Piesi idą ulicą w trakcie przerwy w dostawie prądu w Kijowie, na Ukrainie, 15 stycznia 2026 r., w czasie inwazji Rosji na Ukrainę. (Siergiej Gapon / AFP za pośrednictwem Getty Images)
Stolica Ukrainy zmaga się obecnie z „najtrudniejszą” zimą wojny, gdy jej infrastruktura energetyczna poniosła szkody i nadal jest narażona na dalsze ataki ze strony Rosji.
W ciągu ostatnich tygodni opady śniegu i mroźne temperatury stworzyły niebezpieczną sytuację na ulicach. Obłożone lodem chodniki, stosy śniegu i brak oświetlenia ulicznego sprawiają, że mieszkańcy Kijowa, miasta liczącego ponad 3 miliony ludzi, mają trudności z poruszaniem się.
Prezydent Wołodymyr Zełenski przypisał sytuację brakowi przygotowania i odpowiedniej reakcji władz lokalnych, jawnie odnosząc się do słabej pracy burmistrza Kijowa Vitalija Kłyczki.
„Sytuacja w Kijowie jest szczególnie trudna – czas został stracony przez władze miasta, a to, czego nie zrobiono na poziomie miasta, będzie teraz poprawione na szczeblu rządowym” – napisał Zełenski 15 stycznia na X.
Warunki atmosferyczne, zwłaszcza oblodzone chodniki, pochłonęły życie co najmniej jednego mieszkańca Kijowa, który zmarł po tym, jak rzekomo poślizgnął się i upadł niedaleko stacji metra dzień wcześniej.
Rada Miasta Kijowa Yevhen Kuzmenko doznał złamania kręgosłupa po upadku na lodzie, dodając, że „wstydzi się naszej pracy”.
Przez ostatni tydzień nie mogła opuścić terenu swojego budynku, aby wyprowadzić swojego psa, ani unieść żadnych dużych toreb ze sklepu.
The Kyiv Independent skontaktował się z Radą Miasta Kijowa w celu uzyskania komentarza. Do czasu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
„W samym centrum miasta, na placu Yevropeiska (Europejskim), ja i moi koledzy ledwo dotarliśmy wieczorem, jaka okropna sytuacja nawet na głównych ulicach” – powiedziała mieszanka Nadiia, mająca 39 lat.
Stan wyjątkowy w sektorze energetycznym ogłoszony został przez Zełenskiego 14 stycznia, w szczególności w Kijowie.
Podczas gdy pomoc nie widać, mieszkańcy Kijowa starają się kontynuować swoje życie w miarę możliwości.
„Jest ślisko, ale staramy się iść dalej, tak wolno, jak to możliwe” – powiedziała 20-letnia Daria.






