Strona główna Aktualności ’Zdradziłam swój kraj’ — ukraińskie więzienie, gdzie kobiety kolaborantki czekają na Rosję

’Zdradziłam swój kraj’ — ukraińskie więzienie, gdzie kobiety kolaborantki czekają na Rosję

50
0

Nelia Checheta służyła państwu przez dziesięciolecia – najpierw w radzieckiej armii w Turkmenistanie, a później w Ukraińskiej Służbie Ratowniczej – zdobywając oficjalne wyróżnienia po drodze. W wieku 62 lat jej historia nie kończy się wyróżnieniami, ale długim wyrokiem więzienia za kolaborację.

Checheta została skazana za przekazywanie informacji o ruchach ukraińskich oddziałów i samolotów agentowi Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) Rosji. Zaprzeczała, że sprawa została sfałszowana, ale przedstawione w sądzie dowody sugerowały co innego.

W samej tylko 2025 roku w ukraińskich sądach wydano 1115 wyroków skazujących tysiące osób za kolaborację od czasu rozpoczęcia pełnej inwazji. Dla tych uznanych za winnych pomagania Rosji stawki są surowe: do 15 lat więzienia lub dożywocie.

Checheta została skazana na 15 lat więzienia w 2023 roku i obecnie przebywa w południowo-wschodniej Ukrainie w jedynym żeńskim zakładzie karnym dla kolaborantów, gdzie jest w więzieniu wśród około 100 innych więźniów.

Checheta pozostanie w więzieniu do ukończenia 75 lat, ale istnieje niewielka możliwość wcześniejszego zwolnienia w ramach wymiany więźniów. W gorzkim zwrocie, ta nadzieja spoczywa na Rosji: kraju, który jej pomagała, ale który prawdopodobnie nie ma dla niej zastosowania.

Nelia Checheta w żeńskim zakładzie karnym na południowym wschodzie Ukrainy 5 lutego 2026 r. (Olena Zashko / The Kyiv Independent)

Dzień Świstaka

Po dostaniu się do środka, życie w więzieniu upływa jak w „Dniu Świstaka” – każdego ranka powtarza się poprzedni, monotonia ciągnie się latami.

Zimą ponury nastrój pogłębia się, gdy dni zlewa się w szarość. Jednocześnie teren zakładu jest utrzymywany czysto – więźniowie codziennie sprzątają dziedziniec i budynki, w ramach narzuconej im rygorystycznej, godzinowej rutyny.

Zakład został niedawno odnowiony. Władze lokalne kiedyś rozważały jego wykorzystanie jako miejsce dla osób przesiedlonych z powodu wojny, ale ostatecznie pełni inna funkcję.

Więźniowie dzielą pokoje z trzema lub czterema innymi osobami. Niektóre mają jeszcze naklejone dekoracje noworoczne na ścianach, a wielu trzyma zdjęcia bliskich na swoich stoliczkach nocnych. W jednym pokoju wznosi się piramida zrobionych przez innego więźnia dzierganych zabawek. Jedne z tych zabawek i rysunków więźniowie wręczają personelowi więziennemu.

Artem Merkotan, starszy inspektor grupy pracy edukacji społecznej i psychologicznej w zakładzie, trzyma niektóre prezenty więźniów w swoim biurze.

Większość [więźniów] ma trudności z zaakceptowaniem przestępstwa, które popełnili. Nie potrafią pogodzić się z tą rzeczywistością.”

W określonych godzinach więźniowie mają dostęp do kuchni, mogą składać zamówienia online w wyznaczonym sklepie lub odwiedzać kolonialnego fryzjera, którego ceny są umieszczone na jednym z pięter. Połączenia telefoniczne z bliskimi są darmowe dwa razy w tygodniu, ale wideorozmowy kosztują 1,75 hrywien ($0,04) za minutę.

Niektórzy więźniowie mogą pracować na terenie zakładu, zarabiając około 8000 hrywien ($185) miesięcznie – mniej więcej minimalna płaca na Ukrainie. Emeryci również otrzymują emeryturę.

