Strona główna Aktualności Rosja daje lekcję mistrzowską w ingerencji w wybory przed głosowaniem na Węgrzech

Rosja daje lekcję mistrzowską w ingerencji w wybory przed głosowaniem na Węgrzech

11
0

Prezydent Rosji Władimir Putin (L) spotyka się z premierem Węgier Viktorem Urbanem (R) w Kremlu w Moskwie, Rosja, 28 listopada 2025 r. (Alexander Nemenov / Pool / AFP / Getty Images)

Kiedy Węgrzy udadzą się jutro do urn wyborczych, będą głosować w środowisku zatruwonym prawdopodobnie największą udokumentowaną kampanią obcej ingerencji wyborczej w historii UE.

Centralnym paradoksem tej kampanii nie jest to, że Rosja ingeruje — to stało się normą. To to, że Rosja robi to, jednocześnie przywdziewając ukraińską maskę.

W tegorocznych wyborach węgierskich Kreml zamknął wszystko w jednym pakiecie i dodał element nigdy wcześniej w takiej skali nie używany: systematyczne przypisywanie swoich działań Ukrainie.

Pod przywództwem premiera Viktora Orbana Węgry przez kilka ostatnich lat konsekwentnie zajmowały najkorzystniejsze stanowisko dla Moskwy w ramach UE i NATO.

Budapeszt blokował makrofinansową oraz militarną pomoc dla Ukrainy, zawetował lub blokował sankcje, a minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto, jak ujawnione w nagraniach audio, informował Lavrova o zamkniętych debatach w UE, oferował przekazanie poufnych dokumentów na temat procesu przystąpienia Ukrainy oraz zapewniał swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi: „Zawsze do państwa dyspozycji”.

W jakim stopniu ten kurs jest świadomym wyborem Budapesztu, w porównaniu z wynikiem stopniowego erozji suwerenności w związku z uzależnieniem energetycznym od Moskwy, pozostaje otwartym pytaniem. Ale faktem jest, że żaden inny państw członek UE nie zapewnił Kremlowi tak niezawodnego obrońcy w Brukseli.

Kreml wysłał do Budapesztu trzech operatywów GRU pod przykrywką dyplomatyczną. Operację nadzoruje Sergei Kiriyenko, pierwszy zastępca szefa administracji prezydenckiej Rosji i architekt rosyjskiej ingerencji w wybory w Mołdawii.

Centralną metodą jest fałszywa flaga: wystawienie incydentu, przypisanie go Ukrainie i wykorzystanie go do mobilizacji wyborczej poprzez strach. Przeanalizowaliśmy kilka najbardziej udokumentowanych epizodów.

Po pierwsze, jest sieć botów „Matryoshka”, skoordynowana infrastruktura fałszywych kont, która fabrykuje „antywęgierskie” filmy z logo renomowanych mediów.

Według NewsGuard i The Insider, sieć rozpowszechniła zmyślone historie o ukraińskich „oddziałach HIV”, fałszywe filmy o cyberatakach i setki nagrań, na których palone są węgierskie flagi — wszystkie śledzące się do przykrytej operacji wpływem TikTok o 34 kontach.

Ingerencja nie ograniczyła się do TikTok. Tydzień przed głosowaniem, serbskie władze odkryły dwa plecaki zawierające materiały wybuchowe w pobliżu odnogi gazociągu TurkStream blisko granicy węgierskiej. Orban natychmiast oskarżył o sabotaż Ukrainę, chociaż 3 dni wcześniej ekspert ds. bezpieczeństwa Andras Racz wraz z innymi postaciami publicznymi publicznie przewidzieli incydent, wraz z lokalizacją i „ukraińskim” kontekstem.

The Washington Post również ujawnił plan SVR, potwierdzony przez europejskie służby wywiadowcze, dotyczący sfingowanego zamachu na Orbana, prawdopodobnie porzuconego tylko dlatego, że opublikowanie go zakłóciło.

