Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił, że Francja i Wielka Brytania obecnie są gotowe do rozmieszczenia swoich kontyngentów na Ukrainie po zakończeniu wojny, każdy z siłą jednej brygady, którą szacuje na 5 000 członków służby.
„Brygady różnią się. W naszym rozumieniu do 5 000 to jedna brygada. Tak to dzisiaj widzimy. Wielka Brytania i Francja, oficjalnie, gdy podpisaliśmy naszą deklarację ze wszystkimi członkami Koalicji Chętnych, rozumiemy, że te dwa kraje są już gotowe do dostarczenia jednej brygady każdy,” powiedział Zełenski w wywiadzie dla AFP w piątek, pełna wersja którego została opublikowana na YouTube.
Wspomniał również o „sygnałach ze strony niektórych innych państw, które byłyby gotowe wzmocnić Ukrainę swoją obecnością na poziomie kontyngentu,” ale na pytanie o liczby odpowiedział: „Nie ma takiej liczby.”
Na pytanie, gdzie dokładnie zostanie rozmieszczony obcy kontyngent, prezydent oświadczył, że strona ukraińska chciałaby go widzieć bliżej linii frontu. „Oczywiście nikt nie chce stać na pierwszej linii. Naturalnie Ukrainie chciałoby, aby nasi partnerzy stali na pierwszej linii razem z nami. Uważam, że to jest logiczne,” powiedział Zełenski.
Zauważył, że Polska nie potwierdziła intencji wysłania swojego kontyngentu na Ukrainę, „ale jeśli zaproponuje swoją obecność i sugeruje bycie we Lwowie, tego nie potrzebujemy; tak nie działamy.” „Jeśli mówisz, że Białoruś stanowi takie samo zagrożenie dla waszych krajów, jak Rosja dla nas, to dlaczego wasze wojska nie stoją tutaj na pierwszej linii na granicy z Białorusią — mam na myśli Ukraina-Białoruś? Tam nie ma takiego zagrożenia, ale dla nas ważne jest, abyśmy mieli tam partnerów, na których możemy liczyć. Wtedy moglibyśmy rozmieścić własny silny kontyngent, własne silne wojsko, w innym kierunku,” wyjaśnił głowa państwa, odnosząc się zarówno do Polski, jak i państw bałtyckich.
W odpowiedzi na pytanie o liczbę wojsk, które Ukraina potrzebuje w obcym kontyngencie, Zełenski odpowiedział, że zależy to od komponentu technicznego. „Na przykład, kiedy mówimy o 'zapasie dającym ducha’ ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, nie oznacza to konieczności obecności ich wojsk w dużych ilościach. Nie — jest obrona powietrzna, jest koordynacja, jest wywiad, jest gotowość do wsparcia z powietrza, itp. To są już silne gwarancje w zasadzie. Więc pytanie nie dotyczy nawet liczby osób. Choć na pewno nie zaszkodziłoby,” powiedział.
Prezydent dodał, że „nie bardzo wierzy”, że liczba obcego kontyngentu mogłaby sięgnąć 100 000 i powiedział, że 50 000 byłoby „bardzo dobrą” liczbą.
„Ale ponownie, jeśli przyjrzymy się na przykład, gdyby do stacjonowania miało dojść kilkanaście poważnych okrętów wojennych na morzu, plus nasze drony morskie, a okręty pochodziłyby od partnerów, to w niektórych przypadkach, być może nie z liczbą osób, ale z liczbą samolotów czy liczba okrętów, itp., wsparcie można by zapewnić. Więc pytanie zależy od tego,” wyjaśnił Zełenski.
Na pytanie, czy istnieje porozumienie czy potwierdzenie od partnerów co do gotowości ich kontyngentu do walki, a nie tylko stania, odpowiedział „nie ma takiej odpowiedzi.” „Wszyscy boją się takich odpowiedzi, i wszyscy boją się takich pytań. No, wszyscy się martwią, bo gdy o tym mówimy, zadaję takie pytania. Kwestia przy jakichkolwiek gwarancjach bezpieczeństwa to: co zrobią partnerzy jeśli? Jeśli lub kiedy? I na razie, moim zdaniem, jeśli tego nie spisano na papierze, to tylko dyskutujemy na ten temat. I moim zdaniem, dzisiaj jest jeszcze za wcześnie, aby dać odpowiedź, a odpowiedź musi być prawna i w dokumentach. To jest ważne dla Ukrainy, ważne dla partnerów — jaki jest ich mandat, jak ich wojsko będzie działać w przypadku zagrożenia. I to jest bardzo ważne, moim zdaniem, dla Rosjan. Muszą jasno wiedzieć: jeśli coś jest spisane na papierze, że tak będzie, to tak będzie,” dodał Zełenski.







