W dniu 27 stycznia 2026 r. Anne Applebaum – laureatka Nagrody Pulitzera za książkę „Autocracy, Inc.”, argumentującą, że autokratyczne systemy przetrwają dzięki współpracy elit, wybiórczej ślepocie i gotowości szanowanych instytucji do odwracania wzroku – wygłosiła wykład na temat autokracji w Blavatnik School of Government na Uniwersytecie Oksfordzkim i publicznie podziękowała za wsparcie uczestnikom, w tym kanclerzowi Lordowi Hague.
Blavatnik jest osobą objętą sankcjami Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy w grudniu 2023 r. Do drugiej połowy 2022 r. posiadał około 8% pośredniego udziału, wartego około 610 milionów dolarów, w Rusalu, producencie aluminium, którego zarząd był zamieszany w werbowanie bojowników i materialne wsparcie wojny Rosji przeciwko Ukrainie.
Jest wymieniany przez Free Russia Forum Garry’ego Kasparova jako kluczowy ułatwiacz i beneficjent putinizmu. Jego metody są pokazane jako sposób zastraszenia zachodnich dziennikarzy do samoocenzury.
Albo, jak ja preferuję bardziej trafne określenie: Blavatnik to kremligarach.
Applebaum wie, jak wygląda oczyszczanie reputacji. Napisała na ten temat książkę. Pytanie brzmi, dlaczego w tym uczestniczyła – i ile to kosztuje Ukrainę i Zachód.
Sprzeczność
W ostatnich miesiącach Applebaum kilkakrotnie i zdecydowanie krytykowała Steve’a Witkoffa – wysłannika Trumpa do Rosji, kwestionując jego motywy finansowe, nazywając go ułatwiaczem wojny Putina, oskarżając o powtarzanie punktów rosyjskich. Na tym wykładzie i na innych platformach zadaje konkretne pytania o to, kto czerpie korzyści finansowe z układu z Ukrainą i jak to wpływa na politykę zagraniczną administracji Trumpa.
Żartobliwie, na wykładzie Blavatnik zaczyna demonstracyjnie ziewać i zasypiać (około 40. minuty), gdy Anne plecie o powiązaniach z kleptokratami wpływających na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych.
Coś, o czym Applebaum nie wspomina – ani w „The Atlantic”, ani na CNN, ani na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium – to to, że najważniejszym partnerem biznesowym Witkoffa jest człowiek, którego publicznie podziękowała na Uniwersytecie Oksfordzkim.
Steve Witkoff wspólnie prowadzi ogromny projekt luksusowej nieruchomości w Nowym Jorku z Access Industries Blavatnika, elitarnym hotelem oraz projektem resortu golfowego na 200 akrach na Florydzie. Jak donosi Popular Information, Witkoff utrzymywał tę współpracę, będąc głównym negocjatorem Trumpa w wojnie – tej samej wojnie, w której Blavatnik miał udziały w firmie oskarżonej o wsparcie wysiłku wojskowego Rosji.
Witkoff to sojusznik przyjazny dla Rosji, który powtarza punkty rosyjskie i negocjuje warunki, które szokują europejskich liderów i zaskakują Kijów. Jego kluczowym partnerem biznesowym został znormalizowany przez te same instytucje, które powinny podnosić alarmy.
Kiedy napisałem do Applebaum na ten temat, odpowiedziała, że chętnie wygłosi wykład przed każdym oligarchą i że Blavatnik School raczej nie zmieni swojej nazwy. To niezwykła reakcja osoby, która zasiadała w zarządzie Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji, który w 2021 roku zorganizował raport o czyszczeniu reputacji w zachodnich uczelniach, który wyraźnie wspominał o Blavatniku.
Późny dysydent Władimir Bukowski przewidział to. Kiedy wspólnie podpisaliśmy w 2015 roku list przeciwko darowiznom Blavatnika, Bukowski powiedział mi, że główną lekcją, którą biorą studenci z Blavatnik School, jest to, że dwulicowość działa. Można mówić wiele miłych słów o dobrej rządności, walce z kleptokracją – a następnie prezentować kremligarchę jako szanowaną postać i publicznie mu podziękować przed tłumem.
