Strona główna Aktualności Eksplozje na gazociągu TurkStream w Serbii najprawdopodobniej to rosyjska operacja pod fałszywą...

Eksplozje na gazociągu TurkStream w Serbii najprawdopodobniej to rosyjska operacja pod fałszywą flagą skierowana przeciwko wyborom na Węgrzech, twierdzi Ukraina.

20
0

Prezydent Serbii Aleksandar Vučić ogłosił, że wojsko i policja znalazły dwa plecaki z wysokodetonicznymi materiałami wybuchowymi i detonatorami w pobliżu gazociągu Bałkańskiego Strumienia w północnej Serbii 5 kwietnia — tydzień przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, zgodnie z informacjami RFE/RL i BBC. Gazociąg jest rozszerzeniem gazociągu Turk Stream z Rosji, dostarczającego gaz na Węgry. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy natychmiast nazwało to działaniem prowokacyjnym zorganizowanym przez Rosję. Węgierski lider opozycji Péter Magyar, który prowadzi Orbanem w sondażach o około 20 punktów procentowych, powiedział, że był ostrzegany tygodniami, że taka sytuacja nastąpi.

Kampania wyborcza premiera Węgier Orbána w dużej mierze opierała się na antyukraińskich przekazach. Rosyjska służba wywiadu zagranicznego SVR już wcześniej zaproponowała oddzielny ustawiony atak na samego Orbána, aby zmienić kampanię z niezadowolenia ekonomicznego na kwestie bezpieczeństwa. Wielu analityków wyborczych wskazało na koniec marca lub początek kwietnia jako najbardziej prawdopodobny termin na prowokację. Rosja ma silną zachętę do utrzymania Orbána u władzy: dotąd był on najbardziej efektywnym narzędziem Moskwy w UE, blokując pomoc, wetując sankcje i dostarczając rosyjskim służbom informacje w czasie rzeczywistym na zamknięte obrady UE.

Ukraina: to jest prowokacja rosyjska przed wyborami na Węgrzech

Rzecznik MSZ Ukrainy, Heorhii Tykhyi, opublikował 5 kwietnia:
„Kategorycznie odrzucamy próby fałszywego łączenia Ukrainy z incydentem z materiałami wybuchowymi znalezionymi w pobliżu gazociągu Turkstream w Serbii. Ukraina nie ma z tym nic wspólnego. Najprawdopodobniej jest to operacja prowokacyjna zorganizowana przez Rosję w ramach ciężkiej ingerencji Moskwy w wybory na Węgrzech.”

Co zostało znalezione i co powiedzieli urzędnicy

Plecaki rzekomo znaleziono kilkaset metrów od gazociągu w pobliżu Tresnjevac w dystrykcie Kanjiza na północy Serbii, blisko granicy węgierskiej. Vučić oświadczył, że materiały wybuchowe miały „zniszczycielską moc” i byłyby wystarczające, aby odciąć dostawy gazu zarówno do Węgier, jak i północnej Serbii, gdyby doszło do detonacji. Powiedział, że rozmawiał z Orbánem, dodając:
„Myślimy, że wiemy, do jakiej grupy należą osoby, które miały podjąć ten ostatni krok w aktywacji materiałów wybuchowych”, nie wymieniając nikogo.

Orbán zwołał tego samego popołudnia nadzwyczajne posiedzenie Rady Obrony Narodowej. Minister Spraw Zagranicznych Węgier, Péter Szijjártó, nazwał incydent „atakiem na suwerenność Węgier” i powiedział, że będzie bronić go wspólnie z Serbią.

Węgry otrzymują rocznie między 5 a 8 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu za pośrednictwem gazociągu TurkStream-Balkan Stream.

Lider opozycji węgierskiej, Péter Magyar, napisał na Facebooku, że od kilku tygodni otrzymywał ostrzeżenia od wielu źródeł, że Orban, przy wsparciu rosyjskim i serbskich, planował prowokację przy granicy węgierskiej na gazociągu przed wyborami.

„Kilka tygodni temu kilka osób publicznie sygnalizowało, że w Serbii, przy gazociągu, 'przypadkowo’ coś się stanie na Wielkanoc, tydzień przed węgierskimi wyborami,” – napisał Magyar. „I tak się stało.”

Obiecał, że rząd jego partii Tisza przeprowadzi pełne publiczne śledztwo w celu ustalenia, kto zlecił i przeprowadził operację.

Ekspert ds. bezpieczeństwa na Węgrzech, András Rácz, ostrzegł 2 kwietnia — trzy dni przed odkryciem — że fałszywy atak na serbską sekcję TurkStream może zostać zorganizowany. Przewidział, że materiały wybuchowe zostaną zidentyfikowane jako pochodzące z Ukrainy, co umożliwi Orbanowi obarczenie winą Kijowa.

Były starszy oficer kontrwywiadu węgierskiego, Péter Buda, powiedział BBC, że jego zespół miał wcześniejsze informacje o operacji, w tym jej lokalizację i czas.

„Jasne jest, że interesy Ukrainy tutaj nie są zagrożone” — powiedział Buda.