minutę, żeby znaleźć słuchawki i jeszcze minutę, żeby znaleźć piosenkę. Z czasem stworzyłem playlistę na takie chwile. Nic nie zagłusza dźwięku pocisku tak jak dream pop, shoegaze lub post-punk.
Włączam moją ulubioną piosenkę, na tyle głośno, by zagłuszyć hałas. Tym razem to nie pomaga. Wybuch jest zbyt blisko. Potem kolejny. Potem trzeci. Brzmi to jak dwa ciężarówki, które zderzają się ze sobą na pełnym gazie na niebie.
Kanały monitorujące informują, że tylko jeden z czterech rosyjskich wyrzutni wystrzelił. Każdy cykl startowy trwa 10-15 minut. Następnie na Telegramie pojawia się wiadomość: Rosja zabiła 12-letniego chłopca, w odległości pół godziny ode mnie i nie mogę nic zrobić.
Kolejny salwa nadchodzi, głośniejsza. Cała przestrzeń wibruje. Strach jest tak intensywny, że mnie paraliżuje. Klęcze. Ale potem przypominam sobie, co mówią ludzie – leżenie płasko może być gorsze, fala uderzeniowa może przejść prosto przez twoje ciało.
Gdzie więc się udać? Na dół? Możesz zostać pochowany pod gruzami. Na górę? Może cię znajdą szybciej, a jeśli wybuchnie pożar, najgorsze miejsce, w którym możesz być, to górne piętro.
I jest strach, że ratownicy przyjadą, a następny atak ich zabije. Złapiesz się na modlitwie: jeśli umrzesz, niech to będzie szybko. Bo po trafieniu w budynki zagrożeniem stają się zerwane przewody i linie gazowe.
Ludzie przyzwyczajają się do wielu rzeczy, ale ja nie mogę przywyknąć do ludobójstwa. Przeżywanie tej wojny było najsłaszniej szkodliwą rzeczą, jaką kiedykolwiek znieść musiałem.
Daniel Thomas, dziennikarz
Ja i moja partnerka skuliśmy się w fotelu w naszym mieszkaniu. Wiedzieliśmy, że nadchodzą balistyczne pociski, ale zdecydowaliśmy pozostać na miejscu zamiast udać się do schronu i ryzykować, że złapią nas na otwartym terenie.
W miarę jak atak trwał, zaczęły narastać mroczne wątpliwości. Może lepiej byłoby iść do schronu?
Przecież jeśli pocisk uderzyłby w ziemię w pobliżu nas, nastąpiłaby chwila błysku i błyskawiczny ból, nic więcej. Lepsze niż czekanie na trafienie w budynek, na pęknięcie pięter i na osiadanie, poddając nas powolnej, miażdżącej śmierci.
Po trzech czy czterech pociskach wybraliśmy ryzyko szybkiej śmierci. Podążyliśmy do schronu naprzeciwko naszego mieszkania i tam pozostaliśmy prze całą noc.
Wyszliśmy ze schronu między 5 a 6 rano, gdy słońce zaczęło przeganiać noc, a niebo bladło w delikatne błękity. Przejechał obok nas śmieciarka, jakby atak nigdy nie miał miejsca. Powróciliśmy do łóżka, tracąc znaczną część dnia na sen.
Później dowiedzieliśmy się na Telegramie, że pocisk zniszczył kompleks mieszkalny około kilometra od nas. Odłamki przypaliły czarno zieloną fasadę budynku i przebijały sąsiednią strukturę setkami przekładek.
Dlaczego Rosjanie zdecydowali się zniszczyć właśnie tę okolicę, to dla nas nadal tajemnica. Ich wyjaśnienia zwykle nie są przekonujące, elastyczne, jakie są. Dla nich cała Ukraina może być uznana za infrastrukturę wojskową. Stąd miasta i domy mogą być przekształcone w legitymalne cele, wpisane w logikę karania tzw. anty-Rosję za sam fakt istnienia.
I tak to trwa, z nocy na noc.
Benjamin, dziennikarz
Moja partnerka i ja wtuleni w fotel w naszym mieszkaniu. Wiedzieliśmy, że nadchodzą balistyczne pociski, ale postanowiliśmy pozostać na miejscu zamiast udać się do schronu i ryzykować, że złapią nas na otwartym terenie.
W miarę jak atak trwał, zaczęły narastać mroczne wątpliwości. Może lepiej byłoby iść do schronu?
Przecież jeśli pocisk uderzyłby w ziemię w pobliżu nas, nastąpiłaby chwila błysku i błyskawiczny ból, nic więcej. Lepsze niż czekanie na trafienie w budynek, na pęknięcie pięter i na osiadanie, poddając nas powolnej, miażdżącej śmierci.
Po trzech czy czterech pociskach wybraliśmy ryzyko szybkiej śmierci. Podążyliśmy do schronu naprzeciwko naszego mieszkania i tam pozostaliśmy prze całą noc.
Wyszliśmy ze schronu między 5 a 6 rano, gdy słońce zaczęło przeganiać noc, a niebo bladło w delikatne błękity. Przejechał obok nas śmieciarka, jakby atak nigdy nie miał miejsca. Powróciliśmy do łóżka, tracąc znaczną część dnia na sen.
Później dowiedzieliśmy się na Telegramie, że pocisk zniszczył kompleks mieszkalny około kilometra od nas. Odłamki przypaliły czarno zieloną fasadę budynku i przebijały sąsiednią strukturę setkami przekładek.
