Zdjęcie: https://eurosolidarity.org/2026/02/12
Podłoże sankcji wobec ukraińskiego posła i lidera partii Solidarność Europejska Petra Poroszenki nie zostały publicznie ujawnione od roku wprowadzenia, jak wynika z oświadczenia opublikowanego w czwartek na stronie internetowej tej siły politycznej.
„Od roku ci, którzy fabrykowali i narzucali te sankcje, nie dostarczyli społeczeństwu ani sądowi rozpatrującemu sprawę ich bezprawności żadnych dowodów istnienia zagrożenia bezpieczeństwa narodowego Ukrainy ze strony Poroszenki. Brak tych dowodów był oczywisty dla wszystkich od samego początku. Nawet dla Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, która odmówiła sfabrykowania zgłoszenia. Kogoś to kosztowało stanowiska, ale zachowało honor,” powiedział Volodymyr Wiatrowicz, poseł z frakcji, w rocznicę nałożenia sankcji na Poroszenkę.
Według niego, sankcje na Ukrainie zamieniły się nie tylko w narzędzie polityczne, ale także komercyjne. „Sankcje są nakładane, znoszone, zapomniane, używane do szantażu pieniężnego. A osoby podejrzane o korupcję na dużą skalę i inne nadużycia brały udział w fabrykowaniu sankcji przeciwko Poroszence,” zaznaczył poseł.
„Takie działania Zełenskiego dewaluują prawo o sankcjach, mające na celu zwalczanie zagrożeń zewnętrznych dla bezpieczeństwa narodowego Ukrainy. Dyskredytują one organy państwowe w oczach obywateli, zdecydowana większość z nich uważa te sankcje za motywowane politycznie. Dyskredytują one także nas przed naszymi partnerami europejskimi… Te haniebne sankcje muszą zostać zniesione, a ci, którzy je sfabrykowali, muszą ponieść zasłużoną odpowiedzialność,” podkreślił Wiatrowicz.
Współprzewodnicząca frakcji parlamentarnej Solidarność Europejska, Iryna Heraszczenko zauważyła, że „w tym roku nie usłyszeliśmy ani jednego powodu do nałożenia sankcji, a tymczasem otwarto 120 postępowań karanych przeciwko Poroszence.”
„Nasze informacje wskazują, że w najbliższym czasie dojdzie do kolejnej prowokacji ze strony Państwowego Biura Śledczego, które przygotowało przeprowadzenie rewizji w domu Poroszenki, w naszej frakcji. Chcę od razu powiedzieć, że będziemy postrzegać takie działania organu, który został ujawniony na taśmach Minżika, który od dawna potrzebuje reformy, i jest to wymaganie naszych partnerów europejskich, jako kontynuację czystek na polu politycznym, kontynuację czystek na opozycji,” powiedziała Heraszczenko.
Jak podano, 13 lutego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret w sprawie decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy z 12 lutego 2025 roku „W sprawie zastosowania osobistych specjalnych ekonomicznych i innych środków ograniczających (sankcji)”. Zgodnie z załącznikiem do dokumentu, sankcje nałożono na pięć osób: Poroszenkę, Ihora Kolomojskiego, byłego właściciela banku Finance and Credit Konstantina Żewago, byłego współwłaściciela PrivatBanku Genadija Boholubowa oraz byłego posła Wiktora Miedwiedczuka.
Poroszenko odwołał się od sankcji do Sądu Najwyższego. 17 kwietnia sąd rozpoczął rozpatrywanie roszczenia w obecności posłów ukraińskich, a także dyplomatów z misji Unii Europejskiej, przedstawicieli ambasad Niemiec, Polski, Austrii, Szwecji, Litwy i Danii. Przedstawiciele Poroszenki podkreślają, że sankcje zostały nałożone nielegalnie jako obywatelowi Ukrainy, który przebywa w kraju, podczas gdy jedynie Rosja uważa go za „terrorystę”. Dlatego nie ma podstaw do sankcji zgodnie z prawem.
W grudniu sąd dołączył do akt sprawy decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 16 października 2025 roku, zgodnie z którą osoby objęte sankcjami na Ukrainie nie mają wystarczającej możliwości ochrony swoich praw i odpowiednich gwarancji proceduralnych podczas sądowego sprawdzania decyzji o nałożeniu sankcji.