Więźniowie sprzątają teren w żeńskim zakładzie karnym na południowym wschodzie Ukrainy, 5 lutego 2026 r. (Olena Zashko / The Kyiv Independent)

Z tak dużą ilością czasu do spędzenia, wielu więźniów sięga także po książki – często o sprawiedliwości – szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego znaleźli się tutaj i jak się bronić, powiedział Merkotan.

„(Więźniowie) piszą do sądów i szukają pomocy prawnej. Otrzymują również porady od prawników” – powiedział Kyiv Independent.

„Ale większość ma trudności z zaakceptowaniem przestępstwa, które popełnili. Nie potrafią pogodzić się z tą rzeczywistością.”

Psychologowie prowadzą sesje indywidualne i grupowe, podczas gdy personel zakładu organizuje zajęcia społeczne i edukacyjne. Więźniowie często spędzają czas na rysowaniu, w tym patriotyczne obrazy na ukraińskie święta narodowe – paradoks w murach zbudowanych dla osób skazanych za poważne przestępstwo przeciwko państwu.

Malarstwo więźniów widoczne w żeńskim zakładzie karnym na południowym wschodzie Ukrainy, 5 lutego 2026 r.

Kiedy zapytano, jak osoba skazana za zdradę mogła narysować plakat z napisem „Ukraina to pokój i miłość”, Merkotan wyjaśnił, że nie wszyscy więźniowie mają pro-rosyjskie poglądy.

„Są tacy, którzy przyznają się do winy. Wyrażają to w swoich rysunkach. Nikt nie zmusza ich” – powiedział inspektor.

„Usprawiedliwiają swoje czyny przez to, że próbowali przetrwać. Ich zaufanie było wykorzystane w wielu przypadkach”

Ale takie przypadki są bardzo rzadkie.

Nadzieja dla Rosji

Iryna Balan, 61 lat, została skazana w 2023 roku na 5 lat więzienia i pozbawiona prawa do pełnienia funkcji publicznych przez dziesięć lat. Podczas rosyjskiej okupacji Chersonia pomogła w zorganizowaniu nielegalnego referendum we wrześniu 2022 roku w sprawie aneksji, rozdając urny wyborcze i zachęcając mieszkańców do głosowania.

„Chciałam spróbować swoich sił w tej dziedzinie” – powiedziała Balan. „Dzieci mnie odwodziły, ale matka była jak czołg – pchała do przodu”.

Po odzyskaniu przez ukraińskie siły Chersonia, Balan została aresztowana w 2023 roku. Nie tylko pomogła zorganizować referendum, ale także oddała swój głos na przystąpienie do Rosji. Zapytana dlaczego, powiedziała, że liczyła na lepsze życie. Teraz Balan stwierdziła, że przyjęła odpowiedzialność.

Iryna Balan w żeńskim zakładzie karnym na południowym wschodzie Ukrainy 5 lutego 2026 r. (Olena Zashko / The Kyiv Independent)

„Przyznaję się do winy. Wyznaję, że zdradziłam swój kraj” – powiedziała Kyiv Independent.

Zgodnie z aktualnym wyrokiem, Balan ma zostać zwolniona we wrześniu 2028 roku. Jednak złożyła wniosek o dołączenie do ukraińskiego projektu państwowego „Khochu k svoim” („Chcę do swoich” po polsku), mając nadzieję na wymianę do Rosji, gdzie mieszka jej syn.

Koordynacyjne Biuro Ukrainy ds. Behawioru Wojennych Jeńców uruchomiło projekt w lipcu 2024 r., we współpracy z wywiadem wojskowym (HUR), Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz biurem pełnomocnika parlamentarnego do spraw praw człowieka.

Widok pokoju, w którym więźniowie są zakwaterowani w żeńskim zakładzie karnym na południowym wschodzie Ukrainy, 5 lutego 2026 r.

Podczas programu kolaboratorów w areszcie mogą wypełnić ankietę, prosząc o wysłanie ich do Rosji. Niektórzy zgadzają się, by ich dane osobowe zostały opublikowane na stronie internetowej projektu, aby krewni, którzy nie wiedzą, gdzie się znajdują, a nawet władze rosyjskie, mogły to zobaczyć.

