Wygaszenie ogniska wojennego w Iranie spowodowało spadek cen ropy naftowej, a wraz z nimi największy strumień przychodów z Rosji w czasie wojny.
Vladislav Inozemcew, doktor ekonomii, jest współzałożycielem i starszym współpracownikiem Centrum Analiz i Strategii. Eksport morski ropy naftowej Rosji przyniósł 2,02 miliarda dolarów tygodniowo w czterech tygodniach do 5 kwietnia 2026 r. – najwyższe od czerwca 2022 r. – przed dwutygodniowym fikcyjnym zawieszeniem broni w wojnie Iranu, które minimalnie obniżyło ceny. Euromaidan Press rozmawiał z nim na temat tego, co wzrost cen ropy oznacza dla rosyjskiego budżetu wojennego, dlaczego ataki ukraińskie na porty eksportowe są ważniejsze niż ataki na rafinerie, oraz dlaczego ekonomiści przewidujący nadchodzący upadek Rosji robią to tylko dla popularności.
Peeter Helme: Jak ocenia Pan sytuację gospodarczą Rosji w kontekście zawieszenia ognisk wojennych w Iranie i spadku cen ropy?
Vladislav Inozemcew: Polityka Trumpa jest bardzo nieprzewidywalna, i nie sądzę, że zobaczymy gwałtowny spadek cen – a jeszcze mniej prawdopodobne jest ich powrót do poziomów przedkryzysowych. Rezerwy globalne zostały częściowo wyczerpane w tym okresie niepewności, i wszyscy teraz widzieli, jak kruchy jest rynek naftowy i jak duże mogą być cięcia dostaw. Moim zdaniem, ceny naftowe powinny nie spaść poniżej 70-75 USD do końca roku.
Wątpliwości budzą również kwestie sankcji. Gdy prezydent Trump wydał Indii i innym krajom pozwolenie na zakup rosyjskiej ropy naftowej, było to pierwsze zastosowanie luzowania sankcji od 2014 r. – i bardzo istotne.
Wygląda na to, że te zwolnienia są już przedłużone na kwiecień-maj, i mam wątpliwości, czy amerykańska administracja przywróci ogólne sankcje z poprzedniego okresu, ponieważ ich sojusznicy mogą łatwo argumentować: widzieliście, jak problematyczne mogą być zakłócenia w dostawach. Na Trumpa będzie działała spora presja – ze strony Indii, Korei Południowej i innych krajów – by ich nie przywracać.
Rosja wciąż wypada tutaj znacząco korzystnie, a jej sytuacja finansowa znacznie się poprawi w porównaniu do tego, co zakładano pod koniec lutego.
Peeter: Jak duży wpływ mają ukraińskie ataki na rosyjskie porty naftowe i rafinerie na zdolność Rosji do pobierania przychodów z sprzedaży ropy?
Inozemcew: To ważny punkt, ale nie powinien być przeceniany.
Kiedy Ukraina zaczęła atakować rosyjskie obiekty naftowe latem zeszłego roku, wiele przedsiębiorstw przetwórczych zostało trafionych. Komentowałem wtedy, że ataki na rafinerie są znacznie bardziej skuteczne niż ataki na przedsiębiorstwa militarne.
Uszkodzenie rafinerii może powodować ogromne zniszczenia – pożary trwające przez dni, a nawet tygodnie. Przedsiębiorstwa wojskowe nie można całkowicie zniszczyć: uderzasz w jedno poddział, i jest on odbudowywany do końca tygodnia.
Ale ataki na obiekty eksportowe są jeszcze skuteczniejsze niż ataki na rafinerie. Jeśli trafisz rafinerię, Rosjanie po prostu eksportują surową ropę zamiast przetworzonego paliwa, a surowa ropą przynosi państwu mniej więcej taką samą kwotę pieniędzy w każdym przypadku. Uszkodzenie obiektów eksportowych stawia budżet przed prawdziwymi problemami. Strategia została ulepszona, a skuteczność wzrosła odpowiednio.
Przy cenach, które wzrosły dwukrotnie i półkrotnie, Rosja wciąż zarabia więcej niż wcześniej. W marcu cena rosyjskiej ropy wzrosła z około 42-45 USD za baryłkę do około 100 USD. Rosja eksportuje około 6,5-7 milionów baryłek dziennie, z czego około jednej trzeciej kieruje się na wschód rurociągiem do Chin lub poprzez porty Pacyfiku, około 40% przez porty Bałtyckie, a około 25% przez Noworosyjsk i inne porty Morza Czarnego.
Jeśli zaatakujesz Noworosyjsk, Primorsk lub Ust-Luga i wyeliminujesz 40% mocy – jak szacowali niektórzy zachodni analitycy – wyłączasz około 25% eksportu rosyjskiego. To ogromna kwota. Ale mimo że ceny wzrosły dwukrotnie, Rosja wciąż zarabia więcej niż przedtem.
Zatrzymanie wszystkich dostaw z Bałtyku i Morza Czarnego byłoby decydującym ciosem – ale praktycznie niemożliwe, ponieważ naprawiają obiekty – widocznie z nadzwyczajną szybkością. Niemniej, każdy skuteczny atak może pozbawić rosyjskie przedsiębiorstwa naftowe około 100 milionów dolarów wartości ropy przechowywanej w zbiornikach, a nagłe naprawy i przywrócenia wymagają sporego nakładu finansowego, prawdopodobnie w milionach dolarów.
Dlatego doradzam władzom Ukrainy, aby nie reagowały na wezwania ze strony Europy do zatrzymania ataków, ponieważ ceny ropy są zbyt wysokie. Wojna trwa. Bronicie swego kraju, bronicie siebie i swoich bliskich, i dlatego nie macie wyboru, prócz zadania jak największego uszczerbku waszemu wrogowi.
To jest najskuteczniejsze działanie, które możecie podjąć pod względem gospodarczym – ale nie sądzę, że doprowadzi do ruin budżetu Rosji, ani zmusi Putina do przemyślenia swojej strategii.







