Prezydent Rosji Władimir Putin i premier Węgier Viktor Orban wydali wspólne oświadczenie prasowe po rozmowach w Kremlu w Moskwie 5 lipca 2024 r. (Zdjęcie: Alexander NEMENOV / AFP) (Zdjęcie: ALEXANDER NEMENOV/AFP via Getty Images)
BUDAPESZT, Węgry — Dla niektórych Węgrów nadchodzące kwietniowe wybory parlamentarne stanowią szansę na zerwanie z Rosją, krajem, który według wielu ma kontrolę nad ich ojczyzną.
Na stanowisku od 2010 roku, premier Węgier Viktor Orban stworzył więzy polityczne i gospodarcze z Moskwą, jednocześnie blokując pomoc UE dla Ukrainy i pogłębiając rozdźwięk między Budapesztem a Brukselą.
Dla niektórych przeciwników Orbana, którzy przybyli na wiec partii Tisza w Budapeszcie 15 marca, była to okazja do odrzucenia pro-rosyjskiej polityki rządu.
„Nie sądzę, że ci ludzie chcą należeć do Rosji” — powiedział zwolennik Tisza dla Kyiv Independent podczas wiecu.
Wybory 12 kwietnia, jak stwierdził, są ostatnią szansą na „zmianę obecnego systemu politycznego — w przeciwnym razie staniemy się Białorusią”.
'Rosjanie, wracajcie do domu'
Gdy zwolennicy Tiszy zbierali się na swoją manifestację, Orban przemawiał na konkurencyjnym wiecu pro-rządowym — obecny był również Kyiv Independent — w pobliżu budynku węgierskiego parlamentu.
Premier coraz bardziej podkreślał Ukrainę w swojej kampanii, a jego najwyżsi urzędnicy używali przemówień z 15 marca do opluwania ukraińskiego przywództwa.
Tłum zwolenników Fideszu odbił ich ton, wznosząc buczenie przy wspomnieniach o Ukrainie i oklaskując za każdym razem, gdy była potępiana.
Jednak głos ze strony przeciwnej przeszedł, gdy młody mężczyzna, przechodząc obok wiecu, zawołał do tłumu motto Węgierskiej Rewolucji z 1956 roku: „Rosjanie, wracajcie do domu!”
To samo motto było słyszane później, gdy lider Tiszy, Peter Magyar, zwrócił się do swoich zwolenników.
„Przyjaciele, w latach 1848-49 i 1956, nasze rewolucje i wolność zostały zduszone, zakrwawione” — powiedział lider opozycji, odnosząc się do dwóch węgierskich rewolucji, obu stłumionych z pomocą broni rosyjskiej.
„Rosjanie przyjechali i zostali. Stłamsili rewolucję, ale nigdy nie zdołali nas złamać.”
Podczas gdy UE starała się odzwyczajać od rosyjskiej energii po inwazji na Ukrainę, rząd Orbana tylko zacieśnił swoją zależność. Większość węgierskiego gazu ziemnego i około 90% kupowanego przez kraj ropy pochodzi z Rosji na rok 2025.
Oprócz Słowacji, Węgry są jedynym krajem UE, który nadal korzysta z wyłączenia z unijnych sankcji dotyczących zakupu rosyjskiej ropy naftowej przez rurociąg Drużba.
Zależność ta sięga także do sektora nuklearnego, ponieważ Rosatom z Rosji stoi na czele inicjatywy budowy węgierskiej elektrowni jądrowej Paks-2.
Partia Tisza zobowiązała się zakończyć zależność od rosyjskiej energii do 2035 roku i przejrzeć projekt nuklearny.
Podczas swojego przemówienia Magyar również powtórzył swoje zarzuty, że Orban zaprosił rosyjskich agentów, aby pomogli wzmocnić swoją kampanię.
Wielu obecnych na wiecu uznawało obawy przed ingerencją Rosji.
„Nasza historia pokazuje, że nie byłoby to pierwszy raz” — skomentowała Katalin, zwolenniczka Tiszy, wypowiadając się na temat podejrzeń. „I niestety trzeba powiedzieć, gdy spojrzeć na globalną politykę, nie jest to ostatni raz”.
Viktor Molnar, inny zwolennik Tiszy, podzielał obawy, że Fidesz może „oszukiwać” w wyborach przy pomocy zewnętrznej pomocy — czy to „z USA, czy z Rosji”.
Orban utrzymuje ciepłe stosunki nie tylko z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, ale także z prezydentem USA Donaldem Trumpem, obaj wspierają prawicowych populistów i eurosceptyków.
„Jesteśmy naprawdę na rozdrożu dla Węgier, czy naprawdę należymy do Europy… czy cofamy się w czasie, gdzie należymy do niezbyt przyjaznego Wschodu” — stwierdziła Katalin.
Ukraina nie jest priorytetem
Kampania Magyara skoncentrowała się na kwestiach wewnętrznych — takich jak koszty życia i korupcja — ale prorosyjska postawa rządu stanowi również słabość, z której opozycja może skorzystać.
„Relacja Orbana z Rosją odgrywa bardzo istotną rolę w kampanii wyborczej” — powiedział Daniel Hegedüs, dyrektor w Instytucie Polityki Europejskiej (IEP), dla Kyiv Independent.
„Bycie antyrosyjskim jest teraz kluczowym czynnikiem mobilizującym dla wyborców opozycji”.
Jednakże, w węgierskim kontekście, „antyrosyjski” nie zawsze przekłada się na „pro-ukraiński”.
Sondaż opinii z grudnia 2025 roku pokazuje, że podczas gdy większość Węgrów czuje większe związki z Zachodem niż z Rosją, Moskwa i Kijów są widziane z niemal równym sceptycyzmem.
Więcej Węgrów ma negatywny stosunek do Ukrainy (71%) niż do Rosji (68%), według badań Policy Solutions. Około połowa widzi oba kraje, Ukrainę i Rosję, jako zagrożenie dla swojej ojczyzny.
Zwolennicy Tiszy mają tendencję do mniej krytycznego podejścia do Ukrainy, podczas gdy wyborcy rządowi są łagodniejsi wobec Rosji — ale większość obu grup negatywnie ocenia oba kraje, na podstawie sondażu.
Niektórzy uczestnicy, którzy rozmawiali z Kyiv Independent na wiecu Magyara, nie aprobują antyukraińskiej krucjaty rządu.
Ostatnie miesiące przyniosły wzrost napięcia między Kijowem a Budapesztem, gdy Orban oskarżył Ukrainę o groźby i szantaż w związku z zawieszeniem przepływu ropy przez rurociąg Drużba.
„Nie mamy problemów z ludźmi ukraińskimi; myślę, że naród ukraiński ma lepsze rzeczy do zmartwień niż zajmowanie się węgierskimi politykami” — powiedział jeden z zwolenników Tiszy, nazywając spór „zmyślonym” problemem.
W tym samym czasie wielu uczestników stwierdziło, że nie uważają relacji z Ukrainą za priorytet.
„To nie obchodzi mnie” — powiedział Viktor Molnar. „Obchodzi mnie jedynie nasz dom, nasz kraj… żeby każdy mógł żyć w lepszej Węgrzech”.
Zdaniem Katalin, Węgrzy muszą naprawić swoje wewnętrzne podziały; dopiero wtedy mogą pracować nad naprawą relacji z Ukrainą i innymi sąsiadami.