Przedstawiciel „Khochu k svoim”, który rozmawiał z Kyiv Independent, podkreślił, że nie jest to wymiana więźniów w tradycyjnym sensie. Ukraina nie może legalnie wymienić swoich cywilów. Zamiast tego, kolaboranci udają się do Rosji, podczas gdy Ukraińcy wracają z rosyjskiego niewoli, dodał przedstawiciel.

Od lutego 2026 roku Rosja trzyma około 7000 Ukraińców w niewoli, w tym cywili – co narusza Konwencję genewską w sprawie ochrony osób cywilnych w czasie wojny, według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Powrót cywilów z terytorium rosyjskiego pozostaje trudniejszy niż zabezpieczenie uwolnienia personelu wojskowego. W 2025 roku Ukraina przeprowadziła 10 wymian więźniów, sprowadzając do kraju 2080 żołnierzy, ale tylko 230 cywilów, poinformowało Biuro Koordynacyjne ds. Behawioru Wojennych Jeńców 20 stycznia.

Więźniowie spędzają czas na zewnątrz żeńskiego zakładu karnego na południowym wschodzie Ukrainy, 5 lutego 2026 r.

Kiedy kolaborant jest wysyłany do Rosji w ramach programu, jego ukraiński wyrok zostaje anulowany. Nikt, kto odszedł w ten sposób, nie wrócił – i jest mało prawdopodobne, żeby takie powrót był łatwy.

„Ukraińska Służba Straży Granicznej będzie decydować o tej sprawie w sposób indywidualny” – powiedział przedstawiciel „Khochu k svoim” w rozmowie z Kyiv Independent na zasadzie anonimowości.

„Nie sądzę, że ​​ludzie zostaną natychmiast oskarżeni, ale będą przeprowadzane kontrole, a będzie im trudno dostać się do środka”.

Od początku programu do Rosji wyjechało 170 kolaborantów, według projektu. Setki innych pozostają w niepewności, czekając. Dla niektórych odliczanie na ich profilach internetowych zbliża się do dwóch lat. Rosja rzadko wraca, aby zabrać tych, którzy próbowali pomóc jej w jej działaniach dywersyjnych na Ukrainie.

„Przykładem pokazujemy wszystkim, że nawet jeśli myślisz o kolaborowaniu z wrogiem, to zły pomysł” – powiedział przedstawiciel.

Dla wielu więźniów odbywających kary do 15 lat program oferuje jedną z niewielu realnych szans na skrócenie ich czasu w więzieniu.

Olena Chuieva, 50 lat, jest jedną z nich. Otrzymała długoterminowy wyrok za przekazywanie informacji o pozycjach ukraińskich sił w obwodzie donieckim specjalnym służbom rosyjskim. Chuieva twierdziła, że działała „impulsywnie”, twierdząc, że tylko podejrzewała – ale nie wiedziała na pewno – że korespondowała z rosyjskim agentem.

Przed aresztowaniem Chuieva pracowała jako pielęgniarka w kopalni w Torecku, obwodzie donieckim. Nadal nazywa miasto swoim radzieckim nazwą – Dzierżyńsk – od Fiodora Dzierżyńskiego, jednego z architektów Czerwonego Terroru, bolszewickiej kampanii masowych aresztowań i zabójstw na początku XX wieku.

Teraz Toreck znajduje się pod rosyjską okupacją. Mimo że nie ma krewnych ani domu czekającego na nią w Rosji, Chuieva nazwała perspektywę wyjazdu do kraju, który zajął jej miasto, „logiczną”.

„Kocham Ukrainę i zawsze ją kochałam. Wychowałam się tam. Ale to nie to samo już, rozumiesz? Ukraina zmierza w stronę Europy. Mentalność w Europie jest zupełnie inna. Urodziłam się w Związku Radzieckim” – powiedziała Chuieva.

„Religia jest inna (w Europie)… Ten kalendarz gregoriański. Nie mogę (tego zaakceptować)… Te małżeństwa tej samej płci. Nie rozumiem dlaczego są one akceptowane. To sprzeczne z Bogiem”.