Strona główna Aktualności Zmęczeni, przerażeni lub celowo utrudniający: dlaczego ukraińscy parlamentarzyści odmawiają głosowania za reformami

Zmęczeni, przerażeni lub celowo utrudniający: dlaczego ukraińscy parlamentarzyści odmawiają głosowania za reformami

13
0

Prezydent Wołodymyr Zełenski przybywa, aby przemówić do parlamentarzystów w Radzie Najwyższej w Kijowie, na Ukrainie, 16 października 2024 r.

Wchodząc w siódmy rok bez ogólnokrajowych wyborów, ukraińska Rada Najwyższa boryka się z trudną narracją, która przyjęła w kijowskich kręgach politycznych, że parlament jest zepsuty, sparaliżowany i niezdolny do dostarczenia reform, których oczekują międzynarodowi partnerzy Ukrainy. Posłowie i urzędnicy rządowi podają dwa powody dla tego rzekomego zakłócenia: osobistą wyczerpanie i strach przed śledztwami antykorupcyjnymi. Żadne z nich nie przejdzie szczegółowej analizy. Kryzys może być rzeczywisty, ale nie ma on swojego źródła w izbie parlamentu, a w Urzędzie Prezydenta. Prezydent Wołodymyr Zełenski ma narzędzia do rozwiązania go i postanowił ich nie używać. Pierwsza narracja, że posłowie po prostu wyczerpali się po latach pełnienia funkcji podczas stanu wojennego, bez wyborów do odnowienia swojego mandatu, ma ziarno prawdy i fatalną wadę. Tak, istnieje grupa posłów, którzy przybyli w 2019 roku z energią reformatorską i teraz czują się politycznie uwięzieni, niezdolni odejść i niechętni do zaangażowania. Ogólnie rzecz biorąc, ta zmęczony stan może być realny. Jednak w kraju będącym na wojnie, argument ten załamuje się, kiedy jest wypowiedziany na głos. Żołnierze na okopach obwodów zaporożskiego i donieckiego są naprawdę zmęczeni, ale nie mogą przestać walczyć. Ukraińscy posłowie pobierający państwowe pensje, korzystający z biur w Kijowie i posiadający instytucjonalną władzę, nie mają prawa do powoływania się na zmęczenie jako przyczynę bezczynności ustawodawczej. Obrona kategorii legislacyjnej, której Parlament odmawia głosowania, jest ważna i wymowna: ustawodawstwo przygotowane przez Radę Ministrów i politycznie niewygodne, że nikt nie chce się tego podejmować. Gabinet, z kolei, jest zadowolony, że tak jest. Albo przedkłada projekty ustaw, o których wie, że się zatrzymają, albo w ogóle ich nie przedkłada, po czym wskazuje palcem na Radę, gdy partnerzy międzynarodowi pytają, dlaczego zobowiązania nie są spełnione. Rzeczywisty kryzys to wewnętrzny upadek zaufania między Urzędem Prezydenta a frakcją Sługa Narodu. Przytłoczona skandalem korupcyjnym „Mindichgate”, frakcja wykorzystała zanik nieoficjalnego systemu zachęt „kopertowych” – w ramach którego posłom płacę wypłacano gotówką za ich głosy – jako wygodne usprawiedliwienie wstrzymania głosowania nad politycznie kosztownymi ustawami. Posłowie domagają się adekwatnej rekompensaty politycznej i rozdziału odpowiedzialności między władzą wykonawczą a ustawodawczą. Wzorzec staje się jeszcze bardziej trudny do zignorowania, gdy spojrzymy na to, czego władza wykonawcza w ogóle nie przekazuje do parlamentu. Reforma Państwowego Biura Śledczego (SBI) to konkretne wymaganie w ramach zobowiązań Ukrainy w procesie integracji z UE, zawartych w tzw. planie Kaczka-Kos. Prezydent Zełenski osobiście polecił, aby projekt ustawy o reformie SBI został przedłożony parlamentowi do końca stycznia tego roku. Termin ten minął, ale projektu ustawy nie było. Zamiast tego pojawiły się populistyczne propozycje, programy cashbacku i rozdawanie budżetu, dla których, według danych rządowych, nie ma korzyści finansowych. Prezydent Zełenski jest jedyną osobą, która posiada narzędzia do rozwiązania tego problemu. Na przykład mógłby rozpocząć bezpośrednie zaangażowanie z frakcją (ostatnie spotkanie z frakcją miało miejsce w listopadzie 2025 roku w trakcie „Mindchgate”), użyć presji publicznej lub zwiększyć osobiste zaangażowanie w program ustawodawczy. Żaden z tych środków nie został wdrożony w sposób konsekwentny. Jego groźba z 15 marca dotycząca powołania do przysięgi posłów, którzy nie głosują, wzbudziła publiczne rozbawienie, ale była z zasady dezawuująca. Powinna ona być postrzegana jako fragment teatru politycznego, który odwraca uwagę od jego własnej odpowiedzialności za zarządzanie własną partią polityczną. Osłabiony, zdyskredytowany Parlament jest obiektywnie dogodny dla pionu prezydenckiego. Nie może wygenerować niezależnej władzy politycznej, nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za konkretne głosy, których nigdy nie oddaje, i zawsze można go przedstawiać międzynarodowym partnerom jako przyczynę niespełnienia zobowiązań reformatorskich, nawet jeśli projekty ustaw w kwestii nie były formalnie przedłożone Radzie w pierwszej kolejności. Proces przystąpienia Ukrainy do UE i jej relacje z MFW i innymi darczyńcami są zakotwiczone w konkretnych ustalonych ustawowo punktach kontrolnych. Kiedy te punkty ulegają zaniedbaniu, nie wynika to z tego, że Parlament jest zepsuty. Wynika to z faktu, że nikt z władzą do dostarczenia głosów nie był proszony o to. Wyczerpanie i strach to wygodne fikcje. Kryzys parlamentarny jest zarządzanym stanem, a osoba zarządzająca nim, czy to przez bezczynność czy świadome działanie, to Prezydent Zelenski.