Szkoła, którą zbudowała cisza
Wykład Applebaum nie był izolowanym błędem. Blavatnik School ma tendencję do dawania głosu postaciom powiązanym z sieciami związanymi z Kremla, podczas gdy praktycznie nie produkują nic na tematy, które można by oczekiwać, że wiodąca europejska uczelnia rządowa zgłębi: kremligarach, egzekwowaniu sankcji i mechanizmach rosyjskiego wpływu na Zachodzie.
Szkoła gościła ministra finansów Putina, Alekseja Kudrina, na wykładzie. Gościła Włodzimierza Ashurkowa, de facto lobbystę dla Alfa Group, który wraz z byłym asystentem Nawalnego, Leonidem Wolkowem, został przyłapany na próbach ocieplenia partnerów Blavatnika z Alfy – wszyscy oni objęci sankcjami w Wielkiej Brytanii, USA i na Ukrainie. I zaoferowała platformę „masterclass” dla Petera Mandelsona – związanego z opancerzonym partnerem Deripaski Blavatnika, sankcjonowanego przez Wielką Brytanię.
Bloomberg ujawnił w zeszłym miesiącu, że Mandelson, były ambasador Wielkiej Brytanii, szukał wizy rosyjskiej dla skazanego na seksualne przestępstwa Jeffreya Epsteina poprzez biuro Deripaski. Mandelson zrezygnował z Izby Lordów, został aresztowany 24 lutego. Jego firma doradcza, Global Counsel, jest na skraju upadku.
Blavatnik School nie wypowiedziała się na ten temat.
Porównajmy wyniki szkoły dotyczące rosyjskiej kleptokracji z wynikami instytucji rówieśniczych w Europie i Stanach Zjednoczonych, a różnica jest rażąca. Ta cisza nie jest przypadkowa. To produkt.
Jak pieniądze wpłynęły
Blavatnik przekazał 75 milionów funtów Oxfordowi w 2010 r. na nową szkołę rządową noszącą jego imię. Wtedy zarobił miliardy z sprzedaży TNK-BP, rosyjskiego joint venture naftowego, w tak intratnej umowie, że w 2013 r. nawet dyktator Władimir Putin publicznie skrytykował zyski z offshorów, jakie wydobyli AAR oligarchowie – wśród nich Blavatnik – z tego.
Między 2010 a 2013 rokiem cicho podzieliłem się obawami dotyczącymi pieniędzy Blavatnika z kierownictwem Oksfordu, w tym Ngaire Woods – obecnie dziekanem Blavatnik School i moim byłym tutor, odpowiedzialnym za globalne zarządzanie i stosunki międzynarodowe. Ostrzegałem przed jego rolą w rosyjskim systemie kleptokratycznym i dowodami na szykanowanie executiwów BP w Rosji.
Nigdy nie chcieli nawet na to spojrzeć.
Inne osoby wyjdzie. Wraz ze mną, wybitni brytyjscy i międzynarodowi dysydenci i eksperci wzywali Oxford i inne instytucje do ponownego przemyślenia swojego związku z Blavatnikiem w latach 2015, 2016 (również po rosyjsku, pokazując nauczanie w Blavatnik School stosujące metody cenzury Putina) i 2019.
Po pełnej skali inwazji rosyjskiej w 2022 r. 31 organizacji – głównie z Ukrainy – a także 215 osób, w tym laureat Pokojowej Nagrody Nobla Oleksandra Matviichuk, zażądały usunięcia nazwiska Blavatnika ze szkoły i innych instytucji.
Reakcja Oksfordu była lekceważąca. Woods i inni administratorzy z zainteresowanymi interesami twierdzili o „globalnych korzyściach” i „solidnym należytej staranności”.
