Węgierski plakat wyborczy przedstawiający prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Budapeszcie, na Węgrzech, 19 marca 2026 r. (Jaap Arriens/NurPhoto/Getty Images)
Na dzień wyborów na Węgrzech Moskwa wzmaga swój przekaźnik propagandy i dezinformacji, aby wesprzeć preferowanego kandydata.
Węgierski przyjazny Kremlowi silny człowiek Viktor Orban stoi przed realną szansą porażki 12 kwietnia, co mogłoby zakończyć jego 16-letnią władzę.
Od tygodni rosyjscy propagandyści i sieci botów rozprzestrzeniały kłamstwa dotyczące rzekomych prób przez Brukselę i Kijów zmiany wyników głosowania, a nawet ukradnięcia go w stylu „przewrotu Maidanu”.
Metody stosowane przez dezinformację Kremla obejmowały rozpowszechnianie fałszywych treści udających ugruntowane media, w tym gazetę „Kijowska Niezależna”.
Obserwatorzy, którzy rozmawiali z „Kijowską Niezależną”, powiedzieli, że narracja nie tylko ma na celu podburzanie nienawiści do Ukrainy, ale także delegitymizowanie wewnętrznej opozycji Orbana — oraz potencjalnych protestów, jeśli zdobędzie kolejną kadencję.
czytaj także
Jak kampania wyborcza na Węgrzech przekroczyła granice
Kampania wyborcza na Węgrzech przed parlamentarnymi wyborami 12 kwietnia toczy się również poza granicami kraju — i z nieoczekiwanym odwróceniem ról. Premier Viktor Orban okazał powściągliwość wobec słowackiego lewicowego premiera Roberta Fico, podczas gdy główny rywal Orbana, Peter Magyar, przyjął retorykę nacjonalistyczną, prezentując się jako obrońca węgierskiej mniejszości na Słowacji. W ten sposób Magyar i jego partia Tisza oskarżają Orbana nie tylko o korupcję
Słowacka opozycja przysięga zerwanie z kurs…