Natomiast na Zakarpaciu, węgierska mniejszość narodowa otrzymała masowe groźby telefoniczne z podrobionych numerów ukraińskich, które według SBU Ukrainy bezpośrednio powróciły z terytorium rosyjskiego.

Byłoby nieuczciwe przedstawić tę historię bez zauważenia kilku błędów Ukrainy, które skończyły na podkarmianiu propagandowej kampanii przeciwko niej.

1

5

10Przemówienie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z 5 marca, w którym zadeklarował gotowość przekazania adresu „jednej osoby” w UE, blokującej linię kredytową na 90 miliardów euro dla sił zbrojnych Ukrainy, „aby mogli się z nią skontaktować i porozmawiać w jego języku”.

Formalnie nie wymienił Orbana, ale wszyscy zrozumieli, do kogo skierowane było przesłanie. Komisja Europejska publicznie potępiła te uwagi jako „niedopuszczalne”. Nawet Magyar, który popiera proeuropejski kurs, żądał, aby Zełenski cofnął swoje oświadczenie, mówiąc: „Żaden zagraniczny lider nie może grozić jakimukolwiek Węgrowi.”

To oświadczenie stało się prezentem dla kampanii Orbana. Podobnie jak wypowiedzi byłego oficera SBU, który na marginesowym kanale na YouTube mruczał „karma” dla Orbana i jego rodziny. Prywatna opinia emeryta zupełnie niezwiązana z podejmowaniem decyzji państwowych — a jednak natychmiast wykorzystana i przedstawiona przez związane z Kremla i węgierskie media wspierające rząd jako oficjalne stanowisko Kijowa.

Szerszym problemem jest brak odpowiedniego podejścia Ukrainy do komunikacji strategicznej podczas węgierskich wyborów. Nie było próby nawiązania kontaktu z węgierskim społeczeństwem obywatelskim, ani nawet spójnej linii w oświadczeniach publicznych.

Odrębnym alarmującym sygnałem jest, jak daleko te narracje sięgnęły.

Wiceprezydent USA JD Vance, przybywając do Budapesztu kilka dni przed głosowaniem, oskarżył UE i Ukrainę o „ingerencję w węgierskie wybory” i nazwał uwagi Zełenskiego „absolutnie skandalicznymi”.

Świadomie czy nie, te punkty odniesienia odzwierciedlały stanowisko Kremla: tego samego tygodnia Moskwa oświadczyła, że „niektóre kraje UE pomagają rywalom Orbana”. Sytuacja jest bezprecedensowa i nieco komiczna: w żadnych wcześniejszych wyborach w Europie Środkowej stronnictwa amerykańskie i rosyjskie nigdy otwarcie nie popierały tego samego kandydata.

Centralne narzędzie — fałszywa flaga, maskarada jako Ukraina — służy podwójnemu celowi. Po pierwsze, do mobilizacji węgierskiego wyborcy przez strach przed „agresywnym sąsiadem”. Po drugie — co może być jeszcze bardziej istotne — do zniszczenia jakiejkolwiek możliwości normalizacji stosunków ukraińsko-węgierskich, bez względu na to, kto wygra wybory.

Prawdopodobnie nowy rząd proeuropejski w Budapeszcie odziedziczy społeczeństwo w połowie przekonane „że to Ukraińcy chcieli wysadzić nasz gazociąg i zabić naszego premiera”.

Jeśli ten model odniesie sukces, Kreml będzie miał gotowy szablon do przyszłych kampanii w Europie. Jeśli zawiśnie, oznaczać to będzie, że operacje hybrydowe z fałszywą flagą mają ograniczoną skuteczność — i że społeczeństwo jest w stanie odróżnić manipulację, nawet w środowisku maksymalnie zatrutym dezinformacją.

Węgierskie społeczeństwo odpowiedzi na te pytania jutro.

Notka redakcyjna: Opinie wyrażone w sekcji op-ed należą do autorów i nie mają na celu odzwierciedlać poglądów Kyiv Independent.