Żądania na mocy Prawa Informacji w 2022 roku przeprowadzonego przez gazetę Cherwell Uniwersytetu Oksfordzkiego pokazały, że było to co najmniej pobieżne: należytą staranność przeprowadzili stosunkowo niżsi pracownicy, których tożsamości Oksford odmówił ujawnienia, niektórzy członkowie Komitetu do Przeglądu Darowizn nie uczestniczyli w spotkaniach, na których omawiano darowiznę Blavatnika, nie skonsultowano żadnych ekspertów od Rosji, osób mówiących po rosyjsku ani byłych pracowników BP czy TNK-BP. Zignorowano kluczowe ostrzeżenia, cenzurowano krytyczne informacje.
Przy założeniu szkoły Woods publicznie chwaliła się, że zignorowała „krytyków”, skupiając się na szkoleniu „nowej globalnej elity”.
„Filantropia” Blavatnika została skrytycznie zbadana przez CNN w 2022 i australijskie ABC w 2025 roku. Historia przypomina sztukę Friedricha Dürrenmatta „Wizyta”: bogaty dobroczyńca oferuje pieniądze miastu w kłopotach, a moralny opór miasta stopniowo się zawala. Oksford był pierwszą dużą zachodnią instytucją, która przyjęła Blavatnika. Administratorzy jak Chris Patten i Woods, wspierani w dużej mierze dysfunkcyjnym Komitetem do Przeglądu Darowizn, zatwierdzili to, co nigdy nie powinno być znormalizowane.
Gdy dzisiaj stawia się im wyzwanie, Woods odmawia dialogu. Maszyna działa w ciszy.
Koszt dla Ukrainy i Zachodu
Czyszczenie reputacji w Oksfordzie nie pozostaje w Oksfordzie. Uprawomocnia dostęp do polityków, kształtuje narracje publiczne i osłabia reżimy sankcyjne.
Blavatnik donatełem politykom z obu stron w USA oraz konserwatystom w Wielkiej Brytanii. Jego instytucjonalna szacowność – zakotwiczona w Oksfordzie, wzmacniana w Harvardzie, uwierzytelniona przez rycerza – sprawia, że każdy kolejny związek staje się łatwiejszy do usprawiedliwienia. To właśnie ta szacowność sprawia, że partnerstwo biznesowe z wysłannikiem prezydenckim USA stało się niemało godne uwagi, co sprawia, że Witkoff odmawia wyjaśnienia swoich biznesowych powiązań z Rosją, co prasa traktuje jako drobną niezręczność, a nie dyskwalifikujący konflikt interesów.
Łańcuch jest śledzalny. Bogactwo powiązane z Kremlem płynie do zachodnich instytucji. Instytucje dają legitymację. Legitymacja daje dostęp do polityków. Politycy kształtują umowy, które determinują przyszłość Ukrainy.
Od piętnastu lat śledzę te sieci – najpierw jako analityk w TNK-BP, gdzie zostałem sfabrykowany jako szpieg przez FSB i łączeni z oligarchami związani z Kremla, a następnie jako kolega w Chatham House, badacz w Hudson Institute i Atlantic Council.
Oglądałem, jak zachodnie instytucje przyjmują pieniądze, których powinny odmówić, gościły ludzi, których powinny była badać, i zignorowały ostrzeżenia, na które powinny zwrócić uwagę.
Wykład o autokracji wygłoszony w szkole sankcjonowanego kremligarcha – bez wspomnienia o kremligarachu – nie jest neutralny. Jest oczyszczaniem. A gdy wykładowca atakuje partnera biznesowego kremligaracha za jego związki z Rosją, bez ujawnienia połączenia, oczyszczanie staje się czymś gorszym.
Staje się tym samym mechanizmem, o którym mówią jej własne książki.
Czy akademicy i studenci z Oksfordu naprawdę chcą pomagać w „praniu reputacji” kremligarchy – dawaniu mu dostępu do czołowych polityków i możliwości naciskania lub cenzurowania zachodniej prasy? Czy chcą, aby wiodąca szkoła rządowa była częścią ugodowego podejścia, które echa najgorszych instytucjonalnych zawodności ubiegłego stulecia?
To nie są pytania retoryczne. Mam nadzieję, że w Oksfordzie i jego Radzie, a także w brytyjskim rządzie, jest wciąż wystarczająco dużo osób zdolnych do podstawowej dedukcji zależności przyczynowo-skutkowej.