Dlaczego Rosjanie zdecydowali się zniszczyć właśnie tę okolicę, to dla nas nadal tajemnica. Ich wyjaśnienia zwykle nie są przekonujące, elastyczne, jakie są. Dla nich cała Ukraina może być uznana za infrastrukturę wojskową. Stąd miasta i domy mogą być przekształcone w legitymalne cele, wpisane w logikę karania tzw. anty-Rosję za sam fakt istnienia.
I tak to trwa, z nocy na noc.
Benjamin, dziennikarz
Mój partner i ja wtuleni w fotel w naszym mieszkaniu. Wiedzieliśmy, że nadchodzą balistyczne pociski, ale postanowiliśmy pozostać na miejscu zamiast udać się do schronu i ryzykować, że złapią nas na otwartym terenie.
W miarę jak atak trwał, zaczęły narastać mroczne wątpliwości. Może lepiej byłoby iść do schronu?
Przecież jeśli pocisk uderzyłby w ziemię w pobliżu nas, nastąpiłaby chwila błysku i błyskawiczny ból, nic więcej. Lepsze niż czekanie na trafienie w budynek, na pęknięcie pięter i na osiadanie, poddając nas powolnej, miażdżącej śmierci.
Po trzech czy czterech pociskach wybraliśmy ryzyko szybkiej śmierci. Podążyliśmy do schronu naprzeciwko naszego mieszkania i tam pozostaliśmy prze całą noc.
Wyszliśmy ze schronu między 5 a 6 rano, gdy słońce zaczęło przeganiać noc, a niebo bladło w delikatne błękity. Przejechał obok nas śmieciarka, jakby atak nigdy nie miał miejsca. Powróciliśmy do łóżka, tracąc znaczną część dnia na sen.
Później dowiedzieliśmy się na Telegramie, że pocisk zniszczył kompleks mieszkalny około kilometra od nas. Odłamki przypaliły czarno zieloną fasadę budynku i przebijały sąsiednią strukturę setkami przekładek.
Dlaczego Rosjanie zdecydowali się zniszczyć właśnie tę okolicę, to dla nas nadal tajemnica. Ich wyjaśnienia zwykle nie są przekonujące, elastyczne, jakie są. Dla nich cała Ukraina może być uznana za infrastrukturę wojskową. Stąd miasta i domy mogą być przekształcone w legitymalne cele, wpisane w logikę karania tzw. anty-Rosję za sam fakt istnienia.
I tak to trwa, z nocy na noc.
Benjamin, dziennikarz
Mój partner i ja wtuleni w fotel w naszym mieszkaniu. Wiedzieliśmy, że nadchodzą balistyczne pociskiare oraz dziesiątki rakiet balistycznych i marszowych. Chociaż siły ukraińskie konsekwentnie strącają ponad 80% rosyjskich broni, zdolności antybalistyczne kraju są niemal wyczerpane. Ataki Moskwy mają zwiększyć się, odbywając się nocami. Ludzie umrą, gdzieś i kiedyś. Te ataki terrorystyczne, które były szokujące w 2022 roku, są obecnie dla Ukraińców makabrycznie znajome. W ocalałych, którzy stracili swoich bliskich, budzą lęk; w pozostałych budzą uczucie tonącego, zamrożonego strachu, odrętwiałej apatii lub irytacji z powodu przerwanego snu. Niektórzy ludzie wciąż szukają schronienia. Niektórzy nawet się nie martwią. Niektórzy muszą rozważyć plusy i minusy każdej podróży – który wybór może cię zabić szybciej, z jakim bólem. Oto, jak to wygląda z punktu widzenia dziennikarzy Euromaidan Press. Olena Mukhina, zastępca kierownika działu wiadomości Śmierć i strach – nie mogę się do tego przyzwyczaić. Chciałbym powiedzieć, że jedynym uczuciem, jakie odczuwam podczas ataków, jest frustracja, że nie będę spał dobrze tej nocy i nie będę mógł być w pełni skoncentrowany na pracy jutro. Ale to nieprawda. Ostatnim razem nie mogłem zasnąć i zobaczyłem powiadomienie: zagrożenie balistyczne z Brześcia. Kurwa, pomyślałem. Dawno temu to się nie zdarzało. A kiedy zdarza się, oznacza to nie tylko, że obrona powietrzna jest na ostrzeżeniu. Oznacza to, że nadchodzą prawdziwe pociski. Twój organizm reaguje zanim zrobi to twoja świadomość. Jest to tępy, fizyczny ból, bo już wiesz, co się stanie dalej. Mówią, że nie usłyszysz pocisku, który cię trafi. Ale ocalali mówią, że słyszeli wszystko. Mam minutę, żeby znaleźć słuchawki i jeszcze minutę, żeby znaleźć piosenkę. Z czasem stworzyłem playlistę na takie chwile. Nic nie zagłusza dźwięku pocisku tak jak dream pop, shoegaze lub post-punk. Włączam moją ulubioną piosenkę, na tyle głośno, by zagłuszyć hałas. Tym razem to nie pomaga. Wybuch jest zbyt blisko. Potem kolejny. Potem trzeci. Brzmi to jak dwa ciężarówki, które zderzają się ze sobą na pełnym gazie na niebie. Kanały monitorujące informują, że tylko jeden z czterech rosyjskich wyrzutni wystrzelił. Każdy cykl startowy trwa 10-15 minut. Następnie na Telegramie pojawia się wiadomość: Rosja zabiła 12-letniego chłopca, w odległości pół godziny ode mnie i nie mogę nic zrobić. Kolejny salwa nadchodzi, głośniejsza. Cała przestrzeń wibruje.