Coś się zmieniło w Tbilisi. Gruziński Sen już nie przejmuje się zachowaniem pozorów.
Zamiast tego, reżim uderza prewencyjnie – demontując każdą jednostkę mobilizacji społecznej i pchając kraj w stronę zarządzanej biedności i emigracji. Rozwijający się proces to systematyczne niszczenie społecznej i gospodarczej struktury Gruzji. Ale jest pośpieszny i łamliwy.
Od końca stycznia do połowy lutego 2026 roku reżim rozpoczął represje, wymierzone w liderów demokratycznych i kadry uniwersyteckie, apteki w okolicach, oraz samochody sprowadzane zza granicy – wszystko na raz, z szybkością i zakresem, które przeczą zwykłemu autorytarnemu scenariuszowi.
Typowo reżimy stopniowo zaciskają śrubę, oszczędzając najbardziej surowe środki na czas po stłumieniu oporu. W Gruzji wszystko dzieje się podczas gdy partie polityczne, społeczeństwo obywatelskie i niezależne media wciąż funkcjonują – oraz gdy ludzie protestują codziennie od ponad roku i pół. Więc czemu ta pośpiech?
Ponieważ Gruziński Sen wie, że jest strukturalnie słaby – i stawia wszystko na jedną kartę.
Przestępstwo niezgody
Centrum uwagi jest wszechogarniające „Prawo dotacji”, które szybko przepychane jest przez parlament. Teoretycznie, mogłoby ono skierować się nie tylko przeciwko politykom opozycji i organizacjom społeczeństwa obywatelskiego, ale również przeciwko przekazom pieniężnym z diaspor, a nawet podstawowym transakcjom międzyludzkim.
Prawo również kryminalizuje „lobbing zewnętrzny” – zasadniczo wszelką aktywność za granicą promującą demokrację w Gruzji lub popularyzację integracji z UE.
Aby zrozumieć stawkę, należy zauważyć, co faktycznie robi finansowane zagranicą społeczeństwo obywatelskie w Gruzji. Gruzińskie organizacje pozarządowe otrzymują ponad 90% swoich funduszy z zagranicy – i wykonują pracę, której nie wykonuje rząd: monitorują wybory, prowadzą śledztwa korupcyjne, zapewniają pomoc prawną, prowadzą schroniska, wspierają dziennikarstwo śledcze.
Jak napisała uczona Julie George, „to, co wiele organizacji pozarządowych robi w Gruzji, to zarządzanie, którego rząd nie dokonuje”.
Gruziński Sen od 2024 roku pracuje nad zniszczeniem tej infrastruktury, gdy przeprowadził rosyjski styl prawa o agentach zagranicznych, wymagające od organizacji otrzymujących ponad 20% swoich funduszy z zagranicy rejestracji jako „dążące do interesów obcej potęgi” – z uciążliwymi karami za brak zgodności.
Zdecydowana większość około 26 000 Gruzińskich NGO odmówiła rejestracji.
Prawo o dotacjach eskaluje od kar po więzienie. Zaciera granice między legalnością a nielegalnością w stopniu, że opinia publiczna zastanawia się, jak teraz wygląda prawidłowe postępowanie.
Wielu ekspertów prawa w Gruzji to potwierdziło, w tym Tamar Oniani, Przewodnicząca Młodych Prawników Gruzińskich (GYLA). Z karą karną do 6 lat – a w niektórych przypadkach do 12 lat – szeroki zakres i niejasne sformułowanie nie wykluczają zasiliwania (11,9% gruzińskiego PKB w 2024 roku). Wyjątek został potwierdzony tylko ustnie przez niektórych posłów Gruzińskiego Snu.
Ściganie opozycji
Reżim rozważa również zakaz – i karę więzienia – za odmowę uznania „legitymacji podmiotów konstytucyjnych” (czytaj: legitymacji Gruzińskiego Snu). Trzech przewodniczących partii opozycyjnych, Zurab Girchi Japaridze, Giorgi Vashadze i Nika Gvaramia, właśnie opuścili więzienie, ale ich paszporty i dowody osobiste zostały skonfiskowane, aby uniemożliwić im wyjazd z kraju i stają przed dalszym ściganiem.
Załamienie na uczelniach
W długo oczekiwanej, lecz nagłej decyzji o „jedno miasto – jedna wydział” reżim skutecznie wytrzebił większość państwowych uniwersytetów.
Uniwersytet Stanowy Ilia, najbardziej znaczący uniwersytet krytyczny wobec rządu, ma zezwolenie na utrzymanie zaledwie 2 wydziałów i 8% swoich poprzednich przyjęć – praktycznie zamknięcie.
Minister Edukacji Givi Mikanadze stwierdził, że wszystkie dotknięte uniwersytety dowiedziały się o zmianach podczas jego spotkania. Programy licencjackie skracają się z 4 lat do 3; programy magisterskie z 2 lat do 1.
Nie jest to reforma edukacyjna. Poprzez likwidację wydziałów i skracanie stopni, reżim deuropeizuje młodzież.
Premier Irakli Kobakhidze nie ukrywa, że agresywne zmniejszenie liczby studentów ma na celu zapełnienie niedostatecznie obsadzonych sektorów – często nisko płatnych miejsc pracy w kraju, gdzie mediana miesięcznej pensji wynosiła równowartość 420 euro w 2025 roku, podczas gdy ceny dorównywały Europie Zachodniej (jak sam przyznał Kobakhidze).
A policyjny aparat, wykonujący tę represję, jest szczupły, ideologia nieobecna, a społeczeństwo już zna Zachód – i uważa go za swój dom.
Ofensywa na uczelniach nie jest popularna. Gruzini już nazywają to „deformacją”.
Tymczasem Gruziński Sen uruchomił telewizyjne „debaty” ze swoimi własnymi pełnomocnikami na temat „konieczności” integracji z UE. W Gruzji, gdzie integracja z UE i NATO jest konstytucyjnie zagwarantowana i uważana przez przytłaczającą większość za nienegocjowalną, organizowanie debat z pełnomocnikami, którzy otwarcie opowiadają się za „neutralnością”, służy jednemu celowi: normalizacji pomysłu porzucenia Europy.
Istnieją od dłuższego czasu sugestie, że Gruziński Sen będzie dążył do uzyskania konstytucyjnej większości w najbliższych wyborach i całkowicie wykreśli z Konstytucji członkostwo w UE i NATO.
Przekształcanie gospodarki od góry
Państwowa Służba Bezpieczeństwa obecnie przeprowadza audyt w supermarketach, a komisja parlamentarna została powołana do zbadania wysokich cen na jedzenie, paliwo i leki.
Kobakhidze zaproponował również zakaz, ile aptek i supermarketów może funkcjonować w pobliżu siebie – ruch, który zmieniłby gospodarkę detaliczną i codzienne życie w całym kraju. Gruzińskie Stowarzyszenie Farmaceutów ostrzega, że zmniejszenie liczby aptek zwiększy ceny, a nie obniży.
Gruzja zakazała importu samochodów starszych niż 6 lat, niepopularną, pozornie niekonieczną decyzję, której rząd zaniepokojony masowym wizerunkiem już prawdopodobnie by się wystrzegał, zwłaszcza w warunkach już skonfliktowanej legitymizacji.
Jednakże nie jest do końca jasne, w jaki sposób krok przeciwko sąsiedzkim aptekom i supermarketom przyniesie korzyści reżimowi. Jednakże motywacje Gruzińskiego Snu do monopolizacji zasobów finansowych w kraju są jasne z szerokiego kontekstu.
Ograniczenie opcji sklepów i aptek przekształca gospodarkę i ryzykuje dalsze wpływy w kierunku firm powiązanych z reżimem, kosztem różnorodności gospodarczej i niezależności gospodarczej społeczeństwa, zwłaszcza że Gruzja jest pełna małych, rodzinnie prowadzonych sąsiedzkich supermarketów. Niezależność gospodarcza jest oczywiście jedną z podstawowych filarów oporu w teorii politycznej.
Podczas gdy te fakty jeszcze nie miały miejsca, ważne jest analizowanie trajektorii i retoryki Gruzińskiego Snu, aby przewidzieć co dalej – a ze względu na ich pośpieszne tempo, jakiekolwiek narzędzia gotowości do analizy i reakcji na rozwijające się wzorce w Gruzji są przedwczesne.
Zrujnowanie uczelni, gnębienie rogu aptek – to już nie tylko kryzys polityczny. Reżim rozłamuje tkankę codziennego życia Gruzinów.
Międzynarodowa izolacja staje się instytucjonalna
Wraz ze wzrostem wewnętrznej represji, międzynarodowa izolacja Gruzińskiego Snu się zaostrza – nie tylko pod względem reputacji, ale także wykluczenia instytucjonalnego. Reżim został wykluczony bardziej konsekwentnie niż jakikolwiek reżim hybrydowy na kontynencie europejskim, i znacznie bardziej niż Azerbejdżan, którego Zachód uważa za geopolitycznie ważny.
Na przykład rząd Serbii jest krytykowany, ale wciąż współpracuje, jest traktowany jak legitymacyjny. UE i demokratyczni aktorzy potępiają zanik demokracji, ale kontynuują współpracę, spotykając się osobiście z członkami rządu serbskiego. To wielokrotnie powoduje znaczącą frustrację wśród serbskich protestujących. Prezydent Vucic nadal prowadzi negocjacje akcesyjne z UE i przedstawia siebie jako racjonalną, transakcyjną siłę, biorącą udział w grze wielowektoryjnej.
Reżim Gruzińskiego Snu zakładał, że Europa w końcu zaakceptuje Gruzję taką, jaką jest – kolejne dyktaturę w sąsiedztwie. Poprawa stosunków między Armenią i Azerbejdżanem musiała być zimnym prysznicem, a szczególnie TRIPP, nowym projektem łączności i tranzytu między, a przez, oba państwa, promowanym przez prezydenta Trumpa.
Reżim otwarcie wyraża frustrację z powodu braku możliwości budowania funkcjonalnych relacji z administracją Trumpa, co doskonale pokazała wizyta wiceprezydenta Vance’a na przełomie lutego 2026 r. w Armenii i Azerbejdżanie, ale nie w Gruzji.
24 lutego 2026 r. Wielka Brytania nałożyła reżimowi Gruzińskiego Snu reżim sankcji wobec jego kluczowych propagandowych mediów, Imedi TV i POSTV, za rozpowszechnianie dezinformacji na temat Ukrainy i pomaganie Rosji w działaniach dezinformacyjnych.
Być może najcięższy długoterminowy cios instytucjonalny do tej pory miał miejsce 29 stycznia 2026 r.: 24 państwa OBWE wezwały mechanizm moskiewski OBWE.
Pomimo niefortunnego nazewnictwa, Mechanizm Moskiewski to narzędzie do dochodzenia w sprawie brutalnych naruszeń praw człowieka na miejscu – i nie wymaga zgody władz. Misja ustalająca fakty rozpoczęła działalność w Gruzji 11 lutego.
Sama inwokacja umieszcza Gruzję w gronie Rosji, Białorusi i Turkmenistanu. Mechanizm był już używany w sprawie Czeczenii, wojen jugosłowiańskich i inwazji Rosji na Ukrainę, w tym traktowania ukraińskich jeńców wojennych w lipcu 2025 r.
Mechanizm Moskiewski OBWE nie wywołuje automatycznie dalszych ukierunkowanych sankcji. Ale jest to formalne instytucjonalne ostrzeżenie – a dalsze sankcje ukierunkowane stają się kwestią wiarygodności zachodnich rządów.
11 lutego państwa UE (za wyjątkiem Węgier i Słowacji) zagłosowały za zawieszeniem bezwizowego ruchu dla posiadaczy dyplomatycznych i służbowych paszportów gruzińskich. Decyzja wejdzie w życie na początku marca.
Strukturalna słabość autokracji w Gruzji
Gruziński Sen autoryzuje z błyskawiczną prędkością i wszechstronnym zakresem. Ale nie dysponuje silnym aparatem bezpieczeństwa, żadną ideologią mobilizującą, ani żadną pozytywną wizją przyszłości narodowej.
Kultura polityczna autokracji w Gruzji nie jest normą. Publiczność coraz bardziej poszukuje realnej alternatywy, a Gruzini uważają Zachód za swój dom cywilizacyjny.
„Chińskie inwestycje, rosyjski kapitał i arabskie projekty budowlane są znacznie mniej zarządzalne i stabilne niż np. dochody z ropy i gazu” – pisze Bashir Kitachaev dla Carnegie Politika.
Komentując dalej Kitachaeva: „Rząd w Tbilisi może więzić opozycyjnych działaczy, rozpraszać demonstracje i zakazywać partii opozycyjnych, ale dopóki nie zlikwiduje potencjału nowych fal publicznego protestu, nie będzie w stanie ustanowić naprawdę stabilnego reżimu autorytarnego.” Tylko nie zgadzam się z określeniem Gruzińskiego Snu jako „rządu”.
Pomimo całej swojej nieostrożności reżim wciąż trzyma się pewnych pozorów rządów hybrydowych. Jest zaniepokojony dalszym międzynarodowym naciskiem – kolejnymi ukierunkowanymi sankcjami, zamrożeniem pożyczek przez międzynarodowe inst







