Rosyjski obywatel o kryptonimie „Chornyi” najpierw dołączył do armii rosyjskiej, by walczyć przeciwko Ukrainie, ale później zmienił decyzję, zmienił stronę i obecnie służy w Rosyjskim Korpusie Ochotniczym. Jego historia została opowiedziana przez dziennikarzy z Suspilne.
Chornyi mówi, że po zmianie strony jego krewni odwrócili się od niego. Pomimo tego, nalega, że nie chce walczyć obok rosyjskich okupantów.
„Nie chcę brać w tym udziału wraz z nimi… Podjąłem decyzję — wolałbym bronić,” twierdzi.
„Powiedziano nam, że będziemy witani otwartymi ramionami”
Zdaniem bojownika, dołączył do rosyjskiej armii na początku 2022 roku. W grudniu tego samego roku jego jednostka została wysłana do tymczasowo zajętego Enerhodaru w obwodzie zaporoskim.
Tam po raz pierwszy zetknął się z rzeczywistością wojny, która różniła się znacznie od tego, co mówił im rosyjski dowództwo.
„Powiedziano nam, że praktycznie będziemy witani otwartymi ramionami. Ale patrząc na ludzi… Zwykli cywile po prostu blokowali sprzęt wojskowy swoimi ciałami, gdy próbował wjechać,” mówi Chornyi.
„Wysłali nas jako sygnał świetlny”: jednostka została przeniesiona do Doniecka
Po zobaczeniu prawdziwej sytuacji i działań dowództwa, mężczyzna postanowił opuścić rosyjską armię. Jednak on i pięciu innych żołnierzy zostali ukarani i przemieszczeni w kierunku Doniecka.
Tam jednostka, jak twierdził, została efektywnie pozbawiona wsparcia.
„Dlatego nas wysłali. Żebyśmy działali jak sygnał świetlny, żeby zobaczyć, czy tam jest wroga czy nie, czy zostaniemy wyeliminowani czy nie,” tłumaczy.
„Nawet myślałem o poproszeniu ich, żeby mnie zastrzelili”
W końcu Chornyi postanowił poddać się ukraińskim żołnierzom. Mówił, że nie chce wracać do rosyjskiej armii i nawet myślał o śmierci.
„Chyba powiedziałem strażnikowi, żeby mnie zastrzelił. Przyszła mi taka myśl. Bo ja też nie wracałem,” ujawnia.
Dzieli się swoimi informacjami na temat możliwości rosyjskich
Po dwóch miesiącach w niewoli mężczyzna dołączył do Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego, który walczy po stronie Ukrainy. Twierdzi, że jego doświadczenie w rosyjskiej armii pozwala mu przekazać kluczowe informacje o pozycjach wroga.
„W Enerhodarze to miejsca, gdzie gromadzi się wróg, gdzie mogą być zlokalizowani, gdzie jest stacjonowany sprzęt… jest dużo różnych informacji,” zauważa.
Wcześniej dowódca tej jednostki powiedział, że jest niemożliwe przekonanie Rosji do podjęcia działań pokojowych przy stole negocjacyjnym. Moskwa nie chce pokoju. Chce pokazać światu swoją siłę na polu bitwy. Rosja nadal wysyła około 30,000 żołnierzy każdego miesiąca.





