Komisja Europejska stanowczo odrzuciła zarzuty wysunięte przez wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych JD Vance’a, jakoby ingerowała w nadchodzące wybory parlamentarne na Węgrzech, zwracając uwagę na to, co uważa za prawdziwe zagrożenie dla wolnych i sprawiedliwych wyborów – manipulację platformami mediów społecznościowych.
[Vance krytykował UE 7 kwietnia, oskarżając „biurokratów w Brukseli” o pracę przeciwko węgierskiemu narodowi.]
Rzecznicy Komisji wielokrotnie odmówili bezpośredniego komentowania uwag Vance’a, poza odnotowaniem, że użyją swoich kanałów dyplomatycznych, aby przekazać swoje obawy swoim amerykańskim odpowiednikom.
[Jest jednak zagrożenie ingerencji w wybory mimo podejmowanych wysiłków.]
„Dlaczego uciszane są głosy polityczne? To platformy online. Kto manipuluje algorytmami? Znowu, platformy online. Kto zwiększa widoczność preferowanego wyboru? Platformy online” – powiedział rzecznik Komisji Thomas Regnier.
[UE działa w zgodzie z obowiązującym rozporządzeniem oraz szerokim poparciem w Parlamencie Europejskim.]
Jednakże zagrożenie ingerencji w wybory nadal istnieje, pomimo podejmowanych wysiłków. Rosja wysłała specjalistów od mediów społecznościowych do Budapesztu na początku marca, aby wesprzeć kampanię Orbána, a rząd USA wielokrotnie wyraził swoje poparcie dla obecnego lidera.
[Orban uczynił Ukrainę dominującym tematem kampanii wyborczej.]
Ta narracja służy zarówno Moskwie, która dąży do pozbawienia Ukrainę wsparcia finansowego i materialnego, jak i niektórym w amerykańskim rządzie, którzy chcieliby powrotu do normalności w relacjach z Rosją